Kiedy 29 maja Dziennik opisał Tajemnice wielkich pieniędzy posła Palikota, ten zapowiedział, że złoży prywatny akt oskarżenia przeciw dziennikarzom DZIENNIKA - za opisanie kulisów jego wystąpień medialnych, zagranicznych pożyczek i nieścisłości w oświadczeniu majątkowym.
Mijają dni i aktu oskarżenia nie ma. Mamy 11 czerwca a Pan Palkot dalej snuje swoje fantazje i straszy dziennikarzy Dziennika sądem.
Janusz Palikot w swoim oświadczeniu, przesłanym m.in. do premiera, przekonuje, że nie pierze brudnych pieniędzy, a jego działania są legalne. Nadal zamierza pozwać "Dziennik" i domaga się 10 mln zł. odszkodowania - informuje TVN24.
Nadal zamierza?
- Jeśli ktokolwiek ma w tej sprawie dowody mogące świadczyć przeciwko moim słowom, wzywam go do publicznego ich przedstawienia - pisze Janusz Palikot.
Wzywa do publicznego przedstawieni dowodów? Dziennik chyba wystarczająco opisał tą sprawę. Palikot, jeżeli nie zgadza się z tekstem artykułu niech wnosi wreszcie ten akt oskarżenia!
Ponownie odpowiada na zarzuty "Dziennika", tłumacząc, że "nie bierze udziału w procederze prania brudnych pieniędzy ani w żadnych innych operacjach finansowych, które nie są zgodne z przepisami polskiego i unijnego prawa".
Szkoda czasu Panie Januszu – sąd.
Utrzymuje, że jeżeli nie doczeka się sprostowań i przeprosin, zażąda od redakcji i wydawcy "Dziennika" 10 mln zł odszkodowania. Deklaruje, że pieniądze przeznaczy na cel charytatywny.
Były szumne zapowiedzi procesu, zrywanie konferencji prasowej, wystosowane oświadczenie do premiera a aktu oskarżenia nie ma.. Co powstrzymuje Palikota, by ta sprawa, miała swój epilog w sądzie?


Komentarze
Pokaż komentarze (3)