Już zakończone. Po 31 latach od przestępstwa amerykański wymiar sprawiedliwości, na podstawie międzynarodowego listu gończego, upomniał się o Romana Polańskiego. Przestępstwo polegające na uwiedzeniu 13-letniej dziewczynki nigdy nie przedawniło się i jest ścigane z urzędu. Reżyser nigdy nie został za nie ukarany, bo zbiegł w lutym 1978 roku z USA do Europy i do tej pory unikał krajów, które miały podpisane ze Stanami Zjednoczonymi umowy o ekstradycji. Jednak Szwajcaria taką umowę ma co umożliwiło aresztowanie Polańskiego na lotnisku w Zurychu, gdzie udał się na odebranie nagrody na festiwalu filmowym.
Mam zwiazane z tą sprawą mieszane odczucia… Z jednej strony to co zrobił Roman Polański w 1977 roku było bezwzględnie przestępstwem i powinien za nie odpowiedzieć, z drugiej strony minęło przecież tyle lat i nie jest to już zupełnie tamten człowiek, ma ułożone życie osobiste, rodzinne, a dawna ofiara wybaczyła mu już to co zrobił…
Nie potrafię jednoznacznie powiedzieć, że dobrze się stało… Muszę to jeszcze przemyśleć, ale czy to aby nie jest tak, że ktoś chce na tym zrobić jakiś interes? Mówi się, że ktoś z amerykańskiej prokuratury pragnie na tle tej sprawy zrobić karierę, a z drugiej strony to co zrobił Polański przed laty jest wystarczająco obrzydliwe, by nie uniknął kary, bo rozgłos tej sprawy byłby przestrogą dla innych…
W europejskim systemie prawnym pewnie ta sprawa dawno by się przedawniła. W Ameryce tak nie jest, a sam Polański w maju 2009 r. nie stawił się na rozprawie o umorzenie tej sprawy w amerykańskim sądzie.
Nie wiem jak wygląda życie ściganego przez tyle lat, mającego świadomość, że tylko czekają na jego nierozważny krok. Właśnie łowczy się doczekali, bo go uczynił…


Komentarze
Pokaż komentarze (79)