0 obserwujących
37 notek
20k odsłon
  265   0

Na drugim brzegu tęczy, czyli 44 lata minęło.

Być może starsi salonowicze pamiętają taką piosenkę zespołu, którego filary już odeszły tam, gdzie przebywają również ofiary katastrof lotniczych, o ile wierzą w to miejsce. 44 lata temu Mira Kubasińska śpiewała tak:

Na drugim brzegu tęczy

Przychodzisz zawsze do mnie
gdy zapada zmrok
zapalasz rzekę tęczy
i przerywasz noc.

Nie pytasz nigdy o nic
a jednak wiesz co chcę:
przepłynąć poprzez tęczę
na jej nieznany drugi brzeg.

Zobaczyć słońce w nocy
zobaczyć latem śnieg
królika trzymać w dłoniach
i głaskać dłonią jego sierść.

 

Jak widzimy, autor tekstu już w 1969 roku antycypował wydarzenia z Placu Zbawiciela, a nawet posunął się nieco dalej, łącząc symbolikę gejowską z zoofilią, którą symbolizuje głaskany królik z miękką sierścią.  Wokalistka śpiewa o kimś kto przychodzi do niej po zmroku, ale nie wiemy jakiej płci jest ta osoba. Ważne jest jednak to, że przerywa jej tę noc i wie, czego pani Mira chce.

My dziś też chyba wiemy czego chcą Ci, którzy permanentnie i z uporem godnym najlepszych spraw podpalają się podpalaniem instalacji w Warszawie, a następnie znani publicyści, dzienikarze i nawet politycy wyrażają swój entuzjam z powodu kolejnego pożaru, którego straż nie mogła ugasić, bo obrzucono ją kamieniami.

Abstrahując od podpalonego obiektu, sam fakt ataku na strażaków w każdym normalnym kraju skończyłby się dla atakującch bardzo przykro, podobnie jak atak na policjanta. Niestety, do normalności trochę nam jeszcze brakuje, ale może to wina braku pełnej niepodległości, po odzyskaniu której wszystko wróci do normy i żadne idiotyczne tęcze w publicznych miejscach nie będą już budowane. Jedyną palmę się wytnie, a place i ulice ozdobią dziesiątki pomników Lecha Kaczyńskiego, który był jak najbardziej hetero, bo przecież ktoś w rodzinie musiał, żeby ród przetrwał. Co prawda nie udało się po mieczu, ale jak wiadomo kto z Mieciem wojuje, od zamachu ginie, co oczywiście nie oznacza, że naprowadzam komisję na ślad pana W.

W tej nowej rzeczywistości geje znów zejdą do podziemia, gdzie będą mogli oddawać się bezecnym praktykom z biskupami pedofilami, bo przecież nigdzie nie jest powiedziane, że geje ponizej 15 lat nie występują w przyrodzie. A tylko co wydana książka o pewnym dyrygencie chóru oczywiście trafi na indeks książek zakazanych, do których dostęp będzie można uzyskać wyłącznie po wpłaceniu 15 euro na rzecz ofiar reżimu Tuska.

Eksperci Macierewicza przedstawią mocne dowody na to, że w budce kontrolerów lotu w Smoleńsku w trakcie podchodzenia do lądowania odbywała się homoseksulana orgia, a brzozę ściął miejcowy gej w akcie rozpaczy po utracie kochanka, zresztą nieletniego, a wręcz zimowego.

Po zwrocie wraku Tupolewa w roku 2023,  w kokpicie nie zostaną wykryte ślady aktywności seksualnej żadnego generała, co jednoznacznie dowiedzie, że generał nie ruszał się w trakcie lotu ze swojego fotela i po raz kolejny zada kłam oszczercom którzy twierdzili, że generał mógł chodzić po pokładzie po kilku głębszych.

Nie będzie też żadnego Gender ani in vitro, bo to wszystko pedalskie wymysły.

Nie będziemy też należeli do żadnej Europy, bo jak skońćzy się kasa, to nie będzie powodu.

I tylko niektórzy będą cicho wspominać po kątach czasy, gdy jeszcze nikt nie słyszał o braciach Kaczyńskich, a wspominany na początku zespół śpiewał taki dziwne, niepokojące piosenki.

D.S.

 

 

 

 

Lubię to! Skomentuj4 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale