Z pewnym opóźnieniem (od pewnego czasu nie czytam gazet i nie ogladam telewizji!) dowiedziałem się, że rzecznik praw obywatelskich zaproponował pomysł, który zgłaszałem już dość dawno( po wyczynach Niesiołowskiego i jego uczniów z wiodącej partii). Każdy polityk powienien mieć zaświadczenie od psychiatry o stanie zdrowia. Nie wyeliminuje to co prawda wszystkich niesiołowskich, palikotów, nowaków, karpiniuków, ale zawsze to jakieś ostrzeżenie i szansa, żeby przestrzec co poniektórych przed pchaniem się do polityki. Z drugiej strony obawiam się, że może wówczas zabraknąc zdrowych ludzi do zajęcia tych wszystkich ważnych foteli w sejmie, w senacie, w radach nadzorczych etc. wszak trzeba mieć jednak trochę zwichrzony umysł, żeby widzieć siebie w polityce. Jeśli więc uda się psychiatrze najbardziej widoczną część odrzucić - zabraknie chetnych. Prawdziwych wizjonerów i ludzi idei przecież w polityce jak na lekarstwo. A inni zdrowi szukają przeważnie swojej szansy gdzie indziej. A więc tak źle i tak niedobrze. Pomysł z badaniami jednak dobry, gdyż byłaby szansa uchronić ludzi od na przykład Stefana Niesiołowskiego. A to już jest warte każdego zachodu.
40
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (5)