Oto mocno grzmiący i wyeksponowany tytuł na Wirtualnej Polsce:Jarosławowi Kaczyńskiemu grozi rok więzienia – sprawa odroczona!
I notka na ten temat:
Nie ma pojednania w procesie karnym, który Jarosławowi Kaczyńskiemu wytoczył b. szef MSWiA Janusz Kaczmarek za pomówienie go określeniem "agent śpioch". Prezesowi PiS grozi do roku więzienia.
Na środowym posiedzeniu pojednawczym w Sądzie Rejonowym dla m. st. Warszawy nie stawił się ani Kaczyński, ani jego adwokat.
Kaczmarek powiedział dziennikarzom, że taka nieobecność to brak szacunku dla sądu (oskarżony nie ma takiego obowiązku). Dodał, że on sam liczy wciąż na pojednanie, którego warunkiem byłoby jednak przeproszenie go przez Kaczyńskiego. Kolejne posiedzenie pojednawcze (które jest obligatoryjne przy prywatnym procesie o pomówienie) ma się odbyć 19 stycznia.
I jeden tylko cel: zniszczyć psychicznie Jarosława Kaczyńskiego. Póki co nie udało się go unicestwić fizycznie. Nie wsiadł do samolotu. A mordercy Marka Rosiaka zabrakło determinacji. I tak oto Kaczyński wciąż żyje, oddycha...i do tego jako jeden z nielicznych polityków myśli o wolnej, samodzielnej, sprawiedliwej i prawej Polsce oraz próbuje ideę takiej właśnie Polski, o której marzą miliony wolnych Polaków, REALIZOWAĆ!
A więc nadal jest bardzo groźny. Dla utrwalonej po 1989 roku władzy czerwonych różowych polanych wspólnym sosem peerelowskich służb specjalnych i jej agentów. Każda metoda ataku na Kaczyńskiego jest więc dobra. Każde świństwo uczynione temu tak strasznie doświadczonemu przez los człowiekowi jest wciąż zbyt małe. Zawsze można opluć mocniej, zawsze można skrzywdzić bardziej i uderzyć celniej. Trwa nieustanna konkurencja w me(n)diach, oraz u specyficznej kasty POlityków, który z pracowników tego swoistego frontu ideologicznego uderzy mocniej i uświni się przy tej robocie bardziej. Rechot małych, strasznych ludzi będzie dla nich niejedyną nagrodą.
Celują oczywiście w tym specyficznym sporcie pod tytułem Dowalić Kaczorowi i go zniszczyć politycy Platformy Obywatelskiej. (Pamiętacie Państwo inny organ władzy oparty na słowie ,,obywatelska”?...). Ale politycy innych ,,formacji świata postpolityki i postkomunizmu" nie chcą pozostać w żadnym wypadku gorsi. Miller, czyli człowiek – nikt (tak byłoby w wolnej Polsce, a w tej – b. premier RP – sic! Czy nie brzmi to co najmniej dziwnie? Czy nikogo to nie zdumiewa?) przeobraża swoją prymitywną naturę komunistycznego politruka i za wszelką cenę próbuje prześcignąć w dość specyficznym chamstwie i naśmiewaniu się z trumien samego Palikota. (Dziś rzekomego politycznego trupa, ale czy jutro ten trup nie ożyje, bo okaże się wciąż przydatny!?)
Tak więc polowanie z nagonką trwa. Każdą minutę, godzinę, dobę...Uderzenie może nastąpić z każdego miejsca...nawet od swoich (patrz Kluzik-Rostkowska i jej przemiana jak u Kafki) . Niech Jarosław Kaczyński nie zna dnia ani godziny...
Ile jeszcze wytrzyma Jarosław Kaczyński? Modlę się... ( w końcu chyba wolno mi się modlić jeszcze? Czy się może mylę? Czy takiemu wstrętnemu moherowi i katolowi jak ja wolno jeszcze oddychać w kraju rządzonym przez ciemniaków? W kraju, w którym entuzjazm wzbudzają genitalia na krzyżu Nieznalskiej? W kraju, który co prawda mieni się chrześcijańskim, ale ludzie wstydzą się, że się modlą...Natomiast chętnie udają ,,nowoczesnych”, co to i na kocią łapę pożyją z wieloma partnerami, i zachwycą się czułym ojcostwem dobrotliwego geja...A więc modlę się jako chrześcijanin o zdrowie i siłę dla Jarosława Kaczyńskiego w roku 2011! Bo tak właśnie teraz wypada się modlić się o Polskę. Czy tego chcemy czy nie, to Jarosław Kaczyński uosabia teraz tę Rzeczypospolitą o jakiej marzą miliony Polaków. Stał się jakby jej symbolem. To nie jest , jak niektórzy proponują, polityk roku 2010. To ktoś o znacznie większym znaczeniu.
I to dlatego tak bardzo chcą go zniszczyć. Doskonale wiedzą, że bez Kaczyńskiego zmiana Polaków w nie myślącą tłuszczę pozbawioną narodowych i wolnościowych ambicji będzie o niebo łatwiejsza. Bo Kaczyński, nie wiem nawet czy akurat on tego chciał, stał się współcześnie sumieniem narodu!
I te słowa nie są żadną hiperbolą, czy nadmierną emfazą. Tak po prostu po 10 kwietnia się stało. I oby Dobry Bóg i Dobre Anioły chroniły Jarosława Kaczyńskiego przed złem. Bo przed Kaczmarkiem sam się doskonale i łatwo obroni!


Komentarze
Pokaż komentarze (57)