Haruj, albo giń – taką oto alternatywę stawia przyszłym emerytom rząd Donalda Tuska. Narzekający dziś na niskie wypłaty emeryci powinni czuć się farciarzami. Tusk zapowiedział wszakże u T.Lisa pod koniec ubiegłego roku, że nigdy się nie zgodzi na zamrożenie waloryzacji emerytur. Odważna deklaracja. Czy prawdziwa ?
To tak samo jak w tym telewizyjnym spocie reklamowym o zmowie cenowej.
Liczyć za bardzo nie mamy na co. Ktoś kto mi mówi ( min. Boni), że budżet zyska wraz z przyszłymi emerytami, nie mówi mi, kto straci, a przecież bilans zawsze musi wyjść na zero…
OFE działają 11 lat. To wystarczający okres by dokonać jakiejś tam oceny. Oceny uczestników, nie Rządu. Interesy nasze nie są już dziś najwyraźniej interesami państwa. Dziwne to, bo państwo ponoć działa w naszym interesie. Tak to w demokracji przeważnie bywa.
Szumnie wprowadzana dziś „korekta” reformy emerytalnej premiera Buzka okazuje się zwykłym oszustwem, którego autorów powinno się skazać na los, jaki oni sami zgotują milionom Polaków.
Tylko że autorzy tej „kosmetycznej’ zmiany reformy Buzka nie muszą martwić się o swoje emerytury. Oni na swoje już zapracowali.
Dla zaniepokojonych o swoją przyszłość potencjalnych emerytów rząd Tuska ma jedno rozwiązanie – radźcie sobie sami.
No może nie całkiem.
Jest przecież jeszcze tak zwany „trzeci filar”, czyli: „zrób sobie emeryturę , tak samo, jak zrób sobie świadczenia medyczne za swoje i tak już opodatkowane pieniądze”. Z polskiego na nasze: wyłóż dodatkową kasę ponad to, co i tak oddajesz nam (państwu) w podatkach za świadczenia, które teoretycznie ci gwarantujemy. Gwarantować można wszystko. Za 10 lat, 20, trzydzieści…
Czas uzmysłowić sobie wreszcie, co naprawdę zafundowali milionom przyszłych polskich emerytów rządzący dziś Platformersi z ówczesnej AWS ( premier Buzek) i liberałowie z Unii Wolności. I jak bezczelnie nabili ludzi w butelkę. Przy wprowadzaniu 11 lat temu nowego systemu, w telewizyjnych reklamach otwartych funduszy emerytalnych zarządzających składką w ramach II filaru obiecywano ludziom wczasy pod palmami i dalekie wycieczki. Rząd wmawiał zaś przyszłym emerytom, że po 20 latach pracy otrzymają emeryturę wysokości 62 proc. ostatniej pensji, a po 30 latach – 114 proc. Dziś wiemy, że tak nie będzie. Według ministra Boniego, to … jeszcze niewykluczone.
Kogo stać na „trzeci filar” w kraju, gdzie 40 % zatrudnionych zarabia do 2000 zł brutto , 12 % jest ewidencjonowana jako bezrobotni, kolejne 25 % zarabia zaś na „czarno” ?
O kim tak w ogóle minister Boni mówi ?
Sami sobie odpowiedzcie, albo olejcie to co piszę.
Haruj, albo giń…


Komentarze
Pokaż komentarze (4)