Przeżyliśmy w Polsce ostatnie 4 lata, w których to wmawiano nam, że maszyna, której zasada działania, wbrew znanym prawom fizyki, umożliwiałaby jej pracę w nieskończoność, naprawdę istnieje.
Wczoraj za sprawą premiera dowiedzieliśmy się, że „to nie tak jak myślicie”, by zacytować klasyczną odpowiedź przyłapanej in flagranti mężatki w sytuacji niedwuznacznej z latynoskim amantem w serialu produkcji latyno- południowo- amerykańskiej.
Wczoraj też dowiedzieliśmy się, że owszem jest dobrze, ale będzie (owszem) jeszcze „dobrzej”, a to za sprawą zabrania nam kolejnej części naszych dochodów. Tak. Dochodów, bo gdybym napisał o przychodach, to zjeżyłbym „sierść” na ciałach moich potencjalnych czytelników, gdyż one mogą sobie akurat rosnąć. To mniej więcej tak, jak wczoraj powiedział premier, że za jego czteroletnich rządów wzrost gospodarczy wyniósł 15 %, ale jednocześnie zapomniał dodać, że w tym samym okresie zadłużenie państwa wzrosło o 30 %, czym pobił rekord wszechczasów w zadłużaniu Polski.
To, że trzeba ciąć, to żadna nowość, ale to, ze nie wiadomo dlaczego, to już może być intrygujące. No bo czyż przeciętny Kowalski jest w stanie zrozumieć jak przełoży się na jego i jego rodziny życie zredukowanie deficytu w stosunku do PKB o pięć lub sześć procent ?
Nie. Kowalski za to dowiedział się, że jak sobie zafunduje trzecie dziecko, to dostanie podwyższone becikowe. Tylko, że ten Kowalski ma problem z utrzymaniem jednego dziecka, jeżeli na nie się oczywiście zdecydował. Pewne za to jest jedno, ze rząd zaoszczędzi.
Pewne jest też, że rząd zaoszczędzi kosztem emerytów. Zamiast zmian w sposobie wyliczenia emerytur dla wszystkich, Tusk chce wyszarpać pieniądze poprzez zawieszenie waloryzacji na rzecz dodatków kwotowych. Tu jak zawsze diabeł tkwi w szczegółach. Oficjalna narracja będzie szermować argumentami w rodzaju „emerytura agenta Tomka”. Daję jednak dolary przeciw orzechom, ze straci większość emerytów.
Teraz przejdźmy do zatrudnionych. Podniesienie składki rentowej o 2 punkty procentowe. Zapłacą pracodawcy, ale chyba nikt nie jest aż tak naiwny, że w prostej drodze przełoży się to na wynagrodzenia oraz bezrobocie. Oczywiście wynagrodzenia nie utrzymają obecnej dynamiki wzrostu, a bezrobocie nie spadnie znacząco.
I jeszcze kuriozalne zdanie z expose premiera ( podkreślenie moje):
„Podniesienie o 2 punkty procentowe składki po stronie pracodawców (…) wydaje się, że w sposób niewielki spowoduje domknięcie strumienia pieniędzy, który mógłby znaleźć się na rynku, ponieważ dzisiaj tak to oceniamy i statystyki są tutaj dość jednoznaczne, dzisiaj firmy, przedsiębiorstwa, nie są skłonne, ze względu na to kryzysowe zagrożenie wydawać pieniądze. I dlatego jest duże prawdopodobieństwo, że istotna część środków, która wpłynie do budżetu państwa z tytułu podwyższenia składki o 2 punkty procentowe to są pieniądze, które w innym przypadku leżałyby raczej na lokatach, niż pracowały w gospodarce…”
Ten wywód premiera kwalifikuje się do nominacji noblowskiej. Nie dość, że przez cztery lata polska gospodarka funkcjonowała jako tytułowe perpetuum mobile, to teraz dla odmiany premier dezawułuje lokaty bankowe !
Abstrahując od pokrętnej logiki. Dowiadujemy się, że polscy przedsiębiorcy posiadają w dobie kryzysu takie ogromne środki, że sobie je na lokatach składują !
Tusk został niedawno Europejczykiem Roku, jak podaja niemieckie media. Dziś zaś może zostać kimś dużo bardziej egzaltowanym.
Nominuję premiera w kategorii Ekonomista Roku !



Komentarze
Pokaż komentarze (7)