Włączyłem przypadkowo. Przykuły moją uwagę dwie flagi biało-czerwone ( przypomnę niektórym, że to barwy narodowe) i tylko jedna ( później przy planie ogólnym okazało się, że jednak też dwie) flaga Unii Europejskiej. Żeby nie było, że z premiera tylko Europejczyk. Patriota też, a jakże...
Premier pokazał się jak prawdziwy mąż stanu. On chce i się stara. Ale przecież to nie od niego zależy. Opozycja wredna. Jakże delikatnie to ujął: ,, Nie będę się znęcał, bo to Nowy Rok...nie będę źle życzył...nie będę pomstował..." Wszystko oczywiście w konwencji polityki miłości, ale dziennikarze uważajcie... Jestem taki delikatny, ale przecież wiadomo, że opozycja winna. Nawet nie powołałem jeszcze ministra środowiska, bo przecież wiecie, że to minister konstytucyjny, a ja muszę się spotkać z prezydentem, a ten chorował, na szczęście już zdrowy…
Co do komisji hazardowej to ja bym chciał - opowiadał dalej premier - żeby oni wszystko wyjaśnili, ale pytajcie o szczegóły przewodniczącego Sekułę, to on jest szefem tej komisji. Oni naprawdę chcą wszystko wyjaśnić. Mają nawet pytania zapisane na laptopie. A co nie można? Można. Niektórzy mają pytania na kartce, w notesie, a poseł Urbaniak ma w laptopie. My wszak nowocześni i zastaliśmy Polskę analogową, a zostawimy cyfrową. Nie widzę wiec w czytaniu pytań z laptopa nic złego. Ale przede wszystkim to jednak pytajcie Sekułę... Zwracam Wam tylko uwagę, że powinniście rozważyć ewentualność, że to posłowie PiS-u opóźniają działania komisji hazardowej ( Dokładny cytat z premiera: ,, Dlaczego nie rozważycie takiej ewentualności, że to posłowie PiS-u opóźniają działania komisji...?"). Oj rozważą Panie premierze, rozważą na pewno! Niektórzy dziennikarze już to rozważyli najzupełniej serio. Nie szkodzi, że wbrew faktom i logice! Zupełnie nie szkodzi. Poseł Urbaniak już przecież odpowiedział na wątpliwości posła Wassermanna, czy z niego da się zrobić posła Chlebowskiego : ,, Co się nie da? Da się!" W Platformie jak widać da się niemal wszystko - wbrew prawdzie i zdrowemu rozsądkowi. Naprawdę nie szkodzi!
Twórczy, intelektualny wkład Donalda Tuska w teorię polityki : Nieobecni opóźniają... Pal sześć... Takich niedorzeczności puszczanych płazem przez usłużnych dziennikarzy było więcej...Postawa dziennikarzy ugrzeczniona. Dziennikarka pyta premiera. Premier opowiada bajki...Na przykład na temat strajków szpitali, którym brakuje pieniędzy złotousty premier odpowiada, że co roku służba zdrowia otrzymuje wiele miliardów złotych więcej. Domaganie się przez szpitale o jeszcze więcej to zwykła hucpa. Nie będzie zwiększonej składki zdrowotnej, bo nie ma takiej potrzeby. Premier udaje, że nie wie, iż niektóre szpitale nie przyjmują już pacjentów od października z braku pieniędzy. Nie! Pieniędzy jest dosyć. Rząd PO dba o to, żeby Polacy zdrowi byli. A że czasem postoją, poczekają, to nic...Przecież w końcu przywykną do czekania ( Tak Panie premierze! Przywykną...Za komuny to się czekało!...). A więc dziennikarka zapytała, złotousty premier odpowiedział, prawiąc banialuki, a dziennikarka nic, żadnej riposty, czy też kłopotliwego, dociekliwego dopytywania. Pada kolejne pytanie o...dowody osobiste. Ważna rzecz takie dowody. Ba! Najważniejsza. Już wicepremier Pawlak o tym na salonie pisał. Będą...nie będą...jakie to ważne! Na koniec konferencji dziennikarz jeszcze dopytuje, żeby nie było wątpliwości. Jaka dokładnie data , Panie premierze? W 2013 roku - odpowiada z uśmiechem Pan premier. Rozluźniony. Nie było trudnych pytań. Wszystko kupią. Nie utrudnią życia! I jeszcze na koniec składa życzenia, żeby minister Grad był bardziej do dziennikarzy uśmiechnięty. Ogólna radość i wesołość! Klaps!
Wcześniej też jeszcze było ciekawie przy pośle Palikocie. Dziennikarz: ,, Czy Janusz Palikot będzie miał wpływ na premiera, jeśli chodzi o start w prezydenckich wyborach.? Wiemy, że namawia Pana, żeby Pan nie startował." Premier: ,, Poseł Palikot śmieszy, tumani, przestrasza. Bardzo go lubię. Ale żadnego wpływu na mnie nie będzie miał." Uff. Ulga. Taki duet Tusk-Palikot to dopiero by wymyślił wiele dla dobra - naszego i Rzeczpospolitej. Ale premier nie będzie ulegał wpływom Palikota, który śmieszy i straszy. Nie! Premier odporny na Palikotowe wdzięki.
Były też prognozy na 2010 rok. A jakże. Będzie dobrze. Bo tak się zazwyczaj dzieje, że najlepsi mają jeszcze lepiej. ( Premier pewnie zna ten mechanizm z autopsji...). Co do finansów to skromny premier odsyłał jednak do ministra Rostkowskiego. On premier przecież tak naprawdę za nic nie odpowiada, ani za aferę hazardową ( krasnoludki zrobiły przeciek, a 6-ściu zdymisjonowanych to niewinne owieczki, najlepsi posłowie), ani za finanse( to Rostkowski), ani za służbę zdrowia ( to - nawet nie minister Zdrowia, to raczej dyrektorzy szpitali i samorządy), ani za nic. Po prostu. Premier rządzi i uprawia politykę miłości. I byłoby tak cudnie, gdyby nie ta wstrętna opozycja, a przede wszystkim te wstrętne PiSiory, a przede wszystkim te wstrętne Kaczory...( patrz Pan, nawet nie mogę powołać ministra środowiska, znów był chory…)
Naprawdę warto było posłuchać premiera u progu 2010 roku. Przynajmniej wiemy, czego możemy się spodziewać!
PS Wszystkim życzę wszystkiego najlepszego w Nowym 2010 Roku. Zdrowia, Miłości, Szczęścia, spełnienia marzeń...Szczęść Boże!


Komentarze
Pokaż komentarze (43)