0 obserwujących
10 notek
1167 odsłon
  96   1

Atak Gazety Wyborczej na dyrektora Opery i Filharmonii Podlaskiej, żeby było tak jak było.

5 grudnia 2020 r. białostockie wydanie Gazety Wyborczej poinformowało, że: Absolwent Wyższej Szkoły Policji w Szczytnie i m.in. Akademii Obrony Narodowej w Warszawie, były dyrektor jednego z oddziałów spółki Elewarr, z woli marszałka podlaskiego z PiS został zastępcą dyrektora Opery i Filharmonii Podlaskiej. Obaj byli doradcami Krzysztofa Jurgiela, kiedy ten był ministrem rolnictwa i szefem PiS w Podlaskiem. Mowa o Wojciechu Tołkin-Żmijewskim.

Niby zwykła informacja, ale już w niej można odczytać próbę zdezawuowania z góry nowego dyrektora, zwłaszcza uwzględniając rodzaj czytelników GW. Dla rzetelnego przedstawienia nowego dyrektora można było pokusić się np. o jakąś ocenę przedstawioną przez osobę, która niegdyś z nią współpracowała. Skoro GW nie ceni funkcjonariuszy PIS, to może należało się zwrócić do prezesa Elewarru dr Daniela Alain Korony (bezpartyjny, niezależny i nie należący do podlaskiego środowiska). Otóż 6 grudnia 2020 r. na stronie Radia Białystok pod informacją ws. powołania Wojciecha Tołkina-Żmijewskiego na z-cę dyrektora OiFP jest komentarz Korony cyt. Wojciech Tołkin-Żmijewski był dobrym dyrektorem Elewarru oddział Malbork, z sukcesami zarządzał ten oddział przez 3 lata, był lubiany i szanowany przez pracowników, jest sprawnym organizatorem, w dużej mierze jego zasługą było zorganizowanie I i II Ogólnopolskiego Dnia Promocji Elewarru. imprezy środowiskowej, ale też kulturalno-rozrywkowej.

Gazeta Wyborcza jednak kontynuuje swoją nagonkę medialną na dyrektora Tołkina-Żmijewskiego porównywanego do radzieckiego komisarza ludowego. 22 stycznia 2021 r. (Opera i Filharmonia Podlaska. "Zamordyzm" przed ukrywanymi zmianami organizacyjnymi) pisała Planowanie czystek oraz "atmosfera terroru i zamordyzmu" - jak to określają nasi rozmówcy, pracownicy Opery i Filharmonii Podlaskiej - zaczęły się na początku grudnia ubiegłego roku, wraz z objęciem funkcji zastępcy dyrektora tej instytucji przez Wojciecha Tołkina-Żmijewskiego. 12 lutego (Kto "donosi" "Wyborczej"? Blef zastępcy dyrektora Opery i Filharmonii Podlaskiej) zaś już oznajmiała, że We wtorek (9 lutego), podczas spotkania organizacyjnego dyrekcji Opery i Filharmonii Podlaskiej ze związkami zawodowymi działającymi w placówce, doszło do kuriozalnej, a wręcz skandalicznej sytuacji. Otóż zastępca dyrektora OiFP Wojciech Tołkin-Żmijewski, przedstawiając zamiary restrukturyzacji poszczególnych działów Opery, sugerował pracownikom, że wie, kto z nich "donosi 'Wyborczej'". Niejednoznacznie wskazywał, że przekazała mu to pracująca w redakcji Monika Żmijewska, bo to "jego rodzina". 22 lutego (Białystok. Radni KO sejmiku oburzeni sytuacją w operze. A marszałek z PiS: "Wyborcza ubzdurała sobie coś") GW przytaczała informację nt. oświadczenia Klubu Koalicji Obywatelskiej ws. OiFP Radni opozycyjnego klubu Koalicji Obywatelskiej w sprawach napiętej sytuacji w OiFP wydali specjalne oświadczenie. Zaprezentował je na konferencji prasowej przed poniedziałkową (22 lutego) sesją sejmiku podlaskiego, a potem przedstawił w trakcie sesji były marszałek podlaski Jarosław Dworzański (PO). Właściwie padają te same twierdzenia, powielane z artykułu na artykuł, nic konkretnego. Atak GW nie ominął nawet walentynkowego koncertu transmitowanego z OiFP: Hulaj dusza, koronawirusa nie ma - chciało mi się zakrzyknąć, kiedy oglądałem w Polsacie walentynkowy koncert transmitowany na żywo ze sceny Opery i Filharmonii Podlaskiej (19.02.2021 Wyższa kultura w Operze zeszła na daleki plan).

W innych mediach takich alarmistycznych artykułów czy ocen nt, OiFP czy nowego z-cę dyrektora szukać jak na lekarstwo. Zatem to Gazeta Wyborcza próbuje rozkręcić nagonkę. Tylko po co? O co w całej sprawie w rzeczywistości chodzi?

Żeby było tak jak było - cytując klasyka sędziowskiego. Wiadomo że w OiFP od lat wydatkowano pieniądze w sposób nieefektywny, by nie rzec mocniej. Wojciech Tołkin-Żmijewski został z-cą dyrektora ds. administracyjno-finansowych, a zatem może ukrócić istniejące układziki interesików, od lat funkcjonujących w OiFP, za które płacą w ostatecznym rozrachunku podatnicy. A skoro dyrektor stanowi zagrożenie, trzeba go oczernić, przedstawić w złym świetle, może uda się go odwołać, a może na tyle zniechęcić, by zrezygnował z porządkowania spraw.


Lubię to! Skomentuj6 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale