Tak, wiem. Narażam się już samym , prowokacyjnym tytułem. Wiem też, że im więcej napiszę, tym będzie gorzej, dlatego też notka będzie krótka. Oszczędna w słowa, ale też nie zamierzam konstatować nad doborem tychże oraz sformułowań i zdań.
Ja tam nie wiem, tak do końca, kim jest Kobieta. Wiem, że ogólnie jest obiektem pożądania. To powinno w zasadzie wystarczyć. Wiem też, że my, mężczyźni, siłą rzeczy podchodzimy do każdej Kobiety jak do „interesu” lub też… odpowiedzmy sobie sami , jeżeli mamy jakieś inne motywacje. Pomijam celowo uczucie miłości, bo to nie podlega moim dywagacjom. Wszystko to, co wiąże się z miłością i związkiem, jest normalne i bezdyskusyjne, dla mnie.
Normalny jest też układ stosunków damsko-męskich, obojętnie jak by na to nie spojrzeć. Miłość, to też biologia, jakże inspirująca.
Kobieta jednak … nie jest mężczyzną. Trywialne i oczywiste.
My mężczyźni, to jednak jesteśmy fighterzy. Nie damy się zwieść. Ten instynkt wojownika oraz poczucia własnej wartości….
Dziś moja Żona zapytała :
Czy te baby mają rozum ?
Jak można poniżyć się do tego stopnia , żeby żądać parytetu na listach wyborczych ?
Jak można uznawać same siebie za gorsze ?
Jak można domagać się preferencji ?
Dodam, że to Żona rządzi kasą w naszym domu.


Komentarze
Pokaż komentarze (18)