Do napisania tej notki skłoniły mnie dwie rzeczy. Pierwsza, to niedawna wypowiedz przedstawiciela Fed*, a druga , to tekst nikandera sprzed paru dni.
Wychodzi na to, że nikander nie pisał tak sobie w kategoriach s-f.
Otóż sprawa podkręcenia spirali inflacyjnej jest jednym z kuszących sposobów na zmniejszenie światowego deficytu finansowego. Wystarczy podnieść procent inflacji do poz. 2o, nawet na rok, czy dwa, a deficyt znacznie się zmniejszy. Zapłacą jak zawsze obywatele, finansjera nie ucierpi.
Sprawa rozbija się ogólnie o kryzys, a konkretnie, o sposoby wychodzenia z niego.
Fed twierdzi, że… inflacja w USA jest zbyt niska i taka pozostanie przez pewien czas. Bank zastosuje środki pobudzające, jeśli trzeba będzie umocnić ożywienie i doprowadzić inflację do oczekiwanego przez bank poziomu.
Bank centralny, dopomina się o wzrost inflacji, tego jeszcze nie było !
Owszem, w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku, inflacja w USA miała postać dwucyfrową. Stracili na tym biedni i klasa średnia ( jak zawsze zresztą w sytuacjach kryzysowych). Nie straciła szeroko pojęta finansjera.
Szokujący może być fakt, że w samym USA ok. 40 % zysków firm nie pochodzi z produkcji czy z sektora usług, a z operacji finansowych. Podobnie jest w krajach UE, to prawie pewne zważywszy na ogólną globalizację.
Wszystko wskazuje na to, że Amerykanie nie dają się nabrać drugi raz, bo stanowisko Fed wywołało natychmiastową , negatywna reakcję wielu środowisk, w tym politycznych.
Może to, co napiszę teraz, będzie herezją, ale uważam, że warto zaryzykować. Światowy problem ekonomiczny da się rozwiązać w sposób cywilizowany. Warunek jest jeden: po raz pierwszy dołoży do interesu finansjera.
Oto moje trzy punkty , które należy spełnić, by wyjść z kryzysu:
Zamknąć kasyna hazardu ( lub radykalnie ograniczyć) zwane rynkiem finansowym;
Chodzi mi o giełdy
Wyeliminować lub ograniczyć pieniądz zadłużony i zastąpić go niezadłużonym
Chodzi o umorzenie długów i zmianę podejścia do pieniądza i stopy procentowej, przede wszystkim przez likwidację prywatnego bankowego monopolu na emisję pieniądza
Uruchomić programy pożyczek bankowych na wzór stosowanych w krajach muzułmańskich
Przynajmniej na jakiś czas – niskie oprocentowanie. Niech płaci finansjera.
Dopiero wtedy sfera pieniężna zaczęłaby służyć gospodarce i ludziom, wróciłaby normalność.
Czy ja jestem … hmm… idiotą ?
Zapewne tak się może wydawać, czytając ten tekst, ale czy do końca ?
Jedno jest jednak pewne na sto procent. Nie jestem liberałem-marksistą !
I na koniec porównanie trudnych czasów w Polsce:
W 1918 w obiegu było 1023,8 mln mkp ( marek polskich), to rok później już 5316,3 mln mkp, a na koniec roku 1920 aż 49.361,5 mln mkp.
31.01.1922 roku w obiegu było już 239.615,3 mln mkp i dotychczasowe nominały przestały już wystarczać. W ciągu lat 1922 i 1923 ukazywały się banknoty opiewające na coraz wyższe sumy: 10.000, 50.000, 100.000, 250.000 i 500.000 oraz 1, 5 i 10 milionów mkp. Banknot 10-milionowy z 20.11.1923 to rekordzista pod względem wysokości nominału w całej historii pieniądza polskiego. W okresie od czerwca do grudnia 1923 inflacja przekształciła się w hiperinflację, ceny w tym czasie wzrosły 77-krotnie, a kurs dolara 62-krotnie.
31.01.1922 roku w obiegu było już 239.615,3 mln mkp i dotychczasowe nominały przestały już wystarczać. W ciągu lat 1922 i 1923 ukazywały się banknoty opiewające na coraz wyższe sumy: 10.000, 50.000, 100.000, 250.000 i 500.000 oraz 1, 5 i 10 milionów mkp. Banknot 10-milionowy z 20.11.1923 to rekordzista pod względem wysokości nominału w całej historii pieniądza polskiego. W okresie od czerwca do grudnia 1923 inflacja przekształciła się w hiperinflację, ceny w tym czasie wzrosły 77-krotnie, a kurs dolara 62-krotnie.
Myślicie, że jesteśmy w lepszej sytuacji niż wówczas?
Naród bez innowacyjnych technologii, firm i fabryk , z dużo większą biurokracją.
Jest jak puścić pieniądz w obieg , a jakże !
Kupujemy od koncernów niemieckich, francuskich i innych spoza Polski niemal wszystko za pieniądze pożyczane w obcych walutach.
Takie Niemcy i Japonia muszą powiększać produkcje aby wytrwać w dolarowo - debetowym układzie i zdewaluują walutę jako jedni z ostatnich. My jesteśmy na dobrej drodze do dalszej dewaluacji złotego, którego wartość spadła w ciągu 2 lat o 30 %.. Wtedy może nie być juz strefy euro. Z Euro nie da się więcej wycisnąć. Polska , Węgry i Bułgaria tego nie nadmuchają twórczo.
Takie Niemcy i Japonia muszą powiększać produkcje aby wytrwać w dolarowo - debetowym układzie i zdewaluują walutę jako jedni z ostatnich. My jesteśmy na dobrej drodze do dalszej dewaluacji złotego, którego wartość spadła w ciągu 2 lat o 30 %.. Wtedy może nie być juz strefy euro. Z Euro nie da się więcej wycisnąć. Polska , Węgry i Bułgaria tego nie nadmuchają twórczo.
Model pożyczania i dystrybucji pieniądza jest o niebo gorszy niż w byłym PRL-u. Ten model zbankrutuje szybciej niż się tego spodziewamy . Niektórzy, dobrze poinformowani, już to wiedzą, my jeszcze nie, bo z nas trzeba jeszcze ściągnąć.
Wtedy „ finansowaliśmy” sie naszą waluta pożyczaną w sumie na niski procent bezpośrednio przez NBP. Za dzisiejsze transfery państwo płaci większe odsetki. Mieliśmy wtedy produkcję, jak teraz chińczycy i mieliśmy zasoby. Dziś mamy iluzoryczny gaz łupkowy.
Rzeczywistość zaskoczy nas wszystkich. Większość zapewne negatywnie.
Ja nie jestem socjalistą, ani liberałem.
*System Rezerwy Federalnej Stanów Zjednoczonych, bank znajdujący się w prywatnych rękach, nazywany także Rezerwą Federalną lub Fed (z ang. Federal Reserve) jest bankiem centralnym Stanów Zjednoczonych. System składa się z centralnej Rady Gubernatorów w Waszyngtonie i dwunastu regionalnych Banków Rezerwy Federalnej rozmieszczonych w głównych miastach kraju. Obecnie stanowisko Przewodniczącego Rady Gubernatorów Systemu Rezerwy Federalnej zajmuje Ben Bernanke, który 1 lutego 2006 zastąpił Alana Greenspana, tego od ‘dziurawych skarpetek” i niekonwencjonalnego romansu (pełniącego funkcję przez 18 lat).


Komentarze
Pokaż komentarze (4)