Szanowni Państwo,
Nareszcie wyjaśniło się, dlaczego pan Jarosław Kaczynski nie został internowany. Sądzę, że warto zapoznać się z całością materiału opublikowanego tutaj:
Ja tylko wkleję kilka fragmentów, a na koniec dodam coś od siebie, ale bez przesady, bo nie zamierzam się pastwić nad kimś, kto jaki jest, każdy widzi.
Kaczyński pojawia się w dokumentach SB w notatce z 2 czerwca 1978 r. SB ustaliła wtedy, że kontaktował się telefonicznie z Jackiem Kuroniem - główną postacią Komitetu Obrony Robotników - w sprawie niewymienionego z nazwiska człowieka z Drawska, który popadł tam w konflikt z lokalną "kliką" i zwrócił się o pomoc do KOR.
SB dowiedziała się wtedy, że Jarosław Kaczyński jest "kurierem" Biura Interwencyjnego KOR, co oznacza, że jest współpracownikiem, który jeździ w teren, np. wożąc pomoc dla osób poszkodowanych przez reżim. To wymagało odwagi, ale z pewnością nie był przywódcą. Esbek pisał: "Prawdopodobnie pracuje na Uniwersytecie Warszawskim jako asystent na Wydziale Prawa. Wstępne ustalenia wykazały, że zamieszkuje wraz z rodzicami i bratem bliźniakiem".
Na koniec rozmowy oficer SB stwierdził, że nie traktuje go jako "aktywnego, I kategorii ekstremisty" i odstąpił od internowania Kaczyńskiego. Umówił się z nim także na spotkanie w kawiarni po zakończeniu stanu wojennego.
Pod notatką podpisał się kpt. M. Spitalniak.
A pod tą notką podpisałem się ja,
Don Kwaczyński
P.S:
Miejmy nadzieję, że IPN podda te dokumenty wszelkim niezbędnym badaniom i że u rodziny pana Spitalniaka zostanie przeprowadzona dokładna rewizja, a jeśli on sam żyje, będzie można wyciągnać od niego informacje, kto kazał mu w ten sposób sformułować opinię o przyszłym twórcy IV RP.
Pan kapitan nawet nie podał pseudonimu konspiracyjnego pana Kaczyńskiego, co już samo w sobie powinno wydać się podejrzane, bo przecież wiadomo, że każdy kurier powinien takowy posiadać, na wypadek wpadki.


Komentarze
Pokaż komentarze (15)