Jak poinformował Nasz Dziennik europoseł Prawa I Sprawiedliwości - nasz kolega bloger, Ryszard Czarnecki, otrzymał w ciągu ostatnich kilkunastu dni na swoją skrzynkę e-mailową wiele obraźliwych wpisów.
Na przykład "Pan jest z pisuaru" oraz gróźb w rodzaju "śmieciu, powinieneś umrzeć". Sam Czarnecki powiedział dziennikarzom, że były też próby umieszczenia ich pod blogiem na jego stronie internetowej. I chociaż wpisy są anonimowe europoseł nie ma wątpliwości, iż ich autorami są politycy Platformy Obywatelskiej lub ich zwolennicy.
Już mniejsza o przypuszczenia Czarneckiego, które są zresztą bardzo prawdopodobne, czego dowodzi poziom agresji sympatyków Platformy w stosunku do swoich interlokutorów tutaj w salonie24. I nie będę podawał żadnych przykładów, żeby nadmiernie nie epatować słowami powszechnie uważanymi za obraźliwe. Chcę zwrócić uwagę na co innego. Na eskalację nie tylko politycznego draństwa, ale też na coraz większe zdziczenie ludzi, którzy nie potrafiąc dyskutować, uciekają się do najgorszych ludzkich instynktów. Nie wahają się obrzucać błotem, posuwając się nawet do gróźb odebrania komuś życia!
Czy pamiętacie jeszcze Państwo słowa 50% kandydata na prezydenta RP Radosława Sikorskiego, iż jeszcze trochę i dorżniemy watahę. Czy też słowa domniemanego profesora Bartoszewskiego o tym, iż na PiS głosowało bydło! A cały cykl swoistego słownictwa i zachowania persona non grata salonu24 i polskiej polityki? Pamiętacie Państwo? Tak przecież mówili i wciąż mówią najważniejsi ludzie Platformy. Cóż więc w tym dziwnego, że zwolennicy tej partii nie chcą być gorsi od swoich ,,bohaterów” i wymyślają co i rusz słowa nie tylko obraźliwe i naruszające ludzką godność, ale też posuwają się do haniebnych praktyk i zaczynają straszyć! Grozić odebraniem życia!
Odnoszę wrażenie, że nikt się tym już specjalnie nie przejmuje. Ot, kolejne obraźliwe słowa. Ba, może nawet przychodzi komuś do głowy, iż Czarnecki sobie na nie zasłużył. Przecież jest taki nieciekawy, wciąż zmienia partie, atakuje Platformę, był w Samoobronie, etc. Pamiętajmy jednak, że w historii zdarzały się już nieraz polityczne mordy. Eskalacja nienawiści w polskim piekiełku politycznym jest tak ogromna, że zaleciłbym gorącym salonowym głowom większy umiar. Być może nie wszyscy zdajemy sobie sprawę z siły rażenia słowem. I każdy z nas podgrzewa atmosferę, która z każdym dniem zbliżania się do prezydenckich wyborów będzie jeszcze rosła.
Ja nie twierdzę, że słowa skierowane do Czarneckiego zostały napisane przez kogoś z blogerów salonu24. Ale nie dałbym też głowy, że tak nie jest. Niby wszyscy walczymy z chamstwem na Salonie, ale wgląda na to, że najchętniej z cudzym. Rodzą się co prawda propozycje, na przykład blogera obserwatora z daleka, dotyczące spokojnej dyskusji o prezydenturze, ale nikt po obu stronach salonowej barykady nie wierzy w te propozycje i zapewnienia poważnej debaty! Bo gdy czyta się dyskusje pod blogami różnych zresztą ludzi salonu24, to człowiek przestaje wierzyć, iż taka spokojna, merytoryczna dyskusja jest w ogóle możliwa! Nie potrafią dyskutować politycy i ta polityczna nienawiść (Tak! To właściwe słowo) przenosi się na wyborców, dziennikarzy, blogerów,…do naszego codziennego życia.
I kiedy pada groźba odebrania komuś życia – to już widoczny znak, że alarmowa granica została dawno przekroczona. To już przestało być kwestią smaku, to już przestało być wzajemnym rzucaniem oskarżeń, czy wzajemnym obrażaniem się. Polskie piekiełko polityczne zaowocowało rozkwitem najgorszych instynktów. A to już jest groźne dla wszystkich.


Komentarze
Pokaż komentarze (64)