Zakończyło się spotkanie rządu z przedstawicielami OFE.
Scenariusz miał być prosty.
- Premier karci OFE za złe wyniki i złe zarządzanie.
W efekcie Rząd podejmuje radykalne środki , by „ratować” pieniądze przyszłych emerytów poprzez odebranie ich części funduszom, argumentując to tym, że jak poprawią zarządzanie, to i tak wyjdą na swoje.
Drugim zaś interesem, który rząd chciał sobie zaklepać, miało być zmuszenie OFE do zakupu rządowych obligacji.
A tu figa z makiem !
Przedstawiciele OFE zarzucili pośrednio rządowi prowadzenie dezinformacyjnej polityki na temat złych wyników OFE oraz tworzenie mitów wśród społeczeństwa. Przedstawili też swój punkt widzenia w temacie obligacji rządowych. Okazuje się, że OFE w dużym stopniu zainteresowane jest akcjami, argumentując swoje stanowisko właśnie interesem swoich klientów ( młodszych roczników).
Na to już wyraznie poirytowany Premier nie znalazł składnej odpowiedzi. Pozostało mu tylko ustalenie kolejnego spotkania.
Było widać, że formuła otwartej dyskusji przed kamerami nie wyszła rządzącym . Nie udało się pogrozić palcem przedstawicielom OFE i narzucić im swojej, „jedynie” słusznej argumentacji.
Kuriozalne w tym wszystkim było to, że rząd grożąc funduszom, tak naprawdę groził samemu sobie. Widać było , ze pod koniec spotkania dotarło to do Tuska i Boniego.
Inną , niepokojącą informacją, którą przedstawił na samym początku Tusk, było to, że rząd planuje odejść na „jakiś czas” od waloryzacji procentowej emerytur, a zamierza zastąpić ją „waloryzacją” kwotową.
Pierwszy mecz Rząd przegrał w rzutach karnych.



Komentarze
Pokaż komentarze (14)