20 obserwujących
873 notki
1382k odsłony
685 odsłon

Warszawa jest już bezpieczna po wczorajszej burzy, bo Trzaskowski kupił sobie nowy parasol

Wykop Skomentuj22

image


Ja wiem, niektórzy nie będą zadowoleni z takiego tytułu, ale ich już nic nie jest w stanie zadowolić. I nie chodzi mi wcale o parasol z WSI, który od dawna nad tym kandydatem jest rozpostarty. Chciałem tylko pokazać, jak wygląda typowa i przewidywalna reakcja Trzaskowskiego na kryzys, lub jakiekolwiek problemy. Może nie wszyscy wiedzą, lub pamiętają, jak zachował się po wybuchu epidemii koronawirusa w Polsce i w Warszawie, to ja przypomnę, poszedł na L4, rzekomo z przepracowania. W takim momencie. Czy to wam nie przypomina reakcji, jaką swego czasu zaprezentowała "premierka" pozostawiona nam tu przez złośliwego Tuska, na pytanie , co by zrobiła, jakby Polskę zaatakował nieprzyjaciel? Też wam przypomnę, szczególnie tym, co dalej głosują na Platformę Obywatelską. Powiedziała, że złapałaby (tylko) swoje dzieci uciekła do domu. W jakim celu, już nie powiedziała. Chyba żeby przeczekać?


Podobną metodę stosuje uczeń Tuska Trzaskowski, przeczekać, oszukać, może się uda. Dziś "nadzoruje" sytuację w Warszawie z Tczewa. A co? Mamy w końcu XXI wiek. "Rozważaliśmy, czy wracać do Warszawy, ale okazało się że sytuacja po kilku godzinach została opanowana, więc nie trzeba" - powiedział. Kto ją w czasie jego nieobecności opanował, już nie dodał. Marnie to wróży Polakom, gdyby nie daj Bosze wygrał. Trzaskowski był pytany na konferencji prasowej przez dziennikarza TVP, dlaczego nie zdecydował się pozostać w Warszawie w sytuacji, gdy Warszawiacy borykają się ze skutkami ulewnych deszczy. Kandydat KO odpowiedział, że w poniedziałek był przez cały czas w kontakcie ze swoimi zastępcami i wszystkimi służbami, które odpowiadają za zarządzanie kryzysowe. Pytanie, po co prezydent Warszawy, jak są zastępcy? Podkreślał, że w poniedziałek (29 czerwca), po ulewie, która przeszła nad Warszawą, z dziennikarzami spotkała się wiceprezydent stolicy Renata Kaznowska, która odpowiadała na pytania dziennikarzy.

„Wyborcza” pociesza się, że „Trzaskowski będzie się bić”. Zapowiada, że kandydat KO „idzie głównie po elektorat Hołowni, ale w jego sztabie wiedzą, że to nie wystarczy, żeby wygrać. Będą na zmianę gesty wobec lewicy, narodowców i ostra kampania.” I to być może jest klucz do właściwej oceny sytuacji. Trzaskowski - nawet jeśli, załóżmy, przejmie całość elektoratu Hołowni, musi zdobyć zarówno głosy Biedronia, jak i sporej części narodowców. To czyni sytuację Trzaskowskiego skrajnie trudną, wymaga dokonywania niebezpiecznych szpagatów. By wygrać, będzie musiał mocno ryzykować. A to z kolei ogromnie zwiększa ryzyko błędu. Już dziś Trzaskowski zgubił swój rytm. Jego wczorajsze przemówienie tak agresywne, że aż piskliwe, wrzaskliwe, odpychające, ocierające się o groteskę. Jego odpowiedź na pytanie lokalnego dziennikarza o ścieki płynące z Warszawy to poważna wpadka („O tym są te wybory, żeby nie było takich pytań”). Do tego kandydat KO wyraźnie nie wytrzymuje tempa kampanii; jest zmęczony i coraz bardziej poirytowany. A przecież teraz na L4 iść nie może?


Trzaskowskiemu zagraża także demobilizacja własnego elektoratu, związana z dwoma wzajemnie nakręcającymi się czynnikami. Po pierwsze, przewaga prezydenta Andrzeja Dudy jest tak duża, że znaczna część wyborców opozycji już wie, że tej walki wygrać być może się nie da. To z kolei zwiększa skłonność do podejmowania wyjazdów wakacyjnych, które siłą rzeczy będą się wiązały ze wzrostem absencji wyborczych. W tej sytuacji nie dziwi fakt, że największe nadzieje sztab Trzaskowskiego wiąże z debatą prezydencką. Takie bezpośrednie starcie rzeczywiście mogłoby wiele zmienić. Pod warunkiem, że debata odbędzie się w TVN i prowadzić ją będą tacy "niezależni" dziennikarze, jak choćby Kolenda-Zalewska, Lis, czy Żakowski. Czy Duda da się wpuścić w ten kanał? I czy w ogóle musi cokolwiek, poza tym, co robił dotychczas? Pamiętajmy specjalistą od wszelkiego szamba był i pozostaje Trzaskowski i niech tak dalej zostanie.

"Dzisiaj jestem prezydentem Warszawy i mam mały parasol, ale jak zostanę prezydentem Polski, to będą miał duży parasol." On naprawdę to powiedział (8:18), to nie są żarty, pytanie, bredzi po pijanemu, czy się zwyczajnie naćpał, jak kierowca autobusu w jego mieście. Ciekawe, czy  chłopcy ze WSI będą zadowoleni? W końcu to oni są od tego aby zapewniać parasol ochronny takim zuchom, jak ten, nawet jakby nie wiem jak bredzili.

Wykop Skomentuj22
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka