Blog
Zero tolerancji dla PO w sprawie tragedii smoleńskiej!!!
Andrzej Leja
Andrzej Leja człowiek lasu; moher, patriota, antysalonowiec, publicysta ,,Warszawskiej Gazety"
71 obserwujących 242 notki 330336 odsłon
Andrzej Leja, 12 grudnia 2011 r.

Na szczytach schodów jakby wciąż ci sami...

Mija 30 lat…Na szczytach schodów jakby wciąż ci sami Miałem dwadzieścia kilka lat. Byłem bardzo młodym belfrem, pracującym niedaleko stolicy. Mieszkałem w nędznym pokoiku na poddaszu w przyszkolnym Domu Nauczyciela. Izba 17 metrów kwadratowych. Łazienka i toaleta na zewnątrz. Razem ze mną moja żona i ,,studencki” syn Maciek. Właśnie obiecano nam nowe 3 pokojowe mieszkanie. Czekamy z radością i nadzieją na normalne życie. W szkole nauczamy polskiego i niemieckiego. Popołudniami prowadzę amatorski teatr w miejscowym Domu Kultury. Wieczorami spotykamy się z przyjaciółmi. Ot, w miarę zwyczajne życie w nienormalnym kraju, rządzonym przez zsowietyzowanych karierowiczów, udających komunistów. Większość Polaków żyje wówczas wieczną nadzieją ,,lepszej przyszłości”, co trafnie ujął Herbert w wierszu ,,Na szczytach schodów”, pisząc o ,,zakładnikach lepszej przyszłości”. Zaś na tych szczytach schodów – na różnych stopniach ,,szczytów” wyłącznie ludzie z legitymacją partyjną Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Gdy chciałeś tam się wdrapać,  musiałeś podpisać cyrograf i oddać czerwonemu szatanowi wolną duszę. Z czerwoną legitymacją PZPR wchodziłeś na drogę ,,świetlanej przyszłości”. A że przy okazji zeświniłeś się. No cóż. Taka była cena i takie były czasy – powiadają i tłumaczą się dziś ludzie współczesnej ,,elity”.  My z dołu schodów patrzyliśmy jednak na tych na górze z wielką pogardą i moralną wyższością. Podział świata był dosyć oczywisty, niemal czarno-biały. I to, gdzie znajduje się zło,  było oczywiste. Na czerwonych karierowiczów patrzyło się niemalże z obrzydzeniem. I jeszcze jedno. Od sierpnia 1980 mieliśmy Solidarność. I to była ta iskierka nadziei na wolność. Pamiętam jak marzyliśmy o finlandyzacji Polski. Pełna wolność wydawała się wówczas nierealną mrzonką. Uczestniczyłem w działaniach nauczycielskiej Solidarności. Była ona słabsza niż komunistyczne ZNP. Większość nauczycieli to byli jednak konformiści, którzy drżeli o pracę i starali się za bardzo nie wychylać.

Tamtej bardzo mroźnej niedzieli nasz syn przebywał u teściów w Łęczycy. Gdy człowiek w ciemnych okularach wypowiedział wojnę własnemu narodowi, byliśmy rozdzieleni z naszym dzieckiem. Trzeba było wypełniać jakieś wojskowe kwity, by znowu być razem. Z dnia na dzień czerwoni zadarli butnie głowy, a my ludzie Solidarności staliśmy się znowu ludźmi drugiej kategorii.  O obiecanym mieszkaniu mogłem zapomnieć. Wkrótce miałem w ręku wilczy bilet i musiałem szukać tam, gdzie diabeł mówi dobranoc. Nie robię z siebie żadnego kombatanta, pragnę jeno opisać jak to było z większością z nas w czasach, gdy najodważniejsi poszli siedzieć, a tchórze i ludzie o sowieckiej mentalności wystąpili przeciwko własnemu narodowi pod przewodem obertchórza i zdrajcy Wojciecha Jaruzelskiego. Tak, młodzi czytelnicy, tego samego, który dziś pisze książki, należy do ,,elyty”, doradza Komorowskiemu i drwi z narodu, prowokująco i zaczepnie mówiąc: jak mnie zabiją, będzie ładny pogrzeb.

A ja nigdy nie zapomnę tego strachu i obawy o życie tych wszystkich ludzi, którzy już w tamtych miesiącach po sierpniu 1980 poczuli się w pełni wolni. Nie zapomnę też lęku i obaw o los mojej rodziny. Nie zapomnę wstrząsającej i męczeńskiej śmierci księdza Jerzego Popiełuszki, zamordowanego brutalnie przez esbeków. Zawsze będę pamiętał o skrytobójczych mordach, o zastrzelonych górnikach. I daję słowo honoru, że nigdy też nie zapomnę jakimi draniami byli w tamtych czasach Wojciech Jaruzelski i Czesław Kiszczak i jakim świństwem jest dzisiejsza działalność tych wszystkich ,,wybielaczy” życiorysów Kiszczaka i Jaruzelskiego i im podobnych łobuzów. Jakim draństwem jest ta wybielaczowa działalność ludzi ,,Wybiórczej” i nazywanie przez Michnika człowiekiem honoru generała Kiszczaka, odpowiedzialnego za zamordowanie ks. Jerzego Popiełuszki. Jaką hańbą jest dziś zasiadanie w poselskich ławach człowieka, który udostępnia łamy swojej gazetki mordercy.

Na naszych oczach od wielu lat ludzie z gatunku homo sovieticus, homo platfus i homo levakus robią zwykłym ludziom z mózgu niezły pasztet, kodując dzień w dzień, godzina po godzinie, minuta po minucie cały zestaw obowiązujących kłamstw. Do kanonu tych kłamliwych bajek należą też ,,Wybiórcze opowiastki” o bohaterskim Jaruzelskim, który uratował Polaków przed sowiecką napaścią.

Zbliża się właśnie 30 rocznica (a mam wrażenie, że to było jakby ,,wczoraj”, jakże trudno uwierzyć człowiekowi, że czas tak szybko galopuje…) tamtych haniebnych wydarzeń. Możemy wyjść na ulice i zamanifestować swoją wolę i siłę ludu pragnącego wolności. Jak rzekł Jarosław Kaczyński: Polska demokracja jest w likwidacji, ale mamy nadzieję, że tę likwidację zatrzymamy…

Jakże kontrastują z tym szczerymi i bolesnymi słowami te,  którymi straszy Polaków Donald Tusk:  ,,policja będzie jeszcze bardziej zdecydowana, (niż w dniu 11 listopada – przyp. AL.) gdyby miało dojść do zakłócenia porządku publicznego". Co w tłumaczeniu na zwyczajny język polski oznacza, że dojdzie do jeszcze większych prowokacji w stosunku do uczestników tego kolejnego marszu Niepodległości. Tajniak Czajka już pewnie wydobrzał i się szykuje, żeby znowu buciorem obić ,,mordę” jakiemuś niebezpiecznemu patriocie. Podpowiem, że łatwo mnie rozpoznacie towarzysze tajniacy i prowokatorzy, gdyż będę miał na sobie białoczerwona bluzę. I będę krzyczał faszystowskie hasła: ,,Bóg, honor, ojczyzna”. Nie omieszkam też krzyknąć ,,Precz z Tuskiem i Komorowskim”.  Im szybciej, tym lepiej dla Polski. Bo niby gęby na szczytach schodów jakby inne, ale mentalność sowiecka POzostała.

I jeszcze jako puenta fragment ze wspomnianego wiersza Herberta, jakże aktualny mimo upływu 55 lat: ,,Czasem nam się marzy, że ci ze szczytu schodów zejdą nisko (…) i rzekną: a teraz porozmawiamy jak człowiek z człowiekiem”. Otóż doskonale wiemy, że ,,oni” nie porozmawiają jak człowiek z człowiekiem, lecz będą na nas szczuć! I jak powiedziało Słońce Peru ,,policja będzie jeszcze bardziej zdecydowana!”

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Andrzej Leja | Utwórz swoją wizytówkę
image www.jarkosfera.pl http://lubczasopismo.salon24.pl/aelita/ Wersja oryginalna
http://p.web-album.org/95/4a/954afc94336712e0ae2645058a35612aa,4,0.jpg

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Ostatnie komentarze

  • @Dorota Kania Wielce smutna wiadomość. Będzie nam brakować jego znakomitej publicystyki......
  • Arturze! Tylko Ty potrafisz tak pisać... Serdeczności... Andrzej
  • I na tym etapie dyskusji tradycyjnie już... wzorem Katona Starszego! CETERUM CENSEO...

Tematy w dziale