Przyznaję, że tytuł jest prowokacją. Wykorzystałem do tej prowokacji słynny kontrowersyjny post socjologa i europosła Marka Migalskiego, który zadał to pytanie środowiskom broniącym Romana Polańskiego w znanej wszystkim, jak sadzę, sprawie gwałtu reżysera na nieletniej. Żyjac wystarczająco długo na świecie ( większość życia w Polsce, 4 lata w USA, rok na Ukrainie) oraz obserwując wydarzenia polityczne, społeczne oraz te z dziedziny kultury i sportu dochodzę do wniosku, że pytanie socjologa powinno dotyczyć większości z nas. Powoli zaczynamy żyć w jakimś świecie powiększającego się absurdu, aberracji i nonsensu. Słyszymy zewsząd słowa, którymi upajają się nowi prorocy: postęp, postęp, nowowczesność i jeszcze raz postęp, a gdzie człowiek nie spojrzy tam zobaczy właśnie absurd, przerażającą głupotę, zakłamanie i zalewającą nas polityczną poprawność prowadzącą do triumfu nonsensów. W każdej niemal dziedzinie!
Oto na naszych oczach dokonuje się jedna z największych manipulacji ( by nie napisać - największa, chociaż kusi...) naszych czasów w polskiej polityce: to, co wydaje się ważne, czyli zbudowanie uczciwego i sprawiedliwego państwa zamienia się w jakąś karykaturę państwa. Prawo działa tylko w stosunku do maluczkich, o bezpieczeństwo i zdrowie obywateli dba się głównie w formie gry pozorowanej, za chwilę ogłosi sie beatyfikację człowieka, który nie tylko nie powinien być premierem, ale ponoć, jak wieść gminna niesie, miałby problem z rzetelnym wykonywaniem każdej niemal pracy wymagającej wysiłku przez 8 godzin dziennie, mimo to stał się najbardziej wpływowym politykiem w prawie 40 milionowym kraju. Urzadza się 2 dniowy propagandowy spektakl, podczas którego dowiadujemy się, że rząd niemal bez sukcesów ( kilka dałoby się z trudem wymienić) ma sukcesy wielkie, ba, ogromne nawet. I kto ogłasza te sukcesy? Pewnie jacyś eksperci, usłużni dziennikarze, znawcy tematu, autorytety ? Nie, to jednak nie oni. To SAM RZĄD ogłasza - swoje sukcesy. Przede wszystkim ustami swojego mistrza. A my Polacy, obywatele tego kraju czujemy się jak idioci, gdyż na co dzień widzimy jakby co innego: rozmnażające się afery i przekręty, pijarowskie próby przykrycia ważnych spraw i problemów , brak próby ich rozwiązywania, rozkładającą się służbę zdrowia, oświatę silną i nowowczesną tylko w wypowiedziach swojego pozbawionego kompetencji ministra, powiększający się deficyt budżetowy państwa i zmniejszające się poczucie beżpieczeństwa jego obywateli ( patrz: najnowsze badania OBOP-u). Pytanie postawione w tytule dotyczy nas wszystkich, obywateli naszej ojczyzny, którzy żyjąc w kraju politycznej hucpy i hipokryzji WCIĄŻ WIERZĄ cudotwórcy. Chciaż sam cudotwórca przestał wierzyć w spełnienie zapowiedzianych cudów i wciąż zmienia reguły gry ( na dziś wrzucił temat zmiany konsystucji, jutro ,, powalczy" z pedofilami, pojutrze ,, zbada" korupcję i złe ustawy od roku 1900). Niech media i obywatele pogadają o tym, podyskutują, my robimy swoje...czyli interesy. Mamy 50 procent poparcia i możemy zrobić, co tylko chcemy. Trzeba powołać komisję d/s hazardu w Polsce ? Nie ma sprawy - powołamy komisję, która bedzie jej parodią, z nieudolnym i niekompetentnym przewodniczacym na czele i z sędziami we własnej sprawie. Jeszcze co prawda (jako kwiatki do kożucha) powoła się jakichś posłów z partii opozycyjnych, ale skutecznie ich się zmarginalizuje i i odbierze się im jakiekolwiek znaczenie. Niech krzyczą - zakomunikuje sie wyborcom jaką hałaśliwą i niekulturalną, prowadzącą ciagłą wojnę, mamy opozycję. Tylko my, my ludzie PO, na czele z naszym wspaniałym, ba - wyposażonym w cechy geniusza ( patrz: wypowiedź Nowaka) pemierem jesteśmy godni piastowac nie tylko władzę, ale rząd dusz - też. Cokolwiek powiemy - to jest mądre i ma znamiona geniuszu. Ktokolwiek jest przeciwko nam jest oszołomem, człowiekiem nieskłonnym do dialogu, wichrzycielem, członkiem watahy...A co należy zrobić z watahą już inny światły człowiek nam powiedział. A jak się juz dorżnie...będziemy rządzić co najmniej do roku 2030 ( mamy wszak plany Michała Boniego ). Przypomnę tylko, że Ci ludzie, którzy robią nam taką wodę z mózgu ( naszego!) mają - jeśli wierzyć sondażownim - ponad 50% POparcia! Co my mamy w głowach?
A przecież tytuł nie dotyczy tylko nas Polaków, ale również tego wszechogarniajacego klimatu ucieczki od uczciwości i chrześcijańskich korzeni oraz kultury opartej na Dekalogu, rozprzestrzeniającego sie jak zły szeląg po całym niemal współczesnym - tym rzekomo bardziej cywilizowanym - świecie! Nie wspomnę o walce z krzyżem, gdyż juz pięknie i mądrze na ten ważny temat pisano w salonie24. Napiszę jedynie o kilku innych bulwersujacych sprawach, które ma na sumieniu postępowa Europa. Oto coś wielce niedobrego dzieje się z Francją, która ma być zdaniem obecnego rządu najważniejszym sojusznikiem Polski w Unii. Bohater sportowych mediów i bożyszcze nastolatków kopiacych futbolówkę Thierry Henry ręką - dosłownie - załatwia awans francuskiej drużyny do finałów mistrzostw świata w piłce nożnej w RPA. WSZYSCY to widzieli, ale co tam jawne oszustwo. Dura lex, sed lex...jak powiedział dziś w programie Kawa na ławę poseł SLD Ryszard Kalisz, a wcześniej FIFA - w duchu tego prawniczego sloganu - podjęła decyzję sankjonującą to jawne draństwo. Już niedługo wszyscy o tym zapmną i jeśli Henry w RPA strzeli kilka bramek znowu będzie noszony na rękach. Niektórzy już dziś mówią (jakby z uznaniem) - ,, przecież się przyznał!'' Jakże to symboliczny obraz wspóczesnego prawa ( bezprawia?). Inny Francuz - najważniejszy, bo prezydent - Nicholas Sarkozy niedawno z dumą ogłosił, jak to zburzył berliński mur. Świadectwo - a jakże - poparte było odpowiednią fotografią.! Miał świadomość,że w dzisiejszych czasach ważniejsze od prawdy stały się: pijar, madialność i ucukrowane kłamstwo. Tym razem nie dano się nabrać ( fotografia zrobiona została później!). Ale przecież polityk ten, ponoć wybitny, ze wstydu się nie spalił i jak widzieliśmy w telewizyjnych migawkach zdążył być już bardzo dumny z awansu narodowej drużyny. Wiadomo - jeden Pinokio nie zauważy hańby drugiego. A ludzie szybko zapomną. Albo pożartują - wiadomo, śmiech to zdrowie - o tym, jak to Sarkozy zburzył Bastylię. Ha, ha, ha...A mnie jakoś nie do śmiechu, gdyż widzę jakie karły decydują o naszym losie. Co Henry i Sarkozy mają w głowach? Co mają w głowach ludzie, którzy się nimi zachwycaja, którzy takich właśnie ludzi popierają?
Nie tak dawno przeżywaliśmy chwile zawstydzenia, gdy prezydent Stanów Zjednoczonych Barack Obama otrzymał Pokojową Nagrodę Nobla. To też wielce wymowny obrazek zakłamania współczesnego swiata. Żadne wartości sie nie liczą - nawet zwykła przyzwoitość! Jan Paweł II nie zasłużył na tę ( wciąż prestiżową) Nagrodę, bo głosił chrześcijańską Miłość i Prawdę. A to przeciez nie jest trendy i cool we współczesnym świecie! Za to człowiek, który poznał zaledwie smak wielkiej polityki zdaniem współczesnych postępowców - zasłużył jak najbardziej. Oto jak rozumieją uczciwość i przyzwoitość współcześni luminarze Akademii przyznającej Nobla. Pytam: co mają w głowach?
Podkładam sie teraz maksymalnie, ale zadam jeszcze jedno pytanie! Co my ludzie mamy w głowach, że ekscytujemy się zakupem rękawiczki M. Jacksona? Została już sprzedana - za jedyne 350 tysięcy dolarów( sic!). Może wiec warto podumać o wartościach tego świata. A raczej o ich postępującym braku. Jaki świat tworzymy, my współcześni? Czy nie jest to czasem świat z galerii sztuki, w którym kupa ,,artysty" ma ogromne znaczenie!?
Może jednak stworzyliśmy już świat zgodnie z regułą Włocha Vilfredo Pareto (reguła 80/20), w którym 20% ludzi na świecie ma nie tylko 80% środków finansowych i władzy, ale również 80% praw do...WSZYSTKIEGO! Łącznie z prawem do robienia z ludzi idiotów!
Gorzka to konkluzja na koniec. Pytam wiec prowokująco: co my mamy w głowach?


Komentarze
Pokaż komentarze (27)