Don Kwaczyński Don Kwaczyński
488
BLOG

Analiza nr 14 - moja recepta na zarazę Dobrej Zmiany

Don Kwaczyński Don Kwaczyński Polityka Obserwuj notkę 15

Szanowni Państwo,

Wszyscy, którym leży na sercu dobro Polski, zastanawiają się obecnie, jak wyjść z kryzysu, który zafundowała nam nowa władza, ze starym prezesem na czele, który ma czelność wmawiać 80% społeczenstwa, że jego formacja i on sam reprezentuje naród, ten naród.

Ponieważ chwilowo towarzysze skupieni wokół 1 sekretarza przejęli pewne instrumenty władzy, starają się wykorzystać je do swoich partyjnych interesów, które rzecz jasna nie są tożsame z tymi, które są istotne i prycypialne dla ogromnej większości społeczeństwa.

Nie tylko nie są tożsame, ale są im w sposób ewidentny bezczelnie przeciwstawne, więc ciśnie się na usta pytanie o charakterze fundamentalnym:

Jak powstrzymać zło w sposób, który nie spowoduje rozlewu krwi i nie doprowadzi do czegoś, czego nie zna historia Polski, czyli do bratobójczych walk między rodakami.

Ktoś mógłby powiedzieć, że to straszenie wściekłym kaczorem i chętnie bym się z tym kimś zgodził, gdyby nie fakt, że najtęższe umysły nie są dziś w stanie podać sensownego rozwiązania pata, w którym znalazł się nasz kraj.

Jeśli bowiem podważa się ład konstytucyjny, ustawę zasadniczą, kwestionuje trójpodział władzy, obsadza wszystkie możliwe i niemożliwe stanowiska "swoimi", począwszy od stanowiska dyrektora stadniny koni, a skonczywszy na stanowisku Prezydenta RP, to przecież takich działań nie mozna uznać za nic innego, jak - póki co - za "aksamitny" zamach stanu, choć cudzysłów jest w tym wypadku jak najbardziej uzasadniony, a określenie "zamach stanu" można by zastąpić słowem "rewolucja", też oczywiście ujętym w cudzysłów.

Jaka zaś może być recepta na rewolucję? Oczywiście kontrrewolucja i zaraz wyjaśnię, co mam w tym wypadku na myśli.

Najłatwiej opisać to będzie na przykładzie konfliktu o Trybunał Konstytucyjny. Otóż wystarczy, jeśli obywatele i wybrani przez nich urzędnicy, oraz przedstawiciele wymiaru sprawiedliwości, po prostu całkowicie zignorują nowe, niekonstytucyjne ustawy i będą stosować się w swojej pracy do przepisów wydanych wcześniej i wciąż w świetle prawa obowiązujących.

Pewnie, że łatwo się mówi "wystarczy" i oczywiste jest, że będzie to rodziło konflikty na szczeblu samorządowym (i nie tylko) między urzędnikami, których jeszcze nie usunięto, a "czynownikami" Dobrej Zmiany. Ale czy jest jakaś dobra alternatywa dla takiej postawy? Czy można sobie wyobrazić jakikolwiek kompromis, który nie będzie zgniły? Czy państwo może funkcjonować w okolicznościach, w których aby zachować twarz, trzeba przeciwstawiać się władzy wykonawczej i ustawodawczej, która wystąpiła przeciw władzy sądowniczej i przeciw wszystkim regułom, które obowiązują w krajach cywilizowanych?

Oczywiście, że na dłuższą metę jest to niemożliwe, ale jako wyjście "awaryjne" moja propozycja jest postępowaniem jak najbardziej racjonalnym.

Podobnie powienien działać Trybunał, po prostu ignorując wybryki zaczadziałych władzą pisiaków, kierując się w swojej pracy wyłącznie obowiązującą konstytucją

Co do wymiaru sprawiedliwości, to tam sytuacja jest o tyle prostsza, że żaden uczciwy i logicznie myslący sędzia czy prokurator nie może stawiać poleceń pana mgr Zbyszka ponad wyroki profesorów Trybunału Konstytucyjnego i ponad opinię wszystkich instytucji i organizacji związanych z branżą, łącznie z międzynarodowymi.

Tzn  niby może, ale wówczas pan Zbyszek musiałby osobiście nadzorować wszystkie toczące się procesy i osobiście wydawać polecania każdemu sędziemu czy prokuratorowi, co - pomijajac niekonstytucyjność takiego postępowania - spowodowałoby oczywiście jeszcze większe ośmieszenie pana Zbyszka i kto wie, czy wówczas nie stałby się jeszcze bardziej śmieszny i żałosny od pana Macierewicza, a tego nawet najbliższa rodzina mogłaby mu nie wybaczyć.

No właśnie, rodzina...

W tym miejscu zacytuję fragment felietonu red. Żakowskiego z wczorajszej Wyborczej, który pisze tak:

(....)

Patrzę na Andrzeja Dudę - polskiego prezydenta patrzę na członków rządu i premier Beatę Szydło, patrzę na posłów i senatorów PiS, na funkcjonariuszy tej partii w różnych instytucjach - od mediów po spółki i władze lokalne. Zastanawiam się coraz intensywniej, czy ich rodzicom, dzieciom, bliskim, przyjaciołom nie wstyd, że oni na oczach Polski i świata wygadują te wszystkie głupoty, autoryzują głupoty i robią głupoty.

To jest poruta zawstydzająca nie tylko tu i teraz. Dziś rodzice wracają ze sklepu, żony wracają z pracy, dzieci wracają ze studiów albo szkoły. Jak się czują? A za wieloma rodzinami oraz ich nazwiskami to się będzie ciągnęło na pokolenia.

Teściowie wnuków będą sobie mówili: "Wyszła za wnuka tego (tej - nazwisko i nazwa urzędu) z PiS. Ale on jest porządny. Nie wdał się w dziadka (babcię)". Albo będą mówili przeciwnie: "Ty się lepiej z tym (tą) nie zadawaj. Z oczu mu patrzy jak dziadkowi (babci)". Albo: "Jak kochasz, to się pobierzcie, jedynie nazwiska nie przyjmuj. Szkoda dzieci". Czy oni myślą o tym, czy tylko o swoich dzisiejszych karierach, posadach, o minie prezesa i o tym, żeby nie zapomnieć, co było w "przekazie dnia"?

Wiem, że "jak ktoś wejdzie między wrony " - OK. Ale czy jak wrony musi robić wszystko i na wszystko?

No właśnie. Też się zastanawiam, czy bardziej powinny być dumne z ojca dzieci Wałęsy, czy bardziej powinna się wstydzić ojca córka Dudy ? Fart pana prezesa polega również na tym, że na szczęście dla siebie i dla Polski nie posiada  żadnych dzieci i dzięki temu rodzina nie musi się za niego wstydzić, ale za to niestety wtydzi się za niego każdy uczciwy i trzeźwo myślący Polak, ze szczególnym uwzględnieniem mieszkańców Żoliborza.

Tak więc, jeśli chcemy uniknąć wstydu i zeszmacenia jako społeczeństwo i naród, musimy czynnie ale pokojowo przeciwstawić się złu, stosując coś w rodzaju "obywatelskiego nieposłuszeństwa" wobec uchwalanych pod osłoną nocy ustaw, podpisywanych przez notariusza wyznaczonego przez prezesa.

Zaś wszyscy klakierzy, którzy dziś z takim entuzjazmem przyklaskują Dobrej Zmianie muszą zdawać sobie sprawę z faktu, że jeśli sprawy pójdą źle (a wiele wskazuje na to, że tak właśnie będzie) to cała odpowiedzialność spadnie właśnie na nich.

Na tych żałosnych propagandzistów, na służalczych koniuszych, na paniusie z rodziny prezesa obsadzające strategiczne spółki, na posłów w oślich ławach, na stalinowskich prokuratorów i na tych wszystkich panów Zbyszków, Antosiów, Adasiów i innych, którym wydaje się, że mogą wszystko.

Nic z tego, panowie i panie. Czasy, gdy mogliście wszystko, co tylko zamarzyło się 1 sekretarzowi dawno minęły. Nie stacjonują już tutaj wojska radzieckie, a do amerykańskich macie "dojścia" wyłącznie poprzez generałów ze "starego portfela", których teraz próbujecie usuwać.

Nie idźcie tą drogą, bo gdy już się stoi nad przepaścią, to wystarczy jeden krok do przodu i się leci w dół, a na dole nie ma nic. Ciągnie was tam kaczor nielot, zupełnie zapominając powiedzenie z czasów stanu wojennego o wronie, która orła nie pokona. No ale co taki ktoś może pamiętać z tamtego okresu, jeśli sypiał do południa ?

Zostało mu to zresztą do dziś, a wy, sieroty katoprawicowonarodowościowe musicie pracować w Sejmie nocami, żeby was ten prawdziwy naród nie podglądał.

Zamknijcie się lepiej w kiblu, napiszcie na ścianie DUPA i nie wychodźcie stamtąd do czasu, gdy się wam pozwoli.

Inaczej nic ani nikt już wam nie pomoże.

D.K.

www.pantryjota.pl

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (15)

Inne tematy w dziale Polityka