0 obserwujących
118 notek
62k odsłony
  24   0

Brukselska misja prezydenta

Na nadchodzącym szczycie UE Polskie stanowisko rządowe prezentował będzie prezydent, który jest jego zdecydowanym przeciwnikiem. Sytuacja jest tym ciekawsza, że spotkanie to będzie poświęcone sprawom ekonomicznym i właśnie na nim rząd PO zamierza ogłosić swoje plany wprowadzenia naszego kraju do strefy Euro w 2012 r.  Zatem takie instrukcje otrzyma Lech Kaczyński i zobligowany będzie do ich przedstawienia naszym partnerom. Wydawałoby się, że tym samym – podobnie jak to miało miejsce w przypadku Traktatu Lizobońskiego – stanie się twarzą tej decyzji. Niemniej nauczeni doświadczeniem przywódcy unijni tym razem nie odbiorą tych deklaracji zbyt poważnie.

Jest wielce prawdopodobnym, że właśnie całkowite odebranie wiarygodności planowi wprowadzenia w Polsce Euro jest ukrytym celem wyjazdu prezydenta RP do Brukseli. Przecież przedstawienie tego stanowiska przez sceptyka jakim jest Lech Kaczyński nie będzie miało tej samej wymowy jak miałoby to miejsce w przypadku gdyby te słowa padły z ust Donalda Tuska. Zwłaszcza, że w nieformalnych rozmowach prezydent z pewnością nie omieszka nadmienić, iż osobiście to on nie jest zwolennikiem pożegniania się ze złotym. Zatem jest więcej niż pewnym, że po tym szczycie do europejskich elit biznesowych wypłynie jasny sygnał – Polska jeszcze szybko w strefie Euro się nie znajdzie. Z pewnością nie wpłynie to pozytywnie na postrzeganie naszego kraju jako najlepszego miejsca w regionie do robienia interesów.

Niemniej Lech Kaczyński ponownie będzie mógł zameldować swemu bratu wykonie zadanie bowiem pewnym jest, że obrona złotego jest jednym z ważniejszych punktów nowego programu PiS, który został stworzony przez szefa tej partii w Klarysewie. Trzeba przy tym uczciwie przyznać, że wspólna waluta jest niezwykle wygodnym polem do walki o głosy polaków. O wiele łatwiej jest przecież wskazać przeciętnemu Kowalskiemu wady wynikajace z wprowadzenia Euro niż wypływające z tego faktu zalety. Zatem prezes PiS ma poważne powody aby sądzić, że opowiadając się jednoznacznie przeciw szybkiemu wprowadzeniu europejskiej waluty zdobędzie dodatkowych wyborców.

Generalnie zatem determinacja prezydenta aby nie dopuścić do przedstawiania polskiego stanowiska w Brukseli przez szefa rządu jest niczym innym jak tylko kolejnym etapem niekończącej się walki wyborczej.

Lubię to! Skomentuj13 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale