Andrzej Leja Andrzej Leja
322
BLOG

Ktoś nam kradnie historię...

Andrzej Leja Andrzej Leja Polityka Obserwuj notkę 40

 

Kto nam kradnie historię...?

           Mnóstwo ważnych wydarzeń...Dzieją się...kształtują pokolenia... Jakże ważny na przykład stał się dla nas współczesnych stosunek do powstania warszawskiego, czy też do tragicznej Odysei Wołyńskiej z lipca 1943 roku. Ważny dla tych, dla których historia magistra vitae est! I te minione wydarzenia umacniają naszą tożsamość narodową, dając powód do dumy z bycia Polakiem!  Niby wszyscy wiedzą, że to ważne a jednak ludzie przeciwnego obozu politycznego mają wciąż krańcowo odmienny stosunek do historii. Reprezentantem tego pierwszego nurtu  była polityka historyczna śp. prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego. Z ogromnym szacunkiem, wręcz z pietyzmem, oddawał On należny hołd żyjącym jeszcze bohaterom historii, odchodzącym powoli na Drugą Stronę... A tę inną, tak diametralnie różną postawę,  reprezentują ludzie traktujący historię instrumentalnie, wykorzystujący ją dla bieżących potrzeb politycznych, a przy tym nieustannie powtarzający, że najważniejsza jest przyszłość!

           Nie dajmy się jednak zwariować. Zajmowanie się historią, prochami przeszłości, to nasz obowiązek. To my musimy mozolnie wydobywać z tych prochów bohaterstwo, ból, poświęcenie, Bo jeśli tego nie zrobimy cóż znaczyłaby nasza narodowa i ludzka godność i duma. Nie mamy innego wyjścia. Musimy to robić nie tylko dla siebie, ale przede wszystkim dla następnego pokolenia. Dla ludzi młodych. Mamy jeszcze tę odrobinę szczęścia, że wciąż możemy korzystać z relacji Świadków Historii! Pojawia się jednak inny problem. Doświadczyłem tego podczas moich licznych rozmów z Polakami mieszkającymi na Ukrainie i pamiętającymi wciąż jeszcze czasy przedwojennej Polski, czy rzeź na Wołyniu! Osoby te poproszone ponad pół wieku po swych straszliwych przeżyciach o zrelacjonowanie wspomnień z tego dramatycznego okresu z trudem mogą przekazać zaledwie strzęp tego, co zapisało się w ich duszach...ból, przerażenie, strach, czy wspomnienie gorzkich relacji międzyludzkich. Jedni nie mogli, inni nie chcieli o tym mówić. Wielu z nich jest już zbyt starych, słabych i chorych, żeby mówić, czy pamiętać...Inni nie mieli nigdy okazji do wyczerpującej rozmowy a teraz jest już za późno. Wielu osobom brakowało słów, niektórym zaufania. Takie to były moje doświadczenia rozmów z ludźmi, którzy przeżyli Wołyńską rzeź i wciąż wspominają tę dawną Polskę...Czują jednak, że to miłość bez wzajemności...

           I tak powoli opuszcza nas tamten świat...Jest ich coraz mniej...Opuszcza, mimo że nie zawsze mieliśmy czas poznać i właściwie ocenić jego tragiczny wymiar i skutki. Porzucają go również - z własnej nieprzymuszonej woli - również ci, którzy rzekomo patrzą w przyszłość, ludzie kultury mamony i łatwego, przyjemnego życia. Wymyka nam się wiec ten świat wielkich patriotów, ludzi dla których Bóg, honor i Ojczyzna to nie były tylko hasła na sztandarach, wymyka się w sposób nieuchronny... Panta rei...Problem w tym, czy my będziemy w stanie ich zastąpić?! 

           Pytamy się jakże często, czy Polakom potrzebna jest wiedza historyczna, a jeśli tak, to czyja ma być historia i jakim celom ma służyć? Czy każda grupa obywateli ma mieć własną wersję Prawdy? Czy każda relacja historyczna jest równie dobra? Bo zauważamy z pewnością, że najważniejsze w temacie historii stało się to, czyja to historia, o kim i o czym opowiada i dla kogo jest spisywana?

           Dziś niestety mamy do czynienia z sytuacją, w której dochodzi do zawłaszczenia historii przez ludzi złej woli i zaprzęgnięcie jej do doraźnych celów politycznych. Niestety takie podejście do historii często prowadzi do tragedii. Tak właśnie było z czasem ,,przed katastrofą smoleńską"...I próbą grania historią Katyńską przez Putina, Tuska i jego otoczenie!

          Nie mam złudzeń... ten szczególny rodzaj uprawiania, nawet nie polityki, lecz postpolityki i zachłanność na władzę były takim specyficznym elementem uruchamiającym lawinę dalszych, tragicznych smoleńskich wydarzeń. Taką kostką domina! I dlatego tak trudno teraz o jednomyślność w dochodzeniu do prawdy o Smoleńsku! Zbyt mocne są polityczne uwikłania. Źle to oczywiście wpływa na szanse wyjaśnienia tej straszliwej katastrofy, bo niestety polityka rządu przed katastrofą i tragedia 10 kwietnia to naczynia połączone. Czy tylko luźno, czy też są wręcz sklejone, nie dowiemy się pewnie nigdy. To jakieś przekleństwo, że na wyjaśnienie niektórych ważnych wydarzeń dla Polski musimy czekać dziesiątki lat, a bywa że jeszcze dłużej. I wciąż nie wiemy, tak na 100%, jak na przykład zginął naprawdę gen. Sikorski, czy też jak wyglądała gehenna polskich oficerów w Katyniu? Czy równie długo będziemy czekać, żeby poznać najważniejszą część Prawdy o tym, jak doszło do katastrofy Smoleńskiej?

           Do jasnej cholery... Ktoś nam kradnie tak ważną dla Polaków historię! Czy jest już z nami naprawdę tak źle, że musimy się godzić na każde g...no z tamtej strony!

 

Andrzej Leja | Utwórz swoją wizytówkę http://lubczasopismo.salon24.pl/aelita/ http://p.web-album.org/95/4a/954afc94336712e0ae2645058a35612aa,4,0.jpg

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (40)

Inne tematy w dziale Polityka