Tytuł notki mi się nasunął tak naprawdę nie wiem skąd, bo jest nieadekwatny w żadnym momencie do tego o czym chcę napisać…
Powiem szczerze, że podobało mi się dzisiejsze wystąpienie Premiera Tuska. Na tle wypowiedzi Putina, to jednak oskarżał. Oskarżał w sposób dyplomatyczny, a i nutka goryczy w tym była. To było niezłe przemówienie. Bez PR, bo mógł się przeżegnać, jak Putin. Nie zrobił tego, bo po co. Nie zrobił gestu, który do niego nie pasuje.
Zresztą, chyba obaj poszli na „remis”. Każdy z nich liczył na remis ze wskazaniem. Sukcesem było już nawet to, że prasa rosyjska oraz instytucje Państwa Rosyjskiego wstrzymały się przez te klika dni od nowych „rewelacji” wszelakich w temacie Katynia. Wróży to zapewne nie najgorzej, to nie znaczy, że dobrze.
Zasadne jest więc pytanie: po co Putin zaprosił Tuska na te obchody ?
Jeszcze wczoraj mogliśmy spekulować, domniemać, snuć teorie. Dziś stało się wszystko jasne. Nie wydarzyło się nic epokowego.
Czyżby w naszych wzajemnych stosunkach był to objaw ostatecznych intencji Rosjan w temacie Katynia ?
Czyżby ze strony Putina padła propozycja czegoś w rodzaju „grubej kreski” ?
Czyż te całe wspólne obchody nie robią takiego wrażenia ?
A może inaczej, może to przygotowanie gruntu pod wizytę Prezydenta Kaczyńskiego ?
Może właśnie to „bezpłciowe” wystąpienie Premiera Putina było przygotowane z myślą o wizycie Prezydenta RP ?
Putin wyraźnie okopał się przed tą wizytą na „z góry upatrzonych pozycjach”, jak mawiają wojskowi.
Myślę, że wiedział co robi.
Nie wiemy co powie Prezydent Kaczyński, choć Premier nie utrudnił mu zadania. Myślę, że Prezydent powinien to wszystko wziąć pod uwagę. Powinien poprzeć Donalda Tuska w jego tezach. Myślę, że jest to do zrobienia.
Z tytułu notki: nie mam pojęcia jedynie o narkotykach.



Komentarze
Pokaż komentarze (15)