Utarło się powszechnie, ze za wiarygodność oceny polityki fiskalnej państw odpowiadają wielkie agencje ratingowe. Ta teza , lansowana przez polityków, jest dla nich bardzo wygodna, gdyż zawsze można posądzić agencje ratingowe o wszystko co najgorsze. Zawsze można też przed opinią publiczną wygodnie zwalić wszelkie zawirowania na giełdach światowych właśnie na agencje rangowe, które „nieodpowiedzialnie” obniżają ratingi poszczególnych państw oraz banków. Medialnie te agencje doskonale się do tego nadają.
Prawda wygląda jednak inaczej. Agencje ratingowe są tylko jednym z trzech głównych instrumentów oceny polityki fiskalnej danego państwa.
Pierwszym z tych instrumentów jest wysokość oprocentowania obligacji państwowych ( są trzy podstawowe rodzaje – dwuletnie, pięcioletnie i dziesięcioletnie). Powszechnie wiadomo, że im wyższe oprocentowanie , tym bardziej rośnie ryzyko zyskowności tych obligacji. Powszechnie też uważa się, że oprocentowanie na poziomie powyżej 6%, to już spora utrata wiarygodności kraju, który takie obligacje wyemitował. Przykładowo obligacje niemieckie są oprocentowane w wys. 2%, a polskie właśnie dochodzą do 6%. By jednak uzmysłowić skalę w jakiej oprocentowanie tych obligacji się kształtuje, to warto napisać, że aktualnie greckie obligacje dwuletnie osiągają poziom oprocentowania 50, co oznacza, że tych obligacji nikt nie kupi. Co więcej, żaden bank komercyjny Grecji też nie pożyczy ani euro. Dlatego więc tak istotna jest niedawno zatwierdzona , grudniowa transza unijna. Bez niej byłby klasyczny boom ! To jednak tylko kolejna kroplówka. Warto też zaznaczyć, że najwięcej obligacji w UE wyemitowały Włochy, Niemcy, Francja i Wielka Brytania. To 2/3 wszystkich europejskich obligacji.
Drugim istotnym elementem oceniającym są tzw. CDS-y (credit default swap). CDS-y to nic innego jak coś w rodzaju ubezpieczenia zakupionych obligacji. CDS-y zaczęły być emitowane w latach 90-tych i są instrumentem, który pozwala nabywcom obligacji zabezpieczyć się przez bankructwem emitenta. Wartość CDS-ów podlega rynkowej zmianie cen i zależy od oceny ryzyka bankructwa. Im więc wyższy wskaźnik, tym droższe „ubezpieczenie” obligacji.
Z tego to właśnie powodu wartość CDS-ów w stosunku do zadłużenia państw ( wartość obligacji) jest rynkowym wskaźnikiem prawdopodobieństwa bankructwa danego kraju, czyli odmowy wykupu obligacji.
Wartość polskich CDS-ów na obligacje 5-letnie ( oprocentowanie 5%) wynosi obecnie ok. 300 pkt i aktualnie rośnie.
Przykład:
Wartość CDS na polskie obligacje wynosi 300, co oznacza, że nabywca obligacji o nominale 1000 USD musi zapłacić 30 USD (3 % sumy) za transakcję zabezpieczenia w formie CDS.
To bardzo dużo, zważywszy, że jeszcze w 2009 roku było to ok. 100 pkt.
No i wreszcie dochodzimy do agencji ratingowych, które w znacznym stopniu niejako prezentują ocenę finalną tego co napisałem. Piszę oczywiście w sporym uproszczeniu.
Decydujący głos w ocenie wiarygodności fiskalnej państw maja trzy agencje: Moody’s, Standard&Poor’s i Fitch Rating.
Myślę, że zbytnio nie zanudziłem. Tekst jest w dużym stopniu uproszczony, ale chciałem, by dał ogólny pogląd ludziom, którzy na co dzień nie za bardzo się finansami i polityką finansową interesują, a są „bombardowani” medialnie pojęciami, które chciałem w tym tekście przybliżyć.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)