13.10.2010 13:53 4
Halo... Chile - wydobyto DZIESIĄTEGO!
13.10.2010 11:35 8
opublikowana w: Abyss Łażący Łazarz, Bronisław Komorowski, Dla Warszawiaków, Forum 2010, Głos oddolny, Wolnobieżny Świat
Halo... Chile - globalna transmisja!
@andrzej.budzyk - To się nazywa walka o człowieka
Niesamowite - powinniśmy się od nich tego uczyć...
K.
@krzew - łyżka dziegciu!
Wiesz...
Jak skończył się "Program Apollo"?
Patrz...
Co będzie po ewakuacji "Kopalni złota"?
:) - "Niesforne Dziecię Gutenberga" :(
@andrzej.budzyk
Zamknięcie interesu...
@krzew - łyżka dziegciu!
No właśnie...
Pałęta mi się po głowie taka scena z amerykańskiego filmu
jak "astrofizyk" został SPRZĄTACZKĄ!
Wydobywani...
Też to wiedzą i co pewien czas podkreślają,
że kochają tę pracę.
A my WIDZOWIE...
Dzięki mediom tkwimy pomiędzy PRswazją, a PRopagandą :(
- "Niesforne Dziecię Gutenberga".
@andrzej.budzyk
Hłasko i Tyrmand pisali o tym zjawisku w odniesieniu do "zaplutych karłów" AK i do terrorystów z Hagany.
Murzyn zrobił, Murzyn w.la! (nie "może pójść" - celowa brutalizacja życia)
@krzew - łyżka dziegciu!
Właśnie słyszę, że BOHATEROM źle nie będzie!
A sami ponoć deklarują, że sprawiedliwie między siebie podzielą
przyszły DOBROBYT.
:) - "Niesforne Dziecię Gutenberga". :)
Kibicuję!
Na żywo niesamowicie to wyglada.
A ta wiertnica nie była przypadkiem wiekszego kalibru?
@Voit
Witaj u mnie!
Jeszcze tyle pamiętam z wiertnictwa by wygooglować zbliżony model...
Wchodzenie w szczegóły to już REKLAMA "po bandzie!".
- "Niesforne Dziecię Gutenberga".
Prawdę mówiąc
żeby obraz chilijskiego cyrku był pełny, dojmująco brakuje mi orkiestry dętej, kolorowych baloników i stada czirliderek z pomponami.
Zaś jako emerytowany górnik z ponad dwudziestoletnim stażem na dole i dwunastoletnim w ratownictwie nie mogę nie dodać, że wiercenia wielkośrednicowe nie są na naszych kopalniach żadnym ewenementem (szybiki międzypoziomowe na ten przykład), a kapsuły, ten cud techniki, miód i ultramaryna można sobie obejrzeć na każdej okręgowej stacji ratownictwa górniczego i w co drugiej kopalni ;-)
PS - sztygar (po naszymu sztajger) to nie brygadzista lecz pracownik średniego dozoru kopalnianego, coś jakby wydziałowy kierownik zmiany. W górnictwie brygadzista nazywa się przodowy i jest wysoko wykwalifikowanym robotnikiem z dużym stażem i doświadczeniem - w odróżnieniu od ślepra i młodego sztifta, z których pierwszy to lebiega do najprostszych robót, a drugi nowoprzyjęty, który nie ma prawa zrobić na dole ruchu przez trzy miesiące do pół roku bez pozwolenia swojego instruktora ;-)
Pozdrawiam
J@n@
Witaj popołudniem!
Wybacz...
Ale nie wiem (bo i skąd?) jak wygląda organizacja pracy w górnictwie złota w Chile?
Dzięki za ZERKNIĘCIE i za uwagi. ZAPRASZAM...
:) - "Niesforne Dziecię Gutenberga".
@andrzej.budzyk
Witaj Andrzeju - wygląda pewnie jak w każdym górnictwie rud metali. W Chile rzecz jasna nie byłem, ale znam nasze i niemieckie kopalnie rud - nasze głównie rud cynku i ołowiu - tam nie wybiera się pokładów jak na węglu, a idzie za żyłą do gniazda.
To, i różnice górniczo geologiczne implikują sposób zabezpieczania górotworu. Na węglu są od tego sekcje obudowy zmechanizowanej, a na metalach nic lub obudowy kotwione.
A swoją drogą współczuję tym chilijskim hajerom, bo coś mi się wydaje, że kosztu tej akcji ratowniczej ich gruba nie udźwignie :-(
PS - wklejam Ci ku przybliżeniu problematyki górniczej w miarę wierny opis katastrofy na mojej macierzystej kopalni - piszę w miarę wierny, bo ja go znam w szczegółach od kolegi, nadsztygara maszynowego, który tych 82 wyprowadził w jedyne miejsce do którego nie dotarła woda. Moja kariera górnicza zaczęła się dziesięć lat później.
Aha - a ten kubeł o którym jest w opisie katastofy, to właśnie taka kapsuła jak w Chile, tylko bez dachu nad głową ;-)
24 sierpnia 1969 roku dochodzi w kopalni GENERAŁ ZAWADZKI do katastrofy górniczej. Około godziny 12.00, woda z mułem zgromadzona w osadnikach wód popłuczkowych o nazwie "Jadwiga" na powierzchni ziemi, wdarła się poprzez stare wyrobiska z XIX wieku kopalni "REDEN" do wnętrza kopalni i zatopiła szereg wyrobisk w części wschodniej. Na szczęście nie doszło do całkowitego zalania poziomu 250. Woda z ogromnym hukiem skierowała się do nowo drążonych chodników poziomu 350. O przeciekach ze zbiornika wiedziano wcześniej, jednak zostało to zbagatelizowane. Wdarcie się około 100 000 m3 wody, spowodowało zalanie jednej z czynnych komór pomp. To jednak nie wszystko. Woda spowodowała odcięcie dróg wyjścia dla 82-u osobowej załogi (I-ej zmiany produkcyjnej załogi III-go oddziału G-3) i kilku osób na podszybiu. W strefie bezpośredniego zagrożenia znalazło się poza tym około 100-u dalszych górników. Poziom 250 został odcięty. Podobnie jak chodnik plus 100 i pochylnia 33. Poprzez rurociag przeciwpożarowy oraz podsadzkowy, tłoczono z powierzchni powietrze. Rozpoczęto akcję ratunkową prowadzoną jednocześnie z dołu i z powierzchni. Górnicy znajdujący się na podszybiu głównego szybu, zostali po upływie 2-ch godzin wydobyci na powierzchnię. Było to 37 górników. Rozpoczęto drążenie pochylni ratunkowej w piasku podsadzkowym, który wypełnił dawną pochylnię 33. Tam zjandowała się największa grupa uwięzionych pod ziemią górników. Jednocześnie prowadzono akcję ratunkowa poprzez dwie inne pochylnie. Z powierzchni ziemi, w okolicach poczty głównej w Dąbrowie Górniczej, rozpoczęto wiercenie 8-u otworów ratunkowych do wyrobisk górniczych, gdzie powinni się znajdować odcięci górnicy. Przed północą udało się uruchomić pompy i zaczęto wypompowywać wodę z zalanych wyrobisk. Górnikom sprzyjała w tym i następnych dniach pogoda. Utrzymywał się wyż baryczny. Gdyby był niż, to praktycznie wszyscy "na dole" mogli by się podusić.
25 sierpnia ratownicy odszukali 2-ch zasypanych górników. W tym samym dniu poprzez rurociąg podsadzkowy na pochylni, nawiązano kontakt głosowy z główną grupą zasypanych górników. 300 metrowa pochylnia była cała zamulona. Problemem było już pokonanie pieszo pod ziemią odcinka około 6-u kilometrów chodnika, by dotrzeć do początku sztolni. Jedynym możliwym sposobem okazało się odkopanie jej ręcznie przy pomocy saperek przez ratowników. Kopano i obudowywano tunel o wymiarach metr na metr. Jeden ratownik za drugim tworzyli żywy taśmociąg, przy pomocy którego wydobywano na powierzchnię piasek z zamułki. Postęp prac to od 1-go do 4-ch metrów na godzinę.
26 sierpnia gwałtownie wzrosło stężenie dwutlenku węgla. Zagrażało ono zarówno grupie uwięzionej za zawałem, jak również grupie ratowniczej. Akcji ratowniczej jednak nie przerwano.
27 sierpnia około godziny 23.00, została przebita ostatnia warstwa mułu. Poszkodowani zobaczyli światełka lampek. Wróciłą wiara w to, ze zostaną uratowani. W pierwszej kolejności podano im żywność i wodę.
28 sierpnia o godzinie 16.48, ratownicy dotarli do miejsca, w którym znajdowała się zasadnicza grupa górników. Kolejno wyprowadzano ich na powierzchnię. Akcja wyprowadzania trwała około 2,5 godziny. Do transportu na powierzchnię użyto kubłów, w których górnicy byli wyciagani szybem pomocniczym na powierzchnię. Po tylu dniach przebywania z ciemnościach, by nie oślepli przy kontakcie z silnym światłem, musieli mieć zasłaniane oczy. Pierwszy z nich pojawił się o godzinie 18.00. Ostatni z uratowanych został wyciągnięty o godzinie 20.35. Wszyscy zostali rozwiezieni do okolicznych szpitali na badania i obserwację.
Chociaż sytuacja była bardzo groźna, w wyniku katastrofy nie udało się ocalić tylko jednego górnika na około 200-u bezpośrednio zagrożonych utratą życia. Smierć poniósł 19-letni Marian Derej. Podczas ucieczki zaplątał się na filarówce i został w odcinku chodnika, którym cisnęła się zamułka.
J@n@
Świetny wpis :)
DZIĘKUJĘ...
- "Niesforne Dziecię Gutenberga".







andrzej.budzyk
pozdrawiam...
gosi@ z wrodk@
Jak przebiegnie wszystko dobrze to ostatni GÓRNIK
"zaliczy" 70 dni na dole...
Na końcu, jak KAPITAN, wychodzi sztygar - brygadzista...
:) - "Niesforne Dziecię Gutenberga".
Wyszedł czternasty...
wydobyto
czternastego
Górnika!
AP Photo/Natacha Pisarenko
Po raz pierwszy człowiek postawił nogę na powierzchni Księżyca
20 lipca 1969 r.
Cały świat z zapartym tchem oglądał transmisję telewizyjną z lądowania statku Apollo 11.
Neil Armstrong stawiając pierwszy krok na Księżycu wygłosił pamiętne zdanie: "To mały krok człowieka, ale wielki skok ludzkości".
* http://pl.wikipedia.org/wiki/Plik:Novoa_Pi%C3%B1era_recorte.jpg
Boliwia
* http://pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:Evo_Morales_at_COP15.jpg&filetimestamp=20091222203647
(źródło: sieć)
"Niesforne Dziecię Gutenberga"