Szanowni Państwo,
Zapoznałem się z tekstem dzisiejszego przemówienia niedoszłej ofiary pękniętej gumy i szczerze powiem, że oprócz normalnej żenady, poczułem też zwykły, ludzki żal.
Oto bowiem stanowisko prezydenta RP piastuje człowiek, który mówi ustami swojego prezesa i w zasadzie panowie mogliby się wymieniać przemówieniami, a nikt by się nie zorientował, dla którego z nich było napisane.
Daruję sobie cytowanie, bo pewnych sformułowań po prostu nie wypada powtarzać publicznie, podobnie jak nie wypada cytować bluzgów pijaczka spod budki z piwem tylko dlatego, żeby wzmocnić silę własnego przekazu i udowodnić zaangażowanie w sprawę.
Jesteśmy w dość szczególnym momencie naszej historii, bo najwyraźniej brakuje siły, która mogłaby skutecznie powstrzymać eskalację obłędu i próby sprowadzenia Polski na manowce już nie tylko Europy, ale nawet Świata.
Oczywiście tą siłą prędzej czy później okaże się suweren, ale rzecz w tym, że w krajach cywilizowanych można i należy oczekiwać pewnych rozwiązań problemów na poziomie publicznej, rzeczowej dyskusji, a nie na ulicy.
Niestety sutuacja wygląda tak, że ludzie prezesa są całkowicie odporni na jakąkolwiek argumentację i tak się już zapamiętali w swoich "reformatorskich" zapędach, że słowem trudno będzie ich powstrzymać.
Pan Kaczyński, pan Duda i rząd połączyli swoje wysiłlki, których efektem może być jedynie izolacja Polski na arenie międzynarodowej i w efekcie "wypadnięcie" naszego kraju z grona tych, z których głosem ktokolwiek się liczy. Rojenia tych oszołomów o "podnoszeniu się Polski z kolan" doprowadzić mogą do sytuacji, gdy panowie będą zmuszeni na kolanach udać się do Putina z prośbą o wsparcie, tak jak kiedyś pierwsi sekretarze KC udawali się do Breżniewa po poradę, lub po internacjonalistyczną pomoc.
Europa nas - mówiać kolokwialnie - oleje i kto wie, czy nie rozważy ograniczenia funduszy wspierających rozwój Polski w sytaucji, gdy ta opuszcza zajmowaną dotychczas, stabilną orbitę, a wchodzi na kurs kolizyjny, niemal ze wszystkimi krajami demokratycznej wspólnoty.
Ameryka i NATO trzy razy się zastanowią, zanim wyślą jakiegoś żołnierza do kraju, w którym najwyżsi rangą oficerowie rezygnują ze służby, bo resortowym ministrem został ktoś, kto nie powinien nawet dowodzić grupą sprzątających w parku kupy po psach, a co dopiero mówić o nadzorowaniu resortu obrony.
Myślę, że wkrótce zapadną pewne ważne decyzje, wobec których pan Kaczyński będzie zupełnie bezradny, bo trudno mu będzie przekonać społeczeństwo, że przeprowadzenie Dobrej Zmiany wymaga poświęceń przez 8 lat. Nikt się na to nie nabierze i misternie budowana strategia runie jak domek z kart.
Towarzystwo będzie się miotać, rzucać obelgi i kalumnie, lekceważyć wszystkie sygnały dochodzące z wewnątrz i z zewnątrz, mnożyć oskarżenia i obrażać wszystkich tych, którzy nie są z nimi, traktując ich jak śmiertelnych wrogów. Syndrom "oblężonej twierdzy" o nazwie Polska i jej jedynych prawdziwych obrońców to jednak strategia, która już się całkowicie skompromitowała, a ponieważ innego pomysłu na rządzenie ci ludzie nie mają, w pewnym momence staną przed ścianą i oby nie była to ściana straceń.
Niektórzy z nich poniosą oczywiście odpowiedzialność karną i mam nadzieję, że wyroki będą surowe, ale oprócz konsekwencji prawnych istnieje jeszcze coś takiego jak wstyd i wiele z tych osób ( jeśli oczywiście to pojęcie jest im znane) do końca życia nie będzie mogło spojrzeć w lustro i z pewnością do tej grupy można zaliczyć i pana Dudę i pana Ziobrę i pana Piotrowicza i całe to towarzystwo wzajemnej adoracji żoliborskiego watażki, człowieka, który z zemsty uczynił religię, zwaną religią smoleńską.
Manson też miał sektę i siedzi do dziś i warto, żeby pan prezes zdawał sobie z tego sprawę. W niczym mu nie pomoże fakt, że nie nie uprawiał ze swoimi fankami seksu grupowego, ani być może nawet indywidualnego, bo żaden sąd nie uzna tego za okoliczność łagodzącą.
O ile oczywiście będzie sądzony w normalnym trybie, a nie przez "trybunał ludowy".
D.


Komentarze
Pokaż komentarze (10)