Na to wygląda, że ►historia pewnej ławeczki okazuje się być taką niekończącą się opowieścią... Nigdy nie wiadomo, co jeszcze się w niej wydarzy i kto na ławeczce i z kim kiedyś usiądzie...
Na razie będę się jej przyglądać i dokumentować jej zmianę, tak jak dziś, przed chwilą właśnie, gdy wykonałam te dwa nocne zdjęcia: bez flesza i z fleszem...
A za ławeczką na niebiesko świeci nasza choinka, co ją nie wiadomo kto i kiedy posadził, przetrwała całą budowę osiedla i stoi nadal...
Zdjęcia dedykuję Waldburgowi...





Komentarze
Pokaż komentarze (5)