Szczecin, 08.03.2026. Europoseł Bartosz Arłukowicz głosuje w Biurze Zarządu Regionu Zachodniopomorskiego Koalicji Obywatelskiej w Szczecinie, 8 bm. Członkowie Koalicji Obywatelskiej wybierają liderów struktur powiatowych, regionalnych, a także przewodnicz
Szczecin, 08.03.2026. Europoseł Bartosz Arłukowicz głosuje w Biurze Zarządu Regionu Zachodniopomorskiego Koalicji Obywatelskiej w Szczecinie, 8 bm. Członkowie Koalicji Obywatelskiej wybierają liderów struktur powiatowych, regionalnych, a także przewodnicz

Wybory w KO pokazały więcej, niż się wydawało. Liderzy bez pełnej kontroli

Redakcja Redakcja KO Obserwuj temat Obserwuj notkę 29
Pewnie każdy z obserwujących Salon24.pl słyszał o „Super Wtorku”. To kluczowy dzień w kalendarzu amerykańskich prawyborów prezydenckich, gdy w największej liczbie stanów USA organizowane są wydarzenia służące Demokratom i Republikanom do wyłonienia swoich kandydatów na prezydenta. Coś podobnego miało miejsce wczoraj w Polsce - pisze na Salon24.pl Jacek Protasiewicz.

Polityczny „Super Wtorek” w Polsce

Największa partia koalicji rządzącej (kiedyś PO, dzisiaj funkcjonująca pod nazwą KO) wyłaniała swoje władze. Zarówno na szczeblu krajowym, jak i regionalnym. Ktoś może powiedzieć: a co mnie interesuje poziom regionalny w KO? I będzie w błędzie, albowiem 16 szefów regionalnych struktur tej partii jest z mocy statutu członkami zarządu krajowego i stanowią oni większość w tym gremium – przynajmniej teoretycznie – decydującym o najważniejszych sprawach związanych z rządzeniem Polską.


Wewnętrzne starcia w Koalicji Obywatelskiej

Kandydatem na szefa KO był Donald Tusk i wygrał, co nie jest wyczynem niezwykłym, bo – będąc również jedynymi kandydatami – dokonali tego przed nim Kim Ir Sen, Fidel Castro, a nawet Jarosław Kaczyński. Ciekawiej natomiast było w rozgrywkach regionalnych. Tam, w wielu przypadkach, kandydaci przez Tuska lub jego akolitów popierani przegrali. Tak było w Wielkopolsce, gdzie popierany przez Radosława Sikorskiego – zastępcę Tuska – wiceminister spraw zagranicznych Marcin Bosacki przegrał z powiatowym posłem Urbaniakiem oraz na Lubelszczyźnie, gdzie wyraźnie niepopierana przez Tuska europosłanka Marta Wcisło wygrała wybory na regionalnego „barona”.


Najciekawiej było jednak na Dolnym Śląsku. Tu znana głównie z podawania mikrofonu Tuskowi podczas zebrań partyjnych Monika Wielichowska – wicemarszałek Sejmu – przegrała z posłem Michałem Jarosem. Dla Wielichowskiej ta porażka musiała być bolesna, ale bardziej bolesna była zapewne dla samego Tuska. Dlaczego? Bo to już kolejny raz, kiedy – wydawałoby się – wszechmocny w KO Tusk przegrywa potyczkę z lokalnym posłem i wiceministrem Jarosem. Cztery lata temu, podczas poprzednich wyborów, Tusk popierał (wraz z Siemoniakiem i Schetyną) konkurenta Jarosa – prezydenta Wałbrzycha, który poniósł sromotną klęskę.

Tym razem jednak rozgrywka była poważniejsza. O ile poprzednio Tusk był „tylko” liderem partii, o tyle w tym roku jest premierem, który ma wpływ choćby na obsadę zarządu KGHM – największej firmy w regionie. Kto takiemu mocarzowi się przeciwstawi? A jednak. Jaros ponownie nie otrzymał poparcia Tuska. I – ponownie wygrał.


Zderzenie medialnego obrazu z rzeczywistością

Co jednak z tego wynika dla Polski? Ano to, że dwaj najważniejsi liderzy KO, czyli Tusk i Sikorski, którzy aspirują do roli przywódców całego narodu, najzwyczajniej nie mają posłuchu nawet w swoim środowisku, we własnej partii. Po raz kolejny okazuje się, że wykreowany przez media głównego nurtu obraz w zderzeniu z rzeczywistością rozsypuje się jak domek z kart. 1 czerwca poprzedniego roku było tak z Rafałem Trzaskowskim, który według tych mediów oraz bezrefleksyjnych ich naśladowców w internecie miał podążać prostą i szeroką autostradą do prezydentury Polski, gdzie jednak nie dotarł.

Wczoraj – w nieco mniejszym wymiarze – media te zderzyły się ze ścianą realnego i często krytycznego osądu dokonań liderów KO wśród szeregowych członków własnej partii. Okazało się, że nie podzielają oni tak entuzjastycznie, jak owe media, zachwytu nad wynikami rządów Donalda Tuska, ani nawet nie doceniają rekomendacji ze strony nadzwyczaj elokwentnego Radosława Sikorskiego.


Wczoraj, w wieczornej audycji w TVN24, dziennikarze tej stacji przyznali, że w przeciwieństwie do lansowanej przez nich gwiazdeczki – wicemarszałek Moniki Wielichowskiej – nawet nie pamiętają imienia posła i wiceministra Michała Jarosa. Jestem pewien, że po lekcji pokory odebranej wczoraj od mas członkowskich Koalicji Obywatelskiej nie zapomną tego imienia do końca swojej dziennikarskiej kariery w TVN24.

Bo na to, że przeanalizują głębiej przyczyny porażki medialnych gwiazdeczek KO (w osobach wicemarszałek Sejmu oraz wiceministra spraw zagranicznych) popieranych przez na pozór wszechpotężnych Tuska i Sikorskiego – nie liczę.


n/z: Szczecin, 08.03.2026. Europoseł Bartosz Arłukowicz głosuje w Biurze Zarządu Regionu Zachodniopomorskiego Koalicji Obywatelskiej w Szczecinie, 8 bm. Członkowie Koalicji Obywatelskiej wybierają liderów struktur powiatowych, regionalnych, a także przewodniczącego partii. (sko) PAP/Marcin Bielecki

Jacek Protasiewicz

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj29 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (29)

Inne tematy w dziale Polityka