Nie napisałbym tej notki, ale przed chwilą wysłuchałem audycji Małgorzaty Łaszcz z Piotrem Skwiecińskim i Tomaszem Wołkiem w TVN24. Były ,jak zawsze, bieżące tematy naszej politycznej codzienności. Głównie, zamieszanie wokół komisji „hazardowej”.
Tak się składa, że dziś miałem trochę więcej czasu i oglądnąłem sobie szereg programów w różnych stacjach TV. „Przeleciałem” TVP1,TVP Info, TVN24, Polsat News, Superstację. Tematem wiodącym, pomimo szczytu w Danii, był jednak temat wykluczeń z komisji śledczej ds. wykluczeń, czy też komisji ds. hazardu lub też jak kto woli, komisji ds. poprawy standardów państwa prawa.
Tak się składa, że o standardy państwa prawa dbają posłowie Platformy Obywatelskiej. I to wszyscy, z wyjątkiem posła Palikota, który tak de facto jest przeciw, ale ostatecznie jednak za.
Ta komisja, która ponoć działa, jest komisją wysokich standardów i tejże samej odpowiedzialności. Wszyscy wszakże wiemy, że w rządzie PIS-u Wassermann i Kempa należeli niechybnie do sPISków lub też byli sPISkowcami. No bo przecież w tym rządzie byli, a ten rząd nic nie robił, tylko sPISkował przeciw nam wszystkim, czego skutkiem jest dzisiejsze bezrobocie, wysokie ceny oraz pogorszenie emisji CO2.
Tak więc Platforma Obywatelska dba, dla naszego dobra, o rzetelne wyjaśnienie nieporozumień narosłych wobec Zdzicha, Rycha i Mira. Dla czystości dociekań komisji, posłowie Wassermann i Kempa są „brudni”, czy też „nieczyści” albo „podejrzani”.
Oj było tych postaci dziś sporo, w tych wszelakich telewizjach.
Odniosłem jednak wrażenie, że z Platformy Obywatelskiej , w tych stacjach udzielał wywiadu tylko jeden poseł. Ten poseł miał na nazwisko Esemes.
Esemes powtarzał jak mantra, że dla czystości (…) i odkrycia prawdy (...),PIS nie może paraliżować (…) w imię demokracji.
Ten Esemes zanim odpowiedział na jakiekolwiek pytanie dziennikarza, to jednym tchem wydusił z siebie … dla czystości (…) i odkrycia prawdy (...),PIS nie może paraliżować (…) w imię demokracji.
Czasami Esemes powtórzył to dwa razy, bo dziennikarka znów pytała o coś innego.
Ja te SMS-y potrafię zaakceptować, bo chyba wszystkie partie w Parlamencie ich używają. Nie potrafię jednak zrozumieć, jak wybrani przez naród ludzie, w większości jakoś tam wykształceni, mogą bez zastanowienia klepać regułki odczytane na ekranie komórki, które są ewidentną bzdurą.
Od czterech dni mówi o tym cała Polska, prawie wszystkie media są w konsternacji i zakłopotaniu, a taki cymbał (Esemes) jedzie w zaparte.
Gdzież tu poczucie przyzwoitości, przed przynajmniej swoją rodziną lub też swoimi znajomymi ? O wyborcach nie wspomnę...
No ale wrócę do tego TVN-u…
No i ten Pan Wołek, Pan redaktor Wołek… dla czystości (…) i odkrycia prawdy (...),PIS nie może paraliżować (…) w imię demokracji.
Był też dziś na wizji Marszałek Senatu, Pan Romaszewski i opowiedział taką oto historię ( z pamięci piszę):
W latach osiemdziesiątych, w jednym z wielu procesów , które wytoczył mu PRL, jego obrońcą został Jan Olszewski. Gdy prokuratura uzyskała o tym wiedzę, wezwała Olszewskiego na przesłuchanie w tej właśnie sprawie. Automatycznie wiązało się to z tym, że Olszewski nie mógł zostać obrońcą Romaszewskiego.
Czyż to nie trafna analogia do dzisiejszych zdarzeń?
Kto Panu posyła SMS-y, Panie Redaktorze Wołek ?


Komentarze
Pokaż komentarze (13)