Sikorski w expose: SAFE nie będzie służyć Niemcom

Redakcja Redakcja Polityka zagraniczna Obserwuj temat Obserwuj notkę 63
Szef MSZ zabrał głos w Sejmie, omawiając kierunki dla polskiej polityki zagranicznej na najbliższe miesiące. Radosław Sikorski sporo miejsca poświęcił potrzebie pomocy wojskowej Ukrainie, rosyjskiej dezinformacji w sieci oraz programowi SAFE. Zaapelował też do prezydenta Karola Nawrockiego o porozumienie ws. mianowania ambasadorów.

Wojna na Ukrainie, rosnące zagrożenie ze strony Rosji, napięcia w relacjach USA–Europa oraz przyszłość Unii Europejskiej – to główne tematy exposé, które w Sejmie wygłosił minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski. Wystąpienia przysłuchiwali się m.in. prezydent Karol Nawrocki, były prezydent Aleksander Kwaśniewski, premier Donald Tusk oraz marszałkowie Sejmu i Senatu.

Zdaniem szefa MSZ Polska znajduje się dziś w okresie "między pokojem i wojną”, a zagrożenie może być bliższe, niż wielu zakłada.

Rosja, dywersja i cyberataki. "Nie możemy sobie pozwolić na paraliż”

W swoim wystąpieniu Radosław Sikorski podkreślił, że Rosja prowadzi wobec Europy działania hybrydowe – od sabotażu i prowokacji po cyberataki i dezinformację. Przypomniał o naruszeniach polskiej przestrzeni powietrznej przez rosyjskie drony, próbach podpaleń oraz działaniach dywersyjnych na kolei.

Minister wskazał, że – według danych resortu cyfryzacji – Polska doświadcza od dwóch do trzech tysięcy cyberataków dziennie. Celem jest destabilizacja państwa, podział społeczeństwa i podważenie zaufania do instytucji.

- Świadomość niebezpieczeństwa może paraliżować lub mobilizować. Na paraliż nie możemy sobie pozwolić – mówił minister. Podkreślił też, że budowanie odporności społeczeństwa na manipulację informacyjną to dziś "zbiorowy, patriotyczny obowiązek”.

Pomoc Ukrainie? Polska racja stanu

Jednym z kluczowych wątków exposé była wojna w Ukrainie. Sikorski jasno stwierdził, że odpowiedzialność za agresję ponosi wyłącznie Rosja, a Kreml nie dąży do pokoju, ale do kapitulacji Kijowa.

Minister zwrócił się do przeciwników pomocy Ukrainie, ostrzegając, że jej porażka oznaczałaby bezpośredni wzrost zagrożenia dla Polski. - Wyobraźmy sobie, co by było, gdyby czołgi Putina stanęły w Medyce pod Przemyślem – przemawiał szef MSZ. 

Jego zdaniem tylko wolna i prozachodnia Ukraina wzmacnia bezpieczeństwo Polski i Europy. Wskazał, że Polska jest dziś drugim pod względem wartości dostawcą towarów na Ukrainę, a współpraca może objąć także przemysł obronny.

SAFE i europejski filar NATO. "Nie działa z korzyścią dla Niemiec"

Szczególną uwagę minister poświęcił unijnemu instrumentowi SAFE, czyli programowi wsparcia inwestycji w przemysł obronny. Jak zaznaczył, kraje UE mają do dyspozycji 150 mld euro niskooprocentowanych pożyczek, z czego blisko 44 mld euro ma trafić do Polski.

Sikorski podkreślił, że pożyczki w ramach SAFE są tańsze niż finansowanie zaciągane bezpośrednio przez Skarb Państwa, a różnica w kosztach obsługi może wynieść nawet 36 mld zł. - Aż 80 proc. wydatków będzie inwestycją w nasz, polski przemysł – zaznaczył.

Odnosząc się do zarzutów opozycji, że program służy Berlinowi. - Nieprawda. To nie na Berlin leciały rosyjskie drony, ale na Lublin i Zamość - odparł. 

W exposé nie zabrakło także odniesień do relacji transatlantyckich. Sikorski przyznał, że relacje USA–Europa uległy pogorszeniu, a interesy obu stron nie zawsze są tożsame. - Nie możemy być frajerami – powiedział, wskazując, że Polska musi prowadzić politykę realistyczną, wzmacniając zarówno NATO, jak i Unię Europejską.

W opinii Sikorskiego Polska ma bardzo dobrą pozycję wyjściową w negocjacjach budżetu UE na lata 2028–2034. Według propozycji Komisji Europejskiej nasz kraj ma uzyskać największe środki na politykę spójności, Wspólną Politykę Rolną oraz bezpieczeństwo wewnętrzne. - Polska racja stanu to obecność w Unii Europejskiej i jej współkształtowanie – podkreślił Sikorski. Ostrzegł przed próbami osłabiania wspólnoty i argumentował, że silna Unia jest gwarancją bezpieczeństwa regionu.

Na zakończenie zaapelował o jedność w sprawach fundamentalnych. - Wewnątrz kraju możemy się spierać. Ale w kwestiach fundamentalnych granicą sporu powinna być granica państwa - komentował w Sejmie. 

Nawrocki po expose Sikorskiego

- To dobra informacja dla Polek, dla Polaków, całej Rzeczpospolitej, że w kwestiach fundamentalnych, kwestiach strategicznych, zasadniczych polityka prezydenta RP i MSZ jest po jednej stronie - stwierdził prezydent po wysłuchaniu wystąpienia Sikorskiego. Karol Nawrocki szczególnie zgodził się z opisem Rosji jako kreatora konfliktów i dezinformacji w Europie. - To oczywiście odnosi się do zagrożenia ze strony Federacji Rosyjskiej, to jest rzecz oczywista, że mówimy w tych kwestiach jednym głosem. To największe, egzystencjalne zagrożenia dla Polski, dla całego porządku europejskiego. To wybrzmiało dziś ze słów ministra Sikorskiego, ja to powtarzam regularnie - dodał.  

- Oczywiście nie ma wątpliwości, że Polska jest i pozostanie w najbliższym czasie w UE. Minister Sikorski zaprojektował sobie na 15 minut pewien problem polexitu, wyjścia Polski z UE i później ten wymyślony problem rozkładał na czynniki pierwsze, na kwestie już powiedziałbym laboratoryjne. Oczywiście takiego problemu dzisiaj nie ma - odniósł się Nawrocki do expose szefa MSZ. 

- Natomiast asertywność Polski w relacjach z KE, wyraźne reakcje na politykę klimatyczną, na politykę tożsamościową, na politykę migracyjną - z całą pewnością będą obecne w Pałacu Prezydenckim. Tu też liczę na asertywność polskiego rządu i pana ministra Sikorskiego - wspomniał. 

Nawrocki ocenił, że "jest rodzaj kompatybilności między Pałacem Prezydenckim, prezydentem a MSZ, czy stroną rządową” w kontekście tegorocznego szczytu G20 w USA, a kwestia nominacji ambasadorskich posunęła się w pozytywnym kierunku. Prezydent nie chciał odpowiedzieć dziennikarzom ku jakiej decyzji skłania się w sprawie SAFE. 

Fot. Radosław Sikorski, szef MSZ w Sejmie/PAP

Red.   

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj63 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (63)

Inne tematy w dziale Polityka