Sporo ostatnio ukazało się na salonie24 tekstów, które świadczą o coraz bardziej postępującej polaryzacji społeczeństwa.
Mówi się też wiele o społeczeństwie obywatelskim i o budowie takiego społeczeństwa w naszym kraju.
Żeby takie społeczeństwo, w pełni świadome i odpowiedzialne zaistniało, muszą być spełnione jednak elementarne warunki, bez spełnienia których, całe to gadanie o społeczeństwie obywatelskim nie ma najmniejszego sensu.
Różnie dochodzono do tego celu w różnych krajach, ale wydaje się być oczywiste, że takie obywatelskie społeczeństwo może się ukształtować tylko poprzez świadomie dokonywane wybory.
Takich wyborów można dokonywać tylko wtedy, gdy bierze się udział w jak największej ilości bezpośrednich wyborów.
Jak na tę chwilę, to w Polsce bezpośrednio wybieramy Prezydenta Kraju oraz prezydentów miast lub ich odpowiedników w strukturach samorządowych.
To mało, stanowczo za mało, by czuć się w pełni świadomym i odpowiedzialnym obywatelem.
Funkcjonuje też u nas idea JOW-ów. Nie jest ona doskonała, ale na pewno zawiera elementy, które mogą stać się fundamentem pod budowę społeczeństwa obywatelskiego.
Mnie się jednak marzy coś innego. Marzy mi się, abym to ja w bezpośrednich wyborach wybierał sobie wojewodę, prokuratora okręgowego, szefa policji w moim mieście, a nawet w ramach mojej dzielnicy, komendanta posterunku !
I tak sobie myślę na koniec…
Czy mam prawo, jako obywatel Polski, jako członek społeczeństwa tego Kraju do tych wyborów bezpośrednich ?
Wybory bezpośrednie są oznaką dojrzałości społecznej, są atutem społeczeństwa, które przez to staje się społeczeństwem obywatelskim.
Pytanie na sam już koniec: czy politykom zależy na społeczeństwie obywatelskim, czy też zależy im na tym, aby coraz bardziej polaryzować postawy Polaków i oddalać nas od rozumnych wyborów ?



Komentarze
Pokaż komentarze (15)