Ta debata w zamyśle sztabów obu kandydatów tak chyba miała wygladać. Czyli miała nie byc żadną debatą, tylko gadaniem do obrazu! A wielka szkoda! Bo przy tak uzgodnionych warunkach nie sposób udowodnić w 100% swojej wyższosći nad przeciwnikiem. Trudno wiec się dziwić, że te trzy rundy przeszły bez żadnego większego zgrzytu. Co prawda Komorowski próbował zaczepiać premiera Kaczyńskiego, ale kiepsko mu to wychodziło.
Największą wpadką Komorowskiego była jego próba wprowadzenia nowej geografii Polski, gdy przekonywał, że nie ma żadnej Polski południowej, północnej, zachodniej i wschodniej. Nawet śednio rozgarnięty uczeń podstawówki wie, że są, a kandydat na prezydenta twierdzi, że nie i już! To była jedna z tych chwil, gdy ryzyko zawału w sztabie kandydata PO gwałtownie wzrosło! Widać jednak było, że kandydat PO przyszedł do studia po obozie przygotowawczym, podczas którego wyuczono go gotowych i zgrabnych formułek, gdyż wyrecytował je bez większego trudu, z przyklejonym usmiechem, bez namysłu...Chociaż były momenty, gdy robił wrażenie, że nie do końca rozumie pytania przedstawione przez dziennikarki. Tego nie zdzierżyła nawet tak życzliwa Platformie Monika Olejnik i przerywając recytowaną formułkę, domagała się, bez skutku, merytorycznej odpowiedzi na postawione przez siebie pytanie!
Premier Jarosław Kaczyński zaczął spotkanie w miarę swobodnie. To on pierwszy wypowiadał się na temat polityki społecznej i klarownie wytłumaczył różnicę w podejściu do problemów Polski A i Polski B pomiędzy PiS-em i Platformą. W miarę upływajacego czasu stawał się coraz bardziej spokojny, pewny swoich racji, swobodny i celnie kontrujący wychwalane przez Bronisława Komorowskiego osiągnięcia rządu PO.
Rzeczywistą różnicę klasy można było zauważyć w tej części antydebaty, która była poświęcona polityce zagranicznej. Na wyuczone komunały Komorowskiego na przykład o wspaniałej współpracy z Rosja i zaufaniu rządu do śledztwa prowadzonego przez Rosję usłyszeliśmy profesjonalną odpowiedź wielkiego polityka. Kaczyński przedstawił jakby w pigułce swoją wizję skutecznej, niezależnej i samodzielnej polityki zagranicznej, dającej gwarancje znaczącej roli Polski w świecie i Europie.
W części poświęconej gospodarce też solidniej wypadł prezes Prawa i Sprawiedliwości. Miałem wrażenie, że magister historii Komorowski znacznie gorzej zna się na gospodarce niż dr prawa Kaczyński.
Dziennikarki tym razem nie zwiodły. Eleganckie, w miarę bezstronne, raczej nie utrudniały życia kandydatom. W debatach więc ( bo ma być jeszcze druga) mocne 1 do zera dla Jarosława Kaczyńskiego.
Dla mnie symboliczny wymiar miało zakończenie debaty, gdy Komorowski próbował pokazywać Kaczyńskiemu jakiś świstek, Kaczyński spokojnie i z godnością odparował: Pan mówi NIEPRAWDĘ!
Panie Komorowski! Pan mówi nieprawdę!


Komentarze
Pokaż komentarze (70)