Zebe Zebe
285
BLOG

Tusk nie czuje smrodu eurowaluty

Zebe Zebe Polityka Obserwuj notkę 1

Kiedyś, średnio dziwił mnie „owczy pęd” Donalda Tuska w strefę „eurowaluty”. Cóż, byłem naiwny. Oczy mi się otworzyły szeroko w lutym 2008 r., kiedy to Tusk, na forum ekonomicznym w Krynicy oznajmił, że Polska wejdzie do strefy euro w roku 2011. Więcej, powiedział, że od czerwca 2008 wejdziemy do korytarza ERM2 ( zamrożenie wartości złotego na dwa lata). Media przyjęły to z należytą atencją, publikując sondaże poparcia dla oświadczenia Premiera. No i jak to zawsze bywa. Stado baranów poszło za bacą. Większość „za”.
„Omyłka „ Premiera została łagodnie stonowana w kolejnych miesiącach. Rozeszło się po kościach, ale smrodek pozostał. Premier okazał się dyletantem po raz pierwszy.
 
Dziś ten „owczy pęd” Tuska do euro przestał mnie dziwić. Tusk, czy to się komuś podoba, czy nie, realizuje interesy… no właśnie ?
Swoje, PO, Niemiec, Francji,  (…) ?
Na pewno jednak nie prezentuje naszych interesów.
 
Słowacja zastanawia się nad wystąpieniem ze strefy euro, Czesi dywagują nad zapisem w Traktacie Lizbońskim, który pozwoliłby im , tak samo jak Anglii i Danii zachować własną walutę, a Donald Tusk kapituluje .
 
Unijni przywódcy, w drugim dniu szczytu w Brukseli, mają ostatecznie uzgodnić wnioski ze spotkania.
Do traktatu zostaną wpisane dwa zdania mówiące o tym, że kraje strefy euro będą korzystać z funduszu w ostateczności, jeśli niezbędne będzie zagwarantowanie stabilności w strefie euro, a warunki przyznania pieniędzy mają być rygorystyczne.
 
Do marca ustalona ma być wysokość funduszu, unijne kraje mają też zdecydować o udziale sektora prywatnego, tak aby nie tylko podatnicy ponosi ciężar wsparcia. Kraje, które są poza strefą euro, jak Polska, mogą być włączone do prac nad tworzeniem funduszu, jeśli sobie zażyczą.
Traktat ma być zmieniony w procedurze uproszczonej - decyzją unijnych przywódców i dopiero potem ratyfikują go parlamenty narodowe.
 
Donald Tusk myśli, że interesy Niemiec i Francji, które to państwa wywaliły gros kasy na ratowanie Grecji i Irlandii za przyczyną swoich banków, są i naszymi interesami !!!
Wczoraj  w Brukseli Tusk powiedział:
„Polska jest gotowa zaangażować się w tworzenie europejskiego funduszu pomocowego dla bankrutów w strefie euro”.
Ale to nie koniec wywodów Premiera „Zielonej Wyspy” :

„Rozważamy bardzo serio uczestnictwo już później w samym mechanizmie. Jak się zastanawiamy i oceniamy co się dzieje w Europie i na świecie, to lepiej nawet ryzykować, że trzeba będzie coś wyłożyć, ale być w tej grupie państw mimo wszystko najbogatszych w tej części świata i liczyć na ich pomoc, jeśli - odpukać - u nas coś nie będzie grało”.
To już kuriozum. Wyobraźcie sobie , że to mówi ktoś, do kogo nie padło oficjalne zapytanie, bo paść nie mogło. Nie jesteśmy przecież „udziałowcami” strefy euro !
Mamy płacić dobrowolną składkę na klub w którym nie jesteśmy i to na wszelki wypadek, nie bacząc na to, że i tak nie istnieją procedury „pomocowe” dla krajów spoza strefy euro, bo one dotyczą… euro.
Dalej:
„Wysokość funduszu i warunki przyznawania pieniędzy jeszcze będą uzgadniane w kolejnych miesiącach. Decyzja powinna także zapaść co do udziału sektora prywatnego, tak by nie tylko kraje z budżetów narodowych wykładały pieniądze”.
No to rewelacja. Niech się cieszy zawczasu sektor prywatny. Cieszmy się i my, bo kasę skądś trzeba będzie zdobyć, mimo tego, co napisałem, że nikt nas nie zmusza do tego.
 
Byle za  trendem i oczekiwaniami  Niemiec i Francji , jak najszybciej do strefy euro. Nieważne czy nam, obywatelom się to teraz  opłaci, czy nie.
Ważne, że opłaci się Tuskowi.
Za  wszystko i tak zapłacimy my.
Zebe
O mnie Zebe

Large Visitor Globe

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka