„Dzieci Neo cechują: chamstwo, głupota, prostactwo, wysoka odporność na pouczenia i upomnienia. Szanujące się dziecko Neo ?strady to poliglota: zna język pokemonów i podstawy języka hakerskiego. Trudności sprawia mu język polski. Ulubioną postacią fantastyczną Dzieci Neostrady jest troll. Wieczne Neo-dzieci po roku użytkowania Internetu potrafią zapytać: „a do czego służy to całe Google?”. Ulubionym windowsowym narzędziem neo-dzieci jest tablica znaków. Dzieci Neo zakochane są w syntezatorze mowy IVONA, za pomocą którego okupują YouTube masą filmików otagowanych „śmieszne” i z tagiem tym, niestety, niezwiązanych. Ulubionym i bardzo popularnym określeniem używanym przez dzieci neostrady jest słowo "żal", po jego użyciu czują się spełnione i dowartościowane. Dzieci Neo są przekonane, iż umiejętność gry w Metina jest równoznaczna z przyszłą karierą informatyka.
Najbardziej niezawodny sposób na stwierdzenie, czy dany osobnik jest dzieckiem Neo, to próba zalogowania się na jego konto wpisując hasło identyczne, jak jego nick. Praktyczne okazuje się również hasło "pokemon" lub "pokemon tazo". Dzieci Neo często czują się dumne z bycia dziećmi Neo, bo myślą wtedy, że Neo z Matriksa jest ich ojcem. Jednak zapewniam wszystkich, że jest to nieprawdą, bo żaden człowiek na ziemi nie jest w stanie zapłodnić tak ogromnej liczby komórek jajowych”.
To tak trochę na wesoło, może z lekka żartobliwie.
"Jest to dziecko, dziś już wiemy, że niekoniecznie dziecko, które dostało w prezencie od rodziców łącze internetowe w promocji (lub bez) i atakuje fora oraz grupy dyskusyjne nie mając najmniejszego pojęcia o podstawowych zasadach czy netykiecie. Podobnie jak Neo w filmie Matrix, one również mają swój wirtualny świat, często zastępujący im prawdziwy. Dziesięć lat temu Internet był słabo dostępny, a modemy były kosztownym przywilejem, stąd z Internetu korzystali Ci, którzy go bardziej potrzebowali (ciężko wyobrazić sobie dyskusję na forum licząc się z każdym impulsem). Ekspansja wielu tanich łącz w kraju uczyniła go łatwiej dostępnym, stąd też rodzice fundowali je swoim pociechom "do nauki", a dzieci „nie mające” pojęcia o Internecie zalały go falą bezsensu i dużą dozą bezmyślności. Dzieckiem Neo może być wbrew pozorom każdy nowicjusz , nie zdając sobie przynajmniej początkowo z tego sprawy. Może to być również użytkownik łącza z kablówki, łącza radiowego, DSL, popularnej 'osiedlówki' lub jeszcze jakiegoś innego . Jeśli nie pozostajesz w zgodzie z netykietą, to niezależnie czego używasz - będziesz trollem".Tak wiec, podsumowując;
Nazwa "Dzieci Neostrady" wywodzi się z prostej promocji , Telekomunikacja Polska S.A. wprowadziła usługę szerokopasmowego dostępu do Internetu (Neostradę), łącza były masowo instalowane jako prezent od rodziców dla osób w wieku 13-16 lat z okazji urodzin, ukończenia klasy w szkole etc. (oczywiście opisane zachowania mogą dotyczyć osób w różnym wieku). Status "Dziecka Neostrady" jest statusem przejściowym, ponieważ osoby te albo nabywają określoną wiedzę i stają mniej uciążliwe, albo wybierają klasyczny trolling (z umiejętnością unikania reperkusji), albo z powodu swego zachowania szybko tracą dostęp do danego forum czy nawet łącza". Czyż więc „dzieci neostrady” są zwykłymi , internetowymi trollami ?
Myslę, że nie.
Myślę, że pierwsze pokolenie „dzieci neostrady” już okrzepło. To dziś w większości „klienci” blogów Palikota, Onetu, GW. Tam można się wyżywać bez konsekwencji. Tam najwyżej można spotkać się z usunięciem notki, be z dodatkowych konsekwencji. Dzieci Neostrady nie piszą, Dzieci Neostrady komentują, bo pisania nikt ich nie nauczył.
To znamienne, że „Dzieci Neostrady” popierają wszystko to, co lansują media.
Dzieci Neostrady… ech, …. Mentos Fresh Maker versus deficyt budżetowy….
O tym ta notka.



Komentarze
Pokaż komentarze (8)