Przyznam, że byłem nadmiernym optymistą. Typowałem dla Kaczyńskiego 41%, a dla Komorowskiego 36%. Napieralskiemu dawałem 10%. Reszta do 3%. Można sprawdzić w moim komentarzu z dnia 16 czerwca pod notką ,,Z ostatniej chwili..." Ale i tak byłem bliższy rzeczywistemu wynikowi wyborczego niż rzekomo profesjonalne sondażownie wyposażone w liczny aparat współpracowników i jeszcze bardziej rzekome naukowe zaplecze
Zostawmy jednak manipulatorskie sondażownie. Zastanawia mnie mimo wszystko fakt, że większość wyborców jakby nie odrobiła lekcji z tragedii smoleńskiej i wielkiej powodzi. Zarówno przy pierwszym jak i drugim wydarzeniu - straszliwym doświadczeniu polskiego narodu, rząd Platformy , moim zdaniem, zawiódł całkowicie. Nie będę powtarzał znanych w salonie24 argumentów, ale szczególnie kompromitujące polski rząd i wiodącą nas w świetlaną przyszłość partię były zachowania ludzi Tuska w obliczu tragicznej katastrofy, czyli oddanie w łapy Rosjii śledztwa i badań. Temat przewałkowany po wielokroć, ale jednak usłużne media zrobiły swoje i do społeczeństwa w większości docierał głównie sygnał o wzorowym zachowaniu rządu i Tuska (ściskanie się z Putinem, organizacja pogrzebów, kłamliwe informacje o znakomitej współpracy z Rosjanami, etc.), czy wreszcie najważniejsze i najbardziej kłamliwe denuncjacje, że to śp. Lech Kaczyński swoim uporem odnośnie lądowania doprowadził do tragedii. Tak to właśnie usłużne media plus pożyteczni idioci (których wszędzie jednak pełno) utrwalali zniekształcony obraz Kaczyńskich, jako tych wiecznych kontestatorów i wichrzycieli.
W czasie powodzi też nie dotarł do większości przekaz o indolencji rządu w sprawie wprowadzenia gotowych już projektów przeciwpowodziowych do realizacji, przygotowanych przez zespół pod kierownictwem śp. Grażyny Gęsickiej już w roku 2007
gdyż była to informacja skrzętnie skrywana, bądź zakłamywana, natomiast w mediach królował obraz troskliwego władcy Donalda Tuska i jego pomocnika Bronisława Komorowskiego, którzy na wałach wylewali krokodyle łzy. Nawewt wiadomość o pobiciu premiera przez krewkiego i nerwowego powodzianina nie przedostała się do głównego nurtu informacji, gdyż zniszczyłoby to obraz Tuska - dobrego Pana, którego wszyscy poddani miłują i szanują.
I tak to się plotło w mediach o sprawach w Polsce najważniejszych... Kreowano mity, a uciekano od prawdy.
W tym samym czasie znakomicie zachowywali się ludzie internetu...powstawały liczne portale typu: Chcemy prawdy o Smoleńsku, Stop Komorowski,.... Świetnie i dociekliwie poszukiwali prawdy ludzie salonu24. Radował fakt, że wielu młodych ludzi przyłączyło się do tego spontanicznego społecznego ruchu na rzecz prawdy. Założono portale typu Gazeta Wyborcza-G...wno prawda, TVN - stop...Na tych stronach zalogowało się mnóstwo młodzieży...I to z kolei napawało optymizmem. Gdy przegladałem portale intrenetowe miałem nawet wrażenie, że ta burza zmiecie Komorowskiego w niebyt. Gdy jednak z kolei otwierałem gazety czy włączałem TV przecierałem ze zdumienia oczy, jak niewiele nauczyli się dziennikarze ze smoleńskich i powodziowych lekcji. Wróciły stare i kłamliwe gadki-szmatki.
Zastanawiałem się który przekaz zwycięży. Stawiałem jednak na prawdę i naród. Umacniały mnie w tym przekonaniu rozmowy ze znajomymi i również te ze zwolennikami Platformy, dla których Bronisław Komorowski nie był kandydatem klasy Tuska i zastanwiali się, czy go poprzeć w tak ważnych wyborach. Dziś już wiemy, że 20 czerwca stało sie trochę inaczej...Komorowski ok. 41%, a Kaczyński ok. 37%
Czy czuję zawód? Skłamałbym pisząc, że nie. Ale nie nad tym głównie boleję, że Kaczyński nie zwyciężył. Bo na to wciąż jest ogromna szansa. Najbardziej mi żal tego, że wybory z 20 czerwca zachwiały nieco mitem, czy jak kto woli nadzieją na to, że naród się przebudził , że zorientował się jak z nim pogrywają w klocki, ułożone w zaciszu pijarowskich gabinetów.
Otóż wygląda na to, że naród w swojej uśpionej lawie jeszcze wciąż się nie przebudził. Jeszcze twierdza kłamstwa i hipokryzji Tuskowego rządu ma się dobrze. Ale to już niedługo...Powoli Tuskowa twierdza zmieni się w redutę, ale nię tę bohaterską spod znaku Ordona, ale tę bronioną za wszelką cenę i skazaną na klęskę. Oby stało się to jak najszybciej... najlepiej już 4 lipca...
Jakie prognozy na najbliższe dwa tygodnie? Na pewno czeka nas, zwolenników Kaczyńskiego ciężka acz chwalebna praca na rzecz zwycięstwa naszej WIELKIEJ NADZIEI....czyli Polski solidarnej, sprawiedliwej, wolnej i prawej. Na miarę swoich sił i środków zrobię wszystko, żebyśmy 4 lipca cieszyli się co najmniej tak jak Amerykanie! Jeśli te 37% wyborców, którzy głosowali na premiera Kaczyńskiego też wykona jakąś cząstkę pracy w kierunku zwycięstwa nadziei, to wówczas my będziemy otwierali szampany. A po drodze bardzo ważne będą te ostatnie dni w wykonaniu kandydatów. O debatę (debaty?) z Komorowskim się nie obawiam. Co prawda sztabowi kandydata Platformy znowu nie będzie chodziło o meritum tylko będą dumać nad jakąś sztuczką, najlepiej taką, która obrazi nie tyle Kaczyńskiego, co jego Rodzinę, byle tylko wytrącić z równowagi Jarosława Kaczyńskiego, ale tym razem im się to nie uda! A swoją drogą to też powinna być ważna wskazówka dla wyborcy, że sztabowi Komorowskiego nie chodzi tak naprawdę o merytoryczną dyskusję tylko o przepychankę i zmanipulowaną pijarowską chochsztaplerkę. Ciekaw jestem, kiedy to się stanie też jasne dla zaślepionych zwolenników PO?
Powtórzę...o debatę się nie obawiam. Myślę też, że chociaż wyborcy Napieralskiego jednak w większości albo nie pójdą na II turę, albo zagłosują na Komorowskiego to potencjalna szansa na wielkie zwycięstwo Kaczyńskego tkwi w szerokiej grupie tych wyborców, którzy na I turę nie poszli, bo nie uwierzyli w szanse jakiejkolwiek zmiany! To ich trzeba przekonać, że jesteśmy naprawdę blisko. I teraz trzeba najpierw wygrać prezydenturę, a w przyszłym roku zmieść ze stołków prawie już do nich przyspawanych platformersów! I zacznie się naprawa Rzeczpospolitej.
I to Jarosław Kaczyński i my wszyscy musimy tych bojkotujących wybory przekonać, że warto to zrobić Zarówno dla siebie jak i dla Polski i jej przyszłości. Ja już dziś zacząłem...na rynku spotkałem kolegę z podstawówki, który wczoraj nie głosował, a dziś lekko wzburzony mówił mi, że te sk...ny to wszyscy po jednych pieniadzach, co znaczyło, że nie najlepiej o nich myśli i ma ich...no powiedzmy gdzieś...Gadało nam się tak prawie godzinę...Przekonywałem i tłumaczyłem...że Polska, że Ojczyzna, że patriotyzm, że sprawiedliwie, że ruscy, że media manipulują i kłamią, że rząd nieudolny...Wreszcie kolega rezolutnie spytał, czy ten Kaczyński to zastopuje prywatyzację szpitali, bo on najbardziej się tego właśnie obawia. I jeszcze bardzo go wnerwia to zdejmowanie krzyży w szkołach. Uspokoiłem go, że to właśnie lider Prawa i Sprawiedliwości gwarantuje nam obronę tych najważniejszych Wartości i jest w sporze z Komorowskim w sprawie prywatyzacji szpitali. To czemu k...a o tym nie mówią w telewizji? znowu rezolutnie zauważył kolega. Ano mówią, tylko pokrętnie, czyli tak, żeby albo z tego nic nie wynikało, albo tak, żeby nie zaszkodzić pupilowi mediów, kandydatowi PO.
Pracujmy, tłumaczmy, walczmy o każdy głos. Przekonujmy kogo się da. Rozmawiajmy z każdym Zwalczajmy utrwalony, kłamliwy i niesprawiedliwy wizerunek Jarosława Kaczyńskiego jako wichrzyciela i watażki. Namawiajmy do głosowania tych, którzy w I turze nie poszli na wybory.
I niech dobre Anioły czuwają przez te 2 tygodnie nad Jarosławem Kaczyńskim, nad nami, nad Polską!
PS A co do tytułu niniejszego postu...No cóż Jerzy Liebert napisał wiersz pt. Uczę się Ciebie człowieku....w którym napisał:
Uczę się ciebie człowieku.
Powoli się uczę, powoli.
Od tego uczenia trudnego
Raduje się serce i boli...
Uczę się ciebie i uczę
I wciąż cię jeszcze nie umiem ...
Ponoć na świecie ludzi coraz więcej , a człowieka spotkać jakby trudniej... Niech dobre Anioły jednak czuwają!


Komentarze
Pokaż komentarze (40)