Mateusz Morawiecki, fot. PAP/Albert Zawada
Mateusz Morawiecki, fot. PAP/Albert Zawada

Szachy Mateusza Morawieckiego. Gra o premiera czy o władzę w PiS?

Redakcja Redakcja Wideo Salon24 Obserwuj temat Obserwuj notkę 43
Dwa wydarzenia zaplanowane na tę samą godzinę, obecność Mateusza Morawieckiego w terenie i spekulacje o nowym kandydacie PiS na premiera. W podcaście Salon24 Piotr Paciorek, Adam Abramczyk i Mariusz Kowalewski rozmawiali o napięciach wewnątrz Prawa i Sprawiedliwości, roli byłego premiera i możliwych scenariuszach dla partii. Jednym z najciekawszych wątków była sugestia, że Morawiecki wcale nie musi grać wyłącznie o funkcję szefa rządu.

Dwa spotkania PiS o tej samej godzinie

Punktem wyjścia do rozmowy była informacja o dwóch wydarzeniach związanych z PiS, które zaplanowano na ten sam czas. Z jednej strony partia zapraszała na meetup, podczas którego miał pojawić się kandydat na premiera. Z drugiej strony Mateusz Morawiecki miał w tym samym czasie uczestniczyć w spotkaniu w Wyszkowie.

Piotr Paciorek zwrócił uwagę na polityczną wymowę takiej sytuacji. – To się pokrywa. Nie jest pierwsze spotkanie, nie jest pierwsze wydarzenie. Ale taki meetup w Partii Prawa i Sprawiedliwości, wydaje mi się z premierem, no to tam powinny być, żeby pokazać jedność wszyscy. No i były premier też powinien być – stwierdził. 

Ten fragment dobrze oddaje główny problem, jaki pojawił się w rozmowie. Chodzi nie tylko o kalendarz, ale o symbolikę. Jeśli partia chce pokazać jedność i nowy etap, równoległa aktywność jednego z najważniejszych polityków PiS musi budzić pytania. (dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo)

Obejrzyj całą rozmowę na YouTube:


Czy Morawiecki naprawdę walczy o premierostwo?

W podcaście szybko pojawiła się jednak teza, że gra może toczyć się o coś większego niż tylko stanowisko premiera. Rozmówcy sugerowali, że Mateusz Morawiecki może budować pozycję wewnątrz samego PiS.

– Czytamy bardzo źle tę grę. A może to nie idzie o premiera, idzie o PiS? Może, może tak być. Może to nie idzie o... Może Mateusz Morawiecki sygnalizuje, że chciałby być premierem, a może to w ogóle nie o to idzie. Idzie o to, że niedługo będzie też kongres, może będą wybierać nowe władze. Może się okazać, że Mateusz Morawiecki będzie miał tyle szabel, że rzuci wyzwanie i zostanie on prezesem, a Jarosław Kaczyński zostanie prezesem seniorowym – słyszymy w rozmowie.

To jedna z najmocniejszych tez, która padła w rozmowie. Jeśli potraktować ją poważnie, wtedy spotkania Morawieckiego z działaczami i aktywność w regionach przestają wyglądać jak zwykła kampania wizerunkowa. Zaczynają przypominać budowanie zaplecza.

Morawiecki jeździ w teren i zbiera zaplecze

Goście podcastu zwracali uwagę, że były premier od dłuższego czasu jest bardzo aktywny. Nie chodzi tylko o medialne występy, ale przede wszystkim o regularne spotkania z działaczami i lokalnymi strukturami.

– Zobaczcie, jeśli chodzi o Morawieckiego, on odrobił jedną lekcję. Pierwszą lekcję odrobił, kiedy były wybory do Sejmu. Później do Parlamentu Europejskiego. Tak poukładał listy, tak zrobili główczą pracę, że wprowadził bardzo dużo swoich ludzi do tych dwóch wyborów do Parlamentu Europejskiego. I on od tego czasu nie przestał jeździć w teren – powiedział Kowalewski. 

W rozmowie padła też ważna uwaga, że te spotkania nie są skierowane wyłącznie do zwykłych wyborców. – On nie jedzie do zwykłych mieszkańców. On jedzie do aparatu. A ci ludzie przychodzą. Przecież wszędzie są spotkania z aparatem. Tu chodzi głównie o to, żeby w końcu mieć te szable. 

To właściwie klucz do zrozumienia całego wątku. W tej interpretacji Morawiecki nie prowadzi klasycznej objazdowej kampanii, tylko konsekwentnie buduje wpływy w partii.

Kaczyński miesza, ale na końcu i tak scala partię

Adam Abramczyk sugerował, że obecna sytuacja może być elementem znanej taktyki Jarosława Kaczyńskiego. Według niego prezes PiS lubi utrzymywać niepewność tak długo, jak to politycznie opłacalne. – Ja uważam, że Kaczyński, Jarosław Kaczyński cały czas zawsze robi to samo. To znaczy jak wie, że ma czas, to miesza. I to jest takie mieszanie. On się nie przejmuje za bardzo, że ma tam, jedni mówią 18 proc., 22 proc., 23 proc., bo on wie, że on ma swój elektorat dość taki zdeterminowany, jak on już im powie, jak już będzie konkretna decyzja, to oni wszyscy pójdą razem – powiedział komentator. 

W tej logice obecne napięcia nie muszą oznaczać realnego rozłamu, ale raczej etap gry wewnętrznej, po której partia zostanie ponownie sklejona przed kluczowym momentem kampanii.

Czarnek, Nadbereżny i nazwiska w grze

W rozmowie pojawiały się też nazwiska polityków, którzy mogą być rozważani jako kandydaci na premiera. Mariusz Kowalewski relacjonował, że według jego rozmówców gra toczy się przede wszystkim wokół dwóch nazwisk. – W grze jest Przemysław Czarnek i w grze jest Lucjusz Nadbereżny, tak? Ta dwójka jest w grze.

Dalej tłumaczył, że wybór konkretnego kandydata zależałby od tego, jaki cel postawi sobie Jarosław Kaczyński. – Jeśli chciałbym uderzyć w Konfederację, to postawiłbym na Czarnka. Ale jeśli miałbym poszerzyć się na środkowy elektorat, to postawiłbym na Lucjusza Nadbereżnego.

To pokazuje, że w PiS może chodzić nie tylko o personalia, ale o szerszą strategię na wybory. Inny kandydat oznaczałby inny sposób walki o wyborców.

Wewnętrzne frakcje i pytanie o przyszłość PiS

W podcaście dużo miejsca poświęcono też frakcjom w PiS i temu, jak dziś rozkładają się wpływy. Rozmówcy sugerowali, że partia wciąż jest pełna wewnętrznych napięć, ale jednocześnie ma zdolność do przetrwania sporów. – Ja naprawdę obstawiam, że Mateusz Morawiecki nie gra o premiera, on gra o partię – słyszymy. 

To zdanie podsumowuje cały najciekawszy wątek rozmowy. Jeśli ta diagnoza jest trafna, wówczas równoległe spotkania, objazdy po Polsce i polityczne sygnały z otoczenia PiS są częścią większej układanki. Chodziłoby nie tylko o przyszłego premiera, ale o układ sił po Jarosławie Kaczyńskim.

rd

Mateusz Morawiecki, fot. PAP/Albert Zawada

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj43 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (43)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo