Zebe Zebe
1207
BLOG

Zabawa w "eurozłoto"

Zebe Zebe Polityka Obserwuj notkę 14

 

Będzie o państwach strefy euro oraz o tym , co nas powinno interesować. Postaram się w sposób przystępny, bo wiem, że temat dla „humanistów” niezbyt ciekawy.
Prawie 1.6 biliona euro, to kwota , na jaką zadłużone są kraje strefy euro. Oczywiście nie wszystkie, bo ktoś pożyczek udzielać musiał, mając z czego. Otóż pożyczek udzielały tzw. kraje „północy”strefy, krajom „południa” określanym jako kraje PIIGS. Zostawmy ten skrót. Napiszmy, że kraje tej strefy to kraje podłączone pod kredytową kroplówkę tylko i wyłącznie w celu utrzymania politycznej ideii „wspólnej” waluty, jaką jest wspomniane euro.
 
Wspomniane zadłużenie jest praktycznie niespłacalne, bo nikt rozsądny nie jest w stanie sobie wyobrazić, że w celu jego spłaty dłużnicy obniżą poziom życia w swoich krajach o 50 % w okresie minimum 15 lat. To jest nierealne i niewykonalne, gdyż prędzej doszłoby to aktów rodem z horroru, przy czym Lenin i Stalin byliby zwykłą  krotochwilą, a Rewolucja Francuska byłaby dowcipnym epizodem w dziejach ludzkości.
Kraje strefy euro pod przewodnictwem Niemiec – głównego pożyczkodawcy – oraz Europejskiego Banku Centralnego nie są w stanie dodrukować takiej ilości euro jak USA dolara. Przyczyna jest prozaicznie prosta – USA są krajem praktycznie samowystarczalnym w każdej sferze gospodarki, włączając w to sektor paliw i energii.
 
O tym w Brukseli dobrze wiedzą, ale nikt nikomu tego nie powie wprost. Stąd też kolejne plany, pociągnięcia, które i tak w ostatecznym rozrachunku postawią strefę euro pod przysłowiową ścianą.
Kryzys nadmiernego zadłużenia może się przeobrazić w potężny kryzys płatniczy. Będzie to bezpośredni rezultat „ratowania” strefy euro .
To, co widzi opinia publiczna, to tylko niewielka część finansowego wsparcia udzielonego krajom PIIGS. 245 mld euro pożyczonych Grecji, 63 mld dla Irlandii oraz 78 mld dla Portugalii, 10 mld dla Cypru,  to razem niespełna jedna czwarta pożyczek dla „peryferii” strefy euro. Kolejne 209 mld euro to pieniądze, jakie na skup „świńskich” (PIIGS) obligacji wyasygnował Europejski Bank Centralny.
Łącznie mamy więc 605 miliardów euro utopionych przez europejskich podatników w Grecji, Irlandii, Portugalii i na Cyprze, a w kolejce już czeka słowenia. Pieniądze w większości trafiły na rachunek banków niemieckich, francuskich czy brytyjskich, które finansowały te kraje. Do tego trzeba doliczyć do stu miliardów, jakie już zarezerwowano dla banków hiszpańskich, kilka miliardów dla banków cypryjskich i z pół miliarda na banki słoweńskie. W sumie: co najmniej 700 mld euro pożyczonych na rachunek obywateli eurolandu.
To jednak mniej niż bilion euro taniego kredytu, jaki banki krajów PIIGS zaciągnęły tak naprawdę w Bundesbanku.
 
Ponizej tabela, która przedstawia jakie banki centralne państw strefy euro udzielały pożyczek i które z nich są „nad kreską”.
 

Salda wybranych narodowych banków centralnych w Eurosystemie. Dane w miliardach euro.

Źródło: Ifo Institute

 

 

Otóz efektywnych pożyczek udzielali Niemcy, Holandia, Luxemburg, Finlandia, Austria  i Francja w sposób „szczątkowy”. Niemcy udzielili ponad połowę pozyczek, co stanowi 30 % ich PKB. To jednak nawet jak dla nich sporo.
 
Zaczęto więc rozważać podział samej strefy euro na dwie części. W pierszej, grupującej pozytkodawców z „pólnocy” obowiązywałaby nowa waluta. Takie roboczo nazwane – euro – marki.
W drugiej strefie obejmującej państwa zdefiniowanych pozyczkobiorców pozostałoby walutą dotychczasowe euro.
Miałoby to wyglądać tak:
Północ w sile  Niemiec, Austrii, Finlandii i Beneluksu opuszcza euro tworząc strefę euro-marki. Południe drukuje euro na potęgę i monetyzuje nadmierny dług, tworząc wysoką inflację i dzięki niej poprawiając konkurencyjność własnego eksportu. A Bundesbank rozlicza stare euro-długi przejmując włoskie i hiszpańskie złoto.

 

Banki centralne krajów strefy euro zgromadziły ponad 10.000 ton złota, czyli więcej od Stanów Zjednoczonych. Zadłużone po uszy Południe jest pod tym względem nie gorsze od Północy. Tacy, na przykład Włosi, siedzą na czwartych na świecie rezerwach złota wynoszących 2.451,8 ton. Portugalia posiada 382,5 ton (15. pozycja), Hiszpania 281,6 ton, a Grecja 111,8 ton. Razem to 3.227,7 ton złota o bieżącej wartości rynkowej 182,7 mld dolarów, czyli 141,6 mld euro. Za kilka lat taka ilość kruszcu może z powodzeniem służyć jako zabezpieczenie włoskich czy greckich długów wobec Bundesbanku.
To niezły plan jak na początek.
Tylko komu starczy odwagi i kiedy nastąpi moment opamiętania. Oby nie było za późno. A my ?
A nam to nie szkodzi bynajmniej, a to już dużo.
 
Dodatek dla ciekawych:
 
Na świecie największymi rezerwami złota dysponują USA. Większość z nagromadzonych 8133 ton jest składowana w skarbcu w Fort Knox w stanie Kentucky. Mniejsze ilości są trzymane w kilku mennicach, m.in. w Denver i Filadelfii.
Jednak już drugie na liście Niemcy (3401 ton) 96 proc. własnych rezerw trzymają poza krajem. Sprawa jest ściśle tajna, Bundesbank nie udziela w tej sprawie informacji nawet własnemu parlamentowi. Jednak siedem lat temu ówczesny szef banku ujawnił, że większość złota Niemcy składują w skarbcach Rezerwy Federalnej (USA), Banku Anglii i Banku Francji. To relikt zimnej wojny, gdy władze RFN uznały, że trzymanie na terenie kraju złota naraża je na ryzyko przejęcia przez Sowietów w razie agresji państw Układu Warszawskiego, i wysłały znaczną część rezerw za ocean.
W ramach zabezpieczenia się przed wojną, choć już w latach 30., swoje złoto do USA, Kanady i Wielkiej Brytanii wywiozła też Holandia (obecnie 612 ton). W Amsterdamie znajduje się nieco ponad 10 proc. miejscowych zasobów. W Banku Anglii przytłaczającą większość ocenianych na 103 tony rezerw trzyma również Polska. Taka opcja wiąże się jednak z ryzykiem utraty kontroli nad zasobami; amerykański Fed od lat 50. nie wpuścił audytorów do Fortu Knox, więc nie wiadomo, ile złota fizycznie się w nim znajduje.
Zebe
O mnie Zebe

Large Visitor Globe

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (14)

Inne tematy w dziale Polityka