- Nie mogę pozwolić, by śmierć mojego męża poszła na marne - mówi dla dziennika "Polska The Times" Natalia Ambrozińska, wdowa po poległym w Afganistanie polskim żołnierzu. Opowiada, że polscy żołnierze przed wyjazdem na misję muszą kupować całe wyposażenie, bo na misjach brakuje wszystkiego, nawet jedzenia.
Natalia Ambrozińska opowiada, że jej mąż przed wyjazdem na misję na własny koszt kupował m.in. dodatkowe magazynki, celowniki, gogle antyodłamkowe, kamizelkę kuloodporną. Jej zdaniem polscy żołnierze są niedoposażeni. Żołnierze wyjeżdżający na misje dostają tylko bardzo podstawowy sprzęt. Tymczasem muszą kupić nawet jedzenie.
Skrzypczak, dowódca Wojsk Lądowych, skrytykował ostatnio biurokratyczne procedury zakupów sprzętu dla wojska. W wywiadzie dla "Dziennika" powiedział, że gdyby żołnierze byli lepiej wyposażeni - dysponowali np. bezpilotowymi środkami rozpoznania większego zasięgu - być może udałoby się uniknąć ostatnio śmierci polskiego oficera w bitwie z afgańskimi talibami.
Gen. Waldemar Skrzypczak, który ostro skrytykował wojskową biurokrację pod naciskiem szefa MON oddał się do dyspozycji prezydenta. Ale nie złożył broni. - Jeszcze wszystkiego nie powiedziałem. Jeżeli ktoś mi zarzuca, że kłamię, to tego nie daruję - powiedział "Dziennikowi".
- Nie ma większej ofiary, niż oddać swoje życie. Ta ofiara nie będzie zapomniana. Dzięki świadectwu służby kapitana każdy żołnierz może z honorem nosić mundur. Chylę czoła przed jego wyjątkową ofiarnością i odwagą. W imieniu ojczyzny dziękuję – napisał w liście prezydent Lech Kaczyński. Krótką mowę wygłosił obecny na pogrzebie premier Donald Tusk.
Dziś w programie KWADRANS PO ÓSMEJ prowadzonej przez Justyne Dobrosz gościem był Szef gabinetu politycznego premiera Sławomir Nowak. Stwierdził, że Polska Armia w Afganistanie jest bardzo dobrze wyposażona (zazdroszczą nam Kanadyjczycy). I te słowa Donald Tusk usłyszał z ust żołnierzy pełniących służbę w Afganistanie. Minister Nowak stwierdził, ze żołnierze są bardzo dobrze wyposażeni w broń osobistą, kamizelki kuloodporne.. (Natalia Ambrozińska opowiada, że jej mąż przed wyjazdem na misję na własny koszt kupował m.in. dodatkowe magazynki, celowniki, gogle antyodłamkowe, kamizelkę kuloodporną.)
Minister Bogdan Klich żali się na zachowanie generała Waldemara Skrzypczaka, który w jego opinii wolał podzielić się problemami polskiej armii z dziennikarzami, a nie z nim.
Ma też żal do ministra obrony o to, jak zachował się po śmierci jej męża. - Bogdan Klich dzwonił do mnie z kondolencjami. Mówił wtedy, że mogę na niego liczyć. Gdy potrzebowałam pomocy, próbowałam się do niego dodzwonić. Nie znalazł dla mnie czasu. Byłam odsyłana od jednego wiceministra do drugiego. Dopiero gen. Skrzypczak zainteresował się moją sprawą. A chodziło o wcześniejsze ściągnięcie zwłok do Polski. Nikt z ministerstwa nie chciał nic powiedzieć. Pomógł dopiero gen. Skrzypczak - mówi wdowa po kpt. Ambrozińskim.
Czy gen. Waldemar Skrzypczak w ekspresowym tempie straci stanowisko dowódcy Wojsk Lądowych? O jego losach zdecyduje spotkanie prezydenta z szefem MON, o które już poprosił Bogdan Klich. Generał tymczasem został wysłany na urlop.
"Kończy się kadencja, chciał odejść z szumem"
Onyszkiewicz stwierdził, że nie ma powodów, by nie wierzyć szefowi MON Bogdanowi Klichowi, który stwierdził, że generał miał okazję, by rozmawiać o bolączkach armii.
- Było wiele okazji, żeby ministrowi bezpośrednio przedstawić swoje pretensje, okazji niewykorzystanych. W związku z tym nie wiem, czym jest spowodowany ten gwałtowny wybuch desperacji, może tym, że kończy się kadencja pana generała Skrzypczaka. Może chciał odejść, jeśli w ogóle nie liczył na przedłużenie tej kadencji, Generał oddał się do dyspozycji prezydenta
Ciekaw jestem ile jeszcze czasu Polacy będą wierzyć oszustom z PO


Komentarze
Pokaż komentarze (5)