Tak samo jak chyba nikogo nie powinien dziwić lawinowy wzrost cen paliw „po wyborach”, tak tez nie powinny dziwić dzisiejsze wypowiedzi ministra Rostowskiego na temat przyszłorocznego budżetu.
Jeżeli już chodzi o ceny paliw na stacjach ( paliwowych), to pusty śmiech może człowieka ogarnąć, gdy poważni dziennikarze, niemniej poważnych stacji telewizyjnych, tłumaczą widzom, że owe 6 zł za ON jest spowodowane poprzez wymóg unijny, który nakazuje podnieść akcyzę.
No dobrze, ale konia z rzędem temu, kto mi uzasadni relację 6 zł za litr, do faktu podniesienia akcyzy. Owe sześć złotych nie jest funkcją liniową akcyzy. Równie dobrze 5 zł za litr może być tą relacją.
Pytanie tylko: dlaczego tak nie jest ?
Nikt jakoś nie pyta o to ministra Rostowskiego. To naprawdę zdumiewające. Paliwa zostawmy jednak na boku.
Rząd przygotuje trzy wersje projektu budżetu na 2012 r., zakładające wzrost PKB o 3,2% lub o 2,5%, a także wariant "recesyjny", przewidujący spadek o 1,0%, co wynika z wypowiedzi ministra finansów Jacka Rostowskiego. Rząd ostatecznie wybierze jeden z tych wariantów w grudniu, w zależności od sytuacji w Europie.
Przyznam, że aż mi dech zaparło. Toć 2 tygodnie temu Rostowski zapewniał, że wzrost gospodarczy w przyszłym roku będzie na poziomie 4 % i budżet nie wymaga istotnych korekt – tu mała uwaga, budżet miał być przegłosowany w czerwcu, potem we wrześniu, przed wyborami jakoś o nim ucichło, tuż po wyborach był stabilny, a dziś ?
Dziś mamy trzy warianty i rząd w ciągu 2 -3 tygodni, w zależności od sytuacji w Europie może zakładać wzrost: 3.2, 2.5 lub cholera wie ile (recesja) !!!
Przecież to ewidentna kpina już nie tylko z parlamentarzystów, rynków finansowych, Komisji Europejskiej. O wyborcach Platformy nie wspominając.
Co takiego w ciągu miesiąca może zmienić wzrost gospodarczy Polski o nawet 3% w roku 2012 ??? !!!
I tu przypomina mi się makbetowskie zapytanie Bogdana Smolenia z końca lat 80-tych ubiegłego wieku:
Jak ten Reagan mógł wykończyć taką gospodarkę w pół roku ? (chodziło o Polskę- przyp. moje)
Jeżeli już nie stać opozycji parlamentarnej na elementarne pytania, to ja, nieskromnie zapytam ministra Rostowskiego:
Na co poszło prawie 300 mld zł z naszego zadłużenia , które powstało za ministrowania ministra Rostowskiego ?
Na co poszło 50 mld z prywatyzacji ?
Na co poszły pieniądze zagarnięte z OFE ?
Na co poszły pieniądze z podwyższonego VAT-u ?
Na co poszły pieniądze z obcięcia budżetów ministerstw ?
Na co poszły te wszystkie pieniądze , gdy dziś dowiadujemy się, że wzrost gospodarczy będzie dramatycznie niższy od zakładanego ?
I proszę nie mieszać do tego środków unijnych, bo to też jest warte zapytania, ministrze Rostkowski.
W jakim stanie jest więc państwo polskie ?
W jakim stanie jest Państwo, w którym w ciągu ostatnich czterech lat zdobyto się tylko na podnoszenie podatków ?
Przecież cięcia w resortach zostały skutecznie skonsumowane poprzez rozrost administracji.
Nie ma zdrowego państwa, które nie jest w stanie więcej sprzedać niż zaimportować. Impas w handlu zagranicznym się powiększa.
Kto w dobie recesji kupi nasze, nawet stosunkowo tanie produkty ?
Ile jeszcze trzeba osłabiać złotego, by od nas coś kupiono ?
To, że kupujemy cukier, to już wszyscy wiemy, ale to, że polską wieś doprowadzono do stanu, że trzeba sprowadzać wieprzowinę i wołowinę za grube pieniądze, to już przechodzi wszelkie wyobrażenia.
Cóż my jesteśmy w stanie takiego sprzedać ?
W czym jesteśmy wyjątkowi, jak na takie trudne czasy ?
Węgrzy przynajmniej maja kostkę Rubika, a my ?
N a co poszły nasze pieniądze, ministrze Rostkowski ?
Dla Pana Świat, to widocznie za mało.



Komentarze
Pokaż komentarze (18)