Don Kwaczyński Don Kwaczyński
408
BLOG

Prezes nie chciał siedzieć, czyli prawda, która wyzwala

Don Kwaczyński Don Kwaczyński Polityka Obserwuj notkę 15

Szanowni Państwo,

Nareszcie wyjaśniło się, dlaczego pan Jarosław Kaczynski nie został internowany. Sądzę, że warto zapoznać się z całością materiału opublikowanego tutaj:

http://wyborcza.pl/1,75478,19749634,nieinternowanie-jaroslawa-kaczynskiego-dlaczego-sb-dala-mu.html#BoxGWImg

Ja tylko wkleję kilka fragmentów, a na koniec dodam coś od siebie, ale bez przesady, bo nie zamierzam się pastwić nad kimś, kto jaki jest, każdy widzi.

Kaczyński pojawia się w dokumentach SB w notatce z 2 czerwca 1978 r. SB ustaliła wtedy, że kontaktował się telefonicznie z Jackiem Kuroniem - główną postacią Komitetu Obrony Robotników - w sprawie niewymienionego z nazwiska człowieka z Drawska, który popadł tam w konflikt z lokalną "kliką" i zwrócił się o pomoc do KOR.

SB dowiedziała się wtedy, że Jarosław Kaczyński jest "kurierem" Biura Interwencyjnego KOR, co oznacza, że jest współpracownikiem, który jeździ w teren, np. wożąc pomoc dla osób poszkodowanych przez reżim. To wymagało odwagi, ale z pewnością nie był przywódcą. Esbek pisał: "Prawdopodobnie pracuje na Uniwersytecie Warszawskim jako asystent na Wydziale Prawa. Wstępne ustalenia wykazały, że zamieszkuje wraz z rodzicami i bratem bliźniakiem".

Po krótkiej rozmowie o Żydach - w której Kaczyński nie odpowiadał na antysemickie sugestie esbeka - doszło do sprawy internowania. Oficer SB notował: "Kaczyński od samego początku rozmowy był przekonany, że będzie internowany. Wielokrotnie podkreślał, że siedzieć nie chce. (...) Dodał przy tym, że nie zgodzi się też na żadną z nami współpracę i wybrałby raczej samobójstwo jako alternatywę. (...) Zapytałem się, czy współpracę ktoś mu uprzednio proponował, bo ja nie. Odpowiedział, że nikt. (...) Ustnie zobowiązał się do przestrzegania przepisów wynikających ze stanu wojennego".

Na koniec rozmowy oficer SB stwierdził, że nie traktuje go jako "aktywnego, I kategorii ekstremisty" i odstąpił od internowania Kaczyńskiego. Umówił się z nim także na spotkanie w kawiarni po zakończeniu stanu wojennego.

Pod notatką podpisał się kpt. M. Spitalniak.

A pod tą notką podpisałem się ja,

Don Kwaczyński

P.S:

Miejmy nadzieję, że IPN podda te dokumenty wszelkim niezbędnym badaniom i że u rodziny pana Spitalniaka zostanie przeprowadzona dokładna rewizja, a jeśli on sam żyje, będzie można wyciągnać od niego informacje, kto kazał mu w ten sposób sformułować opinię o przyszłym twórcy IV RP.

Pan kapitan nawet nie podał pseudonimu konspiracyjnego pana Kaczyńskiego, co już samo w sobie powinno wydać się podejrzane, bo przecież wiadomo, że każdy kurier powinien takowy posiadać, na wypadek wpadki.

Ale podskumowanie jest druzgocące, zważywszy choćby na datę:
 
W sierpniu 1982 r. SB zanotowała: "W wyniku domowej kontroli w okresie od 20 stycznia 1982 do 20 lutego 1982 w ramach milicyjnego kwestionariusza oraz spr.[awy] oper.[acyjnej] rozpracowania krypt. LIGA nr rej. 69056 nie stwierdzono, aby wymieniony prowadził wrogą działalność. W związku z powyższym sprawę zakończono i złożono w archiwum".
 
 
 

www.pantryjota.pl

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (15)

Inne tematy w dziale Polityka