
Pod koniec lat 80. Andrzej Gąsiorowski i Bogusław Bagsik - właściciele Art-B - wymyślili tzw. oscylator. Korzystając z luki w prawie finansowym, wielokrotnie oprocentowywali te same pieniądze w różnych bankach.
W 1991 r. aferzyści uciekli do Izraela. Bagsika złapano, a raczej sam dał się złapać w 1994 r. W 2000 r. dostał dziewięć lat więzienia, które razem z aresztem w całości odsiedział. Na poczet kary zaliczono mu areszt i wyszedł w 2004 r.
Tymczasem Gąsiorowski przyjął inną taktykę, mianowicie postanowił się migać i przeczekać z powrotem do Polski do czasu, aż "nastanie odpowiedni klimat". Widocznie właśnie ten czas nadszedł.
Bo oto właśnie Andrzej Gąsiorowski, przez lata ścigany listem gończym przez polski wymiar sprawiedliwości, wziął udział w konferencji dotyczącej wartości w biznesie, odbywającej się… w Sejmie"- pisze nowy tygodnik "ABC".
To "szokujący popis bezczelności i potwierdzenie tezy, że aferzyści mogą się czuć w Polsce bezpieczni" - czytamy na pierwszej stronie pisma.
No cóż, redaktor artykułu jest już chyba jednym z nielicznych, którzy się jeszcze temu zjawisku dziwią. Jak mawiają mądrzejsi Platforma Obywatelska rządzi już w Polsce blisko 8 lat, więc po tym wszystkim co nam dotychczas zafundowała był przecież czas przywyknąć.


Komentarze
Pokaż komentarze (12)