"Jest jednak kategoria anonimów, których anonimowość nikomu nie przeszkadza, a już najmniej samym dziennikarzom. To oczywiście tzw. "anonimowi informatorzy", na których powołuje się każdy dziennikarz. Niezrozumiała dla mnie walka dziennikarzy o odarcie wszystkich opinii z anonimowości każe sobie zadać pytanie o sens instytucji "anonimowego informatora". Jeśli tak bardzo szkodliwe jest to, że ludzie sobie wyrabiają opinie na podstawie anonimowych komentarzy internautów, to tym bardziej szkodliwe jest jeśli tę opinię sobie wyrabiają na podstawie jakichś przywołanych przez dziennikarza "anonimowych informatorów", którzy być może istnieli tylko w dziennikarskim palcu z którego zostali wyssani. Może zatem w ramach walki o pełną jawność debaty publicznej zakazać powoływania się w artykułach na anonimowe źródła, gdzie i możliwość manipulacji, i siła rażenia są nieporównywalne z nawet najbardziej popularnym blogiem. Krytykowanie czyjejś blogowej anonimowości gdy się samemu buduje każdy swój artykuł z anonimowych wypowiedzi informatorów o których czytelnik nic nie wie i nawet nie ma pewności czy istnieją jest trochę niekonsekwentne. Ale może i to się zmieni bo skoro ujawnić można każdego to może cudzych informatorów też. W imię jawności. Tyle, że nie o pryncypia i wiarygodność przekazu chodzi w tej całej awanturze ale o ochronę przed krytyką, co celnie ujął Piotr Śmiłowicz z Newsweeka."
http://kataryna.salon24.pl/106856,i-ujawnimy-wszystkich-obrzydliwcow
Kilka przykladów
Jak donosi "Dziennik" Lech Kaczyński nie chce podpisać listów uwierzytelniających dla ambasadorów, ponieważ nie otrzymał jeszcze od ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego zgody na objęcie przez Annę Fotygę ambasady przy Organizacji Narodów Zjednoczonych. - Prezydent musi mieć coś w zanadrzu - przyznaje anonimowy informator.
">>Zasada jest taka: Libertas musi pojawić się na każdej z pierwszych sześciu stron gazety<< – opowiedział nam niedawno jeden z dziennikarzy gazety „Dziennik”. Nie chcieliśmy dawać wiary doniesieniom anonimowego informatora, a jednak… Okazuje się, że ostatnie artykuły w Dzienniku mogą nie być jednostkowym wydarzeniem, lecz zaledwie początkiem znacznie szerszej kampanii." - piszą w liście otwartym dziennikarze TVP.
Opisując zdarzenie "Dziennik" nie skąpił mocnych określeń: "Nieprawdopodobny wręcz film", "szokujące nagranie". A ponieważ anonimowy informator gazety twierdzi, że w imprezie wzięła udział działaczka Młodzieży Wszechpolskiej (w dodatku asystentka europosła Macieja Giertycha z LPR), "Dziennik" opatruje swoją relację hasłem: "Działacze młodzieżówki LPR krzyczeli "Sieg heil!" przy świetle płonącej swastyki".
Anonimowy informator Dziennika twierdzi, że selekcjoner polskiej kadry narodowej rozważa rezygnację z posady szkoleniowca reprezentacji. Dodaje również, że od lipca Leo Beenhakker ma zagwarantowany intratny kontrakt z Feyenoordem Rotterdam, któremu aktualnie jedynie nieoficjalnie doradza
Z kolei informatorzy "Gazety Wyborczej" twierdzą, że Tusk może być zmuszony do startu w wyborach. - Jeśli wystartuje, nikt nawet nie piśnie o własnych ambicjach. Jeśli nie, nagle w Platformie zaroi się od potencjalnych prezydentów - mówi anonimowy informator dziennika.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)