Nieświeża feta może zaszkodzić, brzydko trącić albo co najmniejnieprzyjemnie się odbić…Tytułową fetą tłumaczy prezydencki minister Paweł Wypych odroczenie podpisania przez Prezydenta Lecha Kaczyńskiego Traktatu Lizbońskiego.
Chcemy zorganizować oficjalną uroczystość, aby nadać rangę temu wydarzeniu…
Tak, tego samego, co miał być podpisany bez zbędnej zwłoki. Nie znalazł na to czasu Prezydent Kaczyński ani w sobotę wieczorem, ani w niedzielę, ani też w poniedziałek, jeszcze przed wyjazdem do Rumunii. Niby jeden podpis, coś całkiem prostego, ale jak widać niektórym potrafi sprawić nie lata problem. Dziś rzecznik Pana Prezydenta, a przypadkowo także jego brat, obwieścił, że Traktat nie zostanie podpisany nawet w niedzielę, bo Lech Kaczyński wybiera się do Watykanu…
A tak właściwie to po licha jakaś feta Panu Prezydentowi? Czy nie lepiej dla jego własnego wizerunku i wizerunku Polski było dotrzymać danego słowa i podpisać Traktat niezwłocznie po ogłoszeniu?Czy przeterminowana już przecież wiele, wiele miesięcy feta spowoduje, że Prezydent zyska w oczach społeczeństwa sympatię? Jestem pewna, że nie…
Ale co tam, właściwie to nie powinno to martwić tych, co na Prezydenta nie mają zamiaru glosować. Tylko szkoda tego wizerunku Polski w oczach innych państw UE…
Komentarze
Pokaż komentarze (14)