Piszę te parę zdań, gdyż sąsiadką owego ‘desperata”, jak go określiły media jest moja bardzo dobra znajoma. Mieszkamy w Rybniku – Boguszowicach.
Na gorąco przekazała mi swoje uwagi.
Na interwencję przyjechało dwóch funkcjonariuszy z posterunku w dzielnicy Boguszowice.
Po ich przybyciu pojawiła się karetka pogotowia, która wjechała przed front domu i była pierwszym, ostrzeliwanym obiektem.
Przez kolejne pół godziny trwał ostrzał karetki i kobiety (żony strzelca), która ukryła się za karetką.
Prawdopodobnie odniósł rany kierowca karetki, która została unieruchomiona i nie mogła odjechać.
Kolejni policjanci przybyli na miejsce tragicznego zdarzenia po ok. 30 minutach i zabezpieczyli dojazd do posesji.
Desperat był człowiekiem, o którym sąsiedzi niewiele wiedzieli. Wprowadził się do domu teścia jakieś 9 lat temu.
Miał wiatrówkę z której strzelał do ptaków z okien domu. Nikt z sąsiadów nie wiedział, że posiada arsenał broni .
Moja znajoma nic nie słyszała o nadużywaniu alkoholu przez tego człowieka. Mieszka od niego 20 metrów dalej. Twierdzi, że nie widziała go nigdy pijanego, więcej, mało kiedy go widziała w ciągu tych dziewięciu lat.
Cztery ściany zawsze kryją jakieś tam tajemnice.
Ja k mało wiemy o naszych sąsiadach…
To już dziś norma. Źle, że nie reagujemy. Strzelanie z wiatrówki do ptaków jest pierwszym sygnałem.
Może był to moment, gdy trzeba było zareagować ?
Myślę, że był to najwyższy moment do reakcji.
Może by tej tragedii dało się uniknąć.
W trakcie aresztowania "desperat" wydawał z siebie dzwięki, które moja znajoma określiła jako "niesamowity, żałosny skowyt".



Komentarze
Pokaż komentarze (7)