Już wiadomo, że polski rząd długo ukrywał informację o kradzieży kart kredytowych. A przecież pojawiają się wciąż nowe fakty dotyczące grabieży na miejscu tragedii, świadczace o tym, że ten skrzętnie skrywany przed opinią publiczną haniebny czyn nie był niestety incydentalny. Brano wszystko, co wpadło w ręce. A Ci, którym Tusk i na przykład Ewa Kopacz wielokrotnie wyrażali wdzięczność za wspaniałe zabezpieczenie terenu, znakomite śledztwo, przekopanie do metra w głąb miejsca tragedii, traktowanie z pietyzmem wszystkich znalezionych elementów, okazali się zwyczajnie, że użyję eufemizmu, nieodpowiedzialnymi ludźmi z zupełnie innej niecywilizowanej epoki. A to, co mówili Tusk i Kopacz plus wielu innych okazało się kłamliwym mitem, który miał posłużyć na prędce sformułowanej na tym cmentarzu polskiego dramatu idei pojednania.
To, co zaczyna docierać do opinii publicznej budzi przerażęnie. Miejsce katastrofy było przez cały właściwie czas kompletnie niezabezpieczone. Każdy (oprócz polskich dziennikarzy, bo mogli za dużo zobaczyć i opisać, choć dziś zdumiewa ta obawa Rosjan: dziennikarze zdali doskonale egzamin z serwilizmu! Piszą tak, żeby broń Boże nie urazić braci Rosjan) mógł sobie włazić, ile chciał i wynosić, co chciał i co się dało. Wiemy wszyscy doskonale, co można było znaleźć dziesiątki dni po tragedii. Nawet nie chcę o tym pisać, bo serce płacze i klawiatura odmawia posłuszeństwa.
Ale napiszę o tym, jak wstydliwe są działania na przykład rzecznika polskiego rządu, który (po rosyjsku - sic!) przeprasza, bo się pomylił co do wojskowego przydziału cmantarnych złodziei, a Rosjanie nie przepraszają za haniebne zbeszczeszczenie tego uświęconego krwią miejsca...Świat oszalał, czy to my nie mamy poczucia narodowej godnośći i dumy?
Zastanawiam się, jak wiele jeszcze nie wiemy...? I co jeszcze mogło się wydarzyć na tym tragicznym, a już świętym miejscu dla Polaków?
Dziś pojawiły się kolejne wstrząsające informacje. Oto na WP możemy przeczytać:
,,To był potworny widok: dymiące szczątki samolotu, porozrzucane ciała ofiar i należące do nich rzeczy. Mimo to miejsce smoleńskiej tragedii od pierwszej minuty po upadku samolotu przyciągało ciekawskich i ludzkie hieny, które chciały się wzbogacić na nieszczęściu.
Do wraku podchodzili przypadkowi ludzie i brali, co popadnieSławomir Wiśniewski, montażysta TVP- Do wraku podchodzili przypadkowi ludzie i brali, co popadnie - opowiada Faktowi montażysta TVP Sławomir Wiśniewski (48 l.), który znalazł się przy rozbitym samolocie parę minut od wypadku.
- Słyszałem, jak ktoś się chwalił, że ma licznik. Inny mówił o zegarku. Potem rzeczy zabrane z miejsca tragedii można było kupić - Sławomir Wiśniewski potwierdza najgorsze przypuszczenia, że oprócz kart kredytowych ofiarom katastrofy skradziono inne cenne rzeczy.
- Żołnierze, którzy zjawili się na miejscu, koncentrowali się na odciąganiu polskich dziennikarzy, a nie na pilnowaniu terenu. Tak mógł wejść każdy, więc takich prymitywnych złodziei mogło być dużo więcej - opowiada.
Wiśniewski rzucił się biegiem na miejsce wypadku, gdy tylko usłyszał huk samolotu wbijającego się w ziemię. Pobiegli tam też miejscowi. Ale tylko jego zatrzymali rosyjscy mundurowi, bo miał kamerę. Rosjanie nie chcieli, by ktoś filmował, co się dzieje na miejscu wypadku.
Inni jednak, niezatrzymywani penetrowali przeoraną wrakiem samolotu ziemię i brodzili w błocie wokół szczątków. - Nie widziałem, co robili. Skupiłem się na ochronie kamery i taśmy z nagraniem - mówi Faktowi Wiśniewski. - Ale następnego dnia ci miejscowi chwalili się, co znaleźli przy tupolewie. Dlaczego w ogóle obcym pozwalano tam dojść? - dziwi się Polak.
Czterem rosyjskim żołnierzom, którzy skradli karty bankowe Andrzeja Przewoźnika i wypłacili z jego konta 6 tys. zł, już zatrzymano. Czy za szaber na miejscu tragedii odpowiedzą też inni? Terenu katastrofy nie pilnował nikt przez parę tygodni, a po polskiej interwencji wysłano tam dwóch milicjantów."
Po prostu zapytam: Czy nadal powinniśmy być wdzięczni Rosjanom za ich działania w sprawie katastrofy? Czy nadal rząd Tuska ma dobre samopoczucie po tym, jak walkowerem oddał prowadzenie tych spraw Rosjanom? Czy takie haniebne rzeczy mogłyby się wydarzyć w jakimś innym cywilizowanym miejscu w Europie? Czy nie jesteśmy jednak zbyt pobłażliwi dla Rosjan? Czy właściwie oddaliśmy hołd tym wszystkim wielkim Polakom, którzy zginęli tragicznie na Smoleńskiej Ziemi!?
Jeśli sami nie będziemy się szanowali, to nikt nas nie uszanuje...


Komentarze
Pokaż komentarze (52)