Zebe Zebe
142
BLOG

Kogo kręci "polityczna Poprawność" (3)

Zebe Zebe Polityka Obserwuj notkę 11

 

Pisząc o „poprawności politycznej” (PP) należy oprócz takich zjawisk jak seksizm, wspomnieć o „lookizmie”, czyli wyciąganiem konsekwencji z wyglądu zewnętrznego, nazywanym "opresyjnym ustalaniem kryteriów atrakcyjności" - nazwanie dziewczyny ładną "stereotypowo hierarchizuje", a dla nieładnych jest "opresyjne".

Sukcesy PP  na polu legislacji w USA nie  są jednak, jak dotąd, wielkie.
W ogromnym stopniu zdołała ona natomiast spustoszyć edukację uniwersytecką. Przyczyną tego stanu rzeczy, jest fakt, iż obecna kadra profesorska - zwłaszcza na kierunkach humanistycznych - wywodzi się często z grona studenckich aktywistów Nowej Lewicy wzniecających rozruchy na kampusach w latach 60. i 70. Na ponad 100 uczelniach wprowadzono "kodeksy językowe" oraz seksualne, zawierające drobiazgowe zakazy posługiwania się napiętnowanymi słowami, czy zadawania "niewłaściwych" pytań,  wdrożono też dyscyplinarne karanie za "źle ukierunkowany śmiech", albo opowiadanie dowcipów o "zbyt małym stopniu uwrażliwienia". Oporni kierowani są na przymusowe kursy reedukacyjne lub relegowani z uczelni.
 
"Wzorcowym" przykładem kodeksu PP  jest okólnik opracowany przez Biuro Spraw Studenckich Smith College w Northampton (Massachusetts), zatytułowany Poszczególne przejawy ciemiężenia. Jednym z tych przejawów ma być "etnocentryzm", definiowany jako "ciemiężenie kultur innych niż dominująca, w przekonaniu, że dominujący sposób bycia jest najlepszy" ,  innym "urodyzm", definiowany jako "budowanie standardu piękna/atrakcyjności. Jeszcze innym "zdolnizm", polegający na "ciemiężeniu odmiennie uzdolnionych przez chwilowo uzdolnionych".
Te wszystkie , zdawałoby się „kierunki” rozwoju „nowej moralności” maja swoich policjantów sumienia, czy też wprost, strażników moralności. O ile w Stanach Zjednoczonych takimi strażnikami są wspomniane uczelnie uniwersyteckie, to w skali globalnej takimi strażnikami są niektóre media oraz lewicujący mainstream.

W Europie spontaniczne przejawy PP były i są na uczelniach słabsze, za to bardziej systematyczny jest proces odgórnych regulacji legislacyjnych, zwłaszcza na ponadnarodowym poziomie struktur Unii Europejskiej.
Począwszy już od 21 II 1990, kiedy to Komitet Ministrów Rady Europy rekomendował, opracowany przez Catherine Lalumiere, dokument O eliminacji seksizmu z języka.
Ten przykład odwzorowuje fundamentalną dziś różnicę  pomiędzy społeczeństwem amerykańskim, (gdzie często i szeroko, niemniej samorzutnie, rodzą się rozmaite aberracje ideologiczne, lecz napotykają równie spontaniczny i silny opór obywatelski m.in. w postaci rozległej sieci "niepoprawnych" stacji radiowych i telewizyjnych, żywiących się prawie wyłącznie szydzeniem z PP, zaś ingerencja państwa jest relatywnie słabsza),  a zbiurokratyzowanymi krajami europejskimi, gdzie proces „stanowienia” PP  inicjowany jest z góry, przy pomocy struktur Unii Europejskiej.
 
W Polsce od 1989 występują analogiczne procesy, stymulowane dodatkowo tradycyjnym od czasów oświecenia kompleksem niższości rodzimych elit wobec Zachodu, popychającym ku dorównywaniu mu w "postępie".

„Rysem niezmiernie charakterystycznym PP jest jednak sprzeczność pomiędzy hałaśliwie deklarowanym celem eliminowania wszelkich uprzedzeń i "mowy nienawiści", a faktycznym i nagminnym znieważaniem przez jej aktywistów wszystkich "niepoprawnych" oraz przypisywaniem im najgorszych cech i intencji; podobnym paradoksem jest sprzeczność pomiędzy rzekomo bezkompromisową obroną wolności słowa i nienawiścią do wszelkich form cenzury, a stale wykazywanym dążeniem poprawnościowych "czerezwyczajek" do zakazywania wypowiadania opinii oraz zachowań "politycznie niepoprawnych", a nawet ich kryminalizowania; zdradza to nad wyraz bezwzględne, agresywne i fanatyczne dążenie do nieograniczonej władzy - także nad językiem i umysłami ("l o g o k r a c j i"); metodą temu służącą jest dążenie do zastraszenia i obezwładnienia przeciwników za pomocą słów - "wytrychów" o celowo niesprecyzowanej treści, które mają wytworzyć poczucie niepewności i strachu przed czymś nieokreślonym (horror metaphysicus); człowiek atakowany propagandą p.p. winien wykazywać nieustanną "czujność" nie tylko w stosunku do innych, już wskazanych i napiętnowanych jako "rasiści", "etnocentryści" czy "seksiści", ale również wobec samego siebie, ponieważ takie same "demony" mogą gnieździć się w jego własnym umyśle.”– pisze Jacek Bartyzel, dodając na końcu:

Zważywszy, że najogólniejszym praźródłem postaw, na których zrodziło się zjawisko PP  jest - najprawdopodobniej - wrogi wszelkiemu zróżnicowaniu i dążący do ściągnięcia wszystkich w dół egalitaryzm, a emocją wyrażającą to dążenie jest uczucie zawiści wobec wszystkiego, co ponad ten najniższy wspólny mianownik ośmiela się wyrastać, najtrafniejszym określeniem tego fenomenu wydaje się nihilizm "w stanie czystym", "nienawiść do dobra za to, że jest dobrem"
 
Kończąc ten tekst chciałbym napisać, że w moim odczuciu PP jest reliktem myśli marksistowskiej, wskrzeszonej na nowo 50 lat temu w Stanach Zjednoczonych. Z haseł PP chętnie korzysta neoliberalizm, bo jak ulał pasują one do dyskredytacji kapitalizmu, gdyż nie odwołują się bezpośrednio do niego. Długofalowym celem liberalizmu nie jest bynajmniej rozwój demokracji. Demokracja Zachodu, oparta o wartości Cywilizacji Chrześcijańskiej jest główną przeszkodą na drodze do podboju świata przez teoretyków liberalizmu. Liberalizm potrzebuje jak ryba wody poprawności politycznej, potrzebuje też „Policji Umysłów” w celu karczowania postaw obywatelskich.
 
Ten tekst powstał w oparciu o tekst Jacka Bartyzela i zawiera obszerne jego fragmenty, uzupełnione przeze mnie w paru miejscach. Ze swojej strony dołożyłem swoje przemyślenia w temacie PP i liberalizmu.
 
Zebe
O mnie Zebe

Large Visitor Globe

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (11)

Inne tematy w dziale Polityka