Na taką decyzję w skrytości ducha czekałam... Donald Tusk mający praktycznie w kieszeni wygraną w wyborach prezydenckich i to z ogromną przewagą nad pozostałymi kandydatami, przedłożył interes reformowania kraju w kierunku jego dynamicznego rozwoju nad wygodne i dostatnie życie w pałacu prezydenckim. Należy mu się wielki szacunek za tę decyzję i jestem przekonana, że w konsekwencji wyjdzie ona na dobre nam wszystkim. To dobry dzień, chociaż nie znamy jeszcze kto będzie zamiast niego kandydatem PO w najbliższych wyborach.
Śmiechu warte są żałosne komentarze niektórych przedstawicieli opozycji o strachu przed przegraną, lęku przed kolejnym starciem z głównym kandydatem opozycji... itd. Ten perfekcyjny ruch kompletnie zaskoczył opozycję, która nie była na to przygotowana. Już zacierano ręce z radości, że odejście Donalda Tuska z partii na tyle ją osłabi, że szanse ich partii w kolejnych wyborach znacznie wzrosną, a tu taka przykra niespodzianka...
Prezydent Lech Kaczyński spytany w Davos na tą okoliczność wyglądał na całkowicie pogubionego, zaskoczonego i nieprzygotowanego do udzielenia komentarza. Bezradność jest całkowicie uzasadniona i obnażyła brak przyjęcia takiego wariantu pod uwagę w dotychczasowej strategii prezydenta i jego zaplecza politycznego. W tym sensie utrzymywanie tej decyzji, która jak się dowiadujemy zapadła już znacznie wcześniej, w tajemnicy było ze strony Donalda Tuska bardzo dobrym posunięciem taktycznym.
Jestem przekonana, że decyzja ta w żadnej mierze nie odbije się na zmniejszeniu szansy wygrania przez kandydata PO wyborów prezydenckich, ktokolwiek przez tą partię zostanie do nich wytypowany. Kandydatów jest tam dostatek, a jak pokazują sondaże poparcie dla każdego z nich bije na głowę to, jakie otrzymuje dotychczasowy Prezydent.



Komentarze
Pokaż komentarze (58)