Zebe Zebe
92
BLOG

Czemu Polsko odjeżdżasz ?

Zebe Zebe Polityka Obserwuj notkę 13

Zapewne sporo uczestników, sympatyków i orędowników   wczorajszego   „midnight picnic”  pod Pałacem Prezydenckim nie jest w stanie pojąć, tego tekstu Norwida, ale ja mimo wszystko pokuszę się o tak niemodny patriotyzm. Tekst Norwida jest na dzisiejsze czasy wysoce niezrozumiały, bo mówi o czymś, co w czasach dzisiejszych straciło sens.
Straciły   sens „ Bóg, Honor, Ojczyzna”. Pozostał nihilizm.
Narodziło się  społeczeństwo, ’80 i w górę,  któremu nie było dane ryzykować własnym życiem, karierą, rodziną  o wolną  Polskę.
Dostali wszystko darmo. Nie pamiętają  reform Balcerowicza, upadku gospodarki, drenażu zasobów. To nie ich wina, byli zbyt młodzi, żeby zrozumieć.
Starcza im na piwo, starcza na ciuchy, starcza na neostradę. Nie wiem tylko, czy starczy im na życie i emeryturę, ale kto z nich by się tym przejmował, gdy jest się młodym, zdrowym i wesołym ?
„Pokaż cycki”. Zabawne, nieprawdaż ?
Mimo wszystko, niech przemówi Norwid i … stary PRL, który w kwestiach zasadniczych, coś tam „kumał” ( teledysk).
Ten tekst dedykuję młodym, ku przestrodze.
 
Żeby było jaśniej dla młodych, ten tekst, to opis pogrzebu.
 
 I
 Czemu, Cieniu, odjeżdżasz, ręce złamawszy na pancerz,
 Przy pochodniach, co skrami grają około twych kolan? -
 Miecz wawrzynem zielony i gromnic płakaniem dziś polan;
 Rwie się sokół i koń twój podrywa stopę jak tancerz.
 - Wieją, wieją proporce i zawiewają na siebie,
 Jak namioty ruchome wojsk koczujących po niebie.
 Trąby długie we łkaniu aż się zanoszą i znaki
 Pokłaniają się z góry opuszczonymi skrzydłami
 Jak włóczniami przebite smoki, jaszczury i ptaki...
 Jako wiele pomysłów, któreś dościgał włóczniami...
 
 II
 Idą panny żałobne: jedne, podnosząc ramiona
 Ze snopami wonnymi, które wiatr w górze rozrywa,
 Drugie, w konchy zbierając łzę, co się z twarzy odrywa,
 Inne, drogi szukając, choć przed wiekami zrobiona...
 Inne, tłukąc o ziemię wielkie gliniane naczynia,
 Czego klekot w pękaniu jeszcze smętności przyczynia.
 
 III
 Chłopcy biją w topory pobłękitniałe od nieba,
 W tarcze rude od świateł biją pachołki służebne;
 Przeogromna chorągiew, co się wśród dymów koleba,
 Włóczni ostrzem o łuki, rzekłbyś, oparta pod-niebne...
 
 IV
 Wchodzą w wąwóz i toną... wychodzą w światło księżyca
 I czernieją na niebie, a blask ich zimny omusnął,
 I po ostrzach, jak gwiazda spaść nie mogąca, przeświéca,
 Chorał ucichł był nagle i znów jak fala wyplusnął...
 
 V
 Dalej - dalej - aż kiedyś stoczyć się przyjdzie do grobu
 I czeluście zobaczym czarne, co czyha za drogą,
 Które aby przesadzić, Ludzkość nie znajdzie sposobu,
 Włócznią twego rumaka zeprzem jak starą ostrogą...
 
 VI
 I powleczem korowód, smęcąc ujęte snem grody,
 W bramy bijąc urnami, gwizdając w szczerby toporów,
 Aż się mury Jerycha porozwalają jak kłody,
 Serca zmdlałe ocucą - pleśń z oczu zgarną narody...
 . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
 Dalej - dalej - -

Cyprian Kamil Norwid  (1851)
 
Czesław Niemen, patriota
Zebe
O mnie Zebe

Large Visitor Globe

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (13)

Inne tematy w dziale Polityka