Jan Żabiński... moje teksty z dzieciństwa!
"Pamiętajmy, że w ogrodzie zoologicznym nie tylko my patrzymy na zwierzęta, ale i zwierzęta też PARZĄ na nas.".
Powyższe słowa Jana Żabinskiego bardzo mnie, jako dziecko, fascynowały...
Dopiero z czasem dotarły do mnie też inne:
"[...] każdy, kto wstępuje na teren zoo, staje się cząstką tej instytucji, zupełnie jak cząstką składową teatru są nie tylko aktorzy, dekoracje, autor i reżyser, ale również publiczność.".
Nie zdołałem zapytać KANDYDATÓW - PRETENDENTÓW na Włodarza Warszawy:
Czy mniej "zoo" będzie w mieście,
a WIĘCEJ ZOO "w zoo"?...
Teraz mamy CISZĘ i zamiast pytania zacytuję fragment z...
Dzieje ogrodów zoologicznych Warszawy.
"[...] Myślę, że nie ma chyba wielu spośród czytelników, których by ten tytuł nie zadziwił. Czyżby Warszawa miała inne ogrody zoologiczne poza tym, który pamiętamy sprzed wojny, jak rozwijał się na naszych oczach w ciągu dziesięciolecia (dziesięciolecia ogrodu- Andrzej Budzyk)? Otóż tak: Warszawa miała już dawniej ogród zoologiczny i to wcale niezły, który istniał również przez dziesięć lat w końcu zeszłego wieku (tekst pochodzi z lat 50.- A.B.).
Historia jego interesowała mnie bardzo, toteż starałem się zebrać jak najwięcej wiadomości od zwiedzających go w owym czasie. Najcenniejsza była kronika powstania i upadku tej instytucji, spisana na moją prośbę przez jednego z współwłaścicieli w grubym zeszycie, który niestety podzielił podczas wojny los innych zbiorów Warszawskiego Zoo. Wiadomości więc, które podam poniżej, cytuję z pamięci nie ręcząc za dokładność szczegółów.
Można by powiedzieć, że Warszawa nie ma szczęścia do ogrodów zoologicznych. Z zamiarem jednak i chęcią posiadania takiej instytucji nosiła się od bardzo dawna. W Archiwum Akt Dawnych wyszperałem szereg dokumentów z kancelarii generał-gubernatora waszawskiego w sprawie w sprawie jakiegoś obywatela; zawiadamiał on urzędowo, iż posiada parę małp, wilków, sarny, papugi i jeszcze jakoweś zwierzęta, które w podwórzu swojego domu (o ile sobie przypominam przy zbiegu ulic Hożej i Kruczej) pragnie pokazać publiczności warszawskiej i prosi o zezwolenie pobierania opłaty wejściowej 20 kopiejek srebrem.
Było to w roku 1871. Prośba ta zdaje się nie została spełniona, natomiast nadano jej bieg urzędowy, mianowiciegenerał-gubernator polecił zwołać komisję złożoną z przedstawicieli Zarządu Miasta oraz uczonych zoologów (między innymi brał w niej udział światowej sławy badacz ptaków Władysław Taczanowski. który rozbudowując istniejący od 1819 r. Gabinet Zoologiczny stał się twórcą podstaw Państwowego Muzeum Zoologicznego). Komisja ta na bodajże kilkunastu posiedzeniach, których protokoły przegladałem, obszernie i rzeczowo uzasadniała z punktu widzenia dydaktycznego i naukowego potrzebę powstania w Warszawie ogrodu zoologicznego. Na tym się jednak skończyło, gdyż nie było środków społecznych, a żaden kapitalista nie był zainteresowany w przedsiębiorstwie, które nie wiadomo było, jaki przyniesie zysk.
Upłynęło lat dziesięć. I oto jeden z ówczesnych adwokatów warszawskich założył towarzystwo akcyjne, wyjednał koncesję i w roku 1881 założył pierwszy Warszawski Ogród Zoologiczny, powołując się zresztą na wspomniane powyżej orzeczenie komisji.
Ogród mieścił się na Bagateli, tam gdzie przed wojną znajdował się pawilon Towarzystwa Ogrodniczego oraz cukiernia Dakowskiego.".
C.d.n.
- "Niesforne Dziecię Gutenberga".


Wszyscy :)
On "był przedwojenny" i FANATYK samouctwa - samokształcenia!
Cenzurę KIWAŁ bajecznie!
Bo uczył myśleć, a tego nie da się cenzurować...
- "Niesforne Dziecię Gutenberga".
Wszyscy :)
Państwowe Wydawnictwo Popularno-naukowe "Wiedza Powszechna" to przed PRZEŁOMEM 1956 między innymi książki Żabińskiego:
* "Wielka Rodzina",
* "Przekrój przez Zoo",
* "Od pletwy rekina do ręki ludzkiej"...
Nakłady, jak na dziś, były gigantyczne! I historia "w szczęśliwie zapomnianych odsłonach!"...
Na przykład drukarnia:
Stalinogrodzka Drukarnia Dziełowa, Stalinogród ul. 3 Maja 12 :)
- "Niesforne Dziecię Gutenberga".
@andrzej.budzyk
pozdrawiam i polecam "Take Five"
oczywiście Paula Desmonda ;-)
również jutro ...
5
giz 3mi@sto :)
To jest również MOJA DZIAŁKA na Mokotowie :)
- "Niesforne Dziecię Gutenberga".
P.S. moje "Zoo!" pochodzi z *Biblioteczki domowej H.iH. Zielińskich*
Ciekawe co to za RODZINA?