satrapa satrapa
2762
BLOG

Już nikt przez tego Pana nie wygra

satrapa satrapa Polityka Obserwuj notkę 44

Gra jaka obecnie toczy się w PISie - którą możemy nazwać powtórką z rozrywki, chyba jednak powinna zedrzeć klapki z oczu wielu z nas - członków "ludu PIS-owskiego". Sam do takiego ludu się zaliczam.

Casus Rostkowskiej i PJNu o ile można było uznać za wypadek, za "zdradę" - o tyle aktualnej przepychanki już za "zdradę" uznać nie można. Jest to coś znacznie więcej - coś co powinno właśnie nam wszystkim otworzyć oczy, być może nalezy sobie odpowiedzieć na pytanie, czy nie zostaliśmy wmanewrowani w "narrację", "skanalizowani", "uwarunkowani" zupełnie cynicznie przez naszych politycznych faworytów.

Bo jak inaczej nazwać sytuację, kiedy jeden z najważniejszych polityków największej partii opozycyjnej za pomocą mediów rozgrywa konflikt wewnętrzny? Co więcej - jak wszystkich nas przekonywano przez lata - mediów nieprzyjaznych, wrogich, zakłamanych itp.

Nagle owe media w rękach Ziobry stają się bardzo skutecznym narzędziem. Nagle w odstawkę idzie stara, świetnie znana zasada by "prać brudy wewnątrz" swego domu. A więc wszystko to tylko jest wyrachowaną grą? Na to wychodzi.

Podczas gdy w Platformie za bary wzięli się najciężsi zawodnicy i - z punktu widzenia państwa - ma to fundamentalne znaczenie, bo może nawet doprowadzić do rozpadu PO - w mediach panuje na ten temat głucha cisza. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że "dziennikarze" GW nie szukają i nie pytają świadomie, ale nikt tam też spośród posłów a nawet sympatyków Po nie śmie pary puścić z gęby na temat aktualnych relacji w partii. A przecież sprawa dotyczy tak fundamentalnych kwestii - jak nowa koalicja rządząca i obsada nowego rządu.

O degeneracji mediów w Polsce napisano już wiele, dlatego teraz pominę ten wątek. Jedno jest pewne - ZIOBRO opowiadając poprzez gazety - o swoich oczekiwaniach na zmiany  w Partii,   musi mieć świadomość, że ten temat będzie rozgrywany, mielony medialnie przez całe tygodnie, że nie zejdzie z czołówek portali dezinformacyjnych, że przykryje skutecznie sprawę formowania rządu, przetasowania w PO, trudną sytuację gospodarczą i wiele innych o niebo ważniejszych spraw.

Ziobro musi mieć też świadomość, że takie "rozmawianie przez media" doprowadzi do osłabienia samego PISu, musi wiedzieć, że działa demotywująco na własny elektorat oraz że utrwala stereotypowe postrzeganie PISu u ludzi nieprzekonanych.

Ziobro jako wytrawny gracz wie to doskonale - a jednak decyduje się właśnie na ten krok.

Co to wszystko mówi nam, zwykłym ludzikom, którzy z ufnością wrzucają swoje głosy do urn? Ano przekazuje niestety prostą prawdę, oczywistą oczywistość -  że w polityce nie ma przyjaciół, wrogów ani też zasad. Niestety - można pójść w tango z przeciwnikiem, jeśli chce się ugrać coś swojego. Media "obsadzone na anty-pisie" też są do wykorzystania.

Puszczając w medialną sokowirówkę "ruchawkę" pod tytułem "rewolucja w Pisie" Ziobro chyba zupełnie świadomie gra na osłabienie całej partii.Wie, że teraz nie sięgnie jeszcze po przywództwo, bo jest (jeszcze) za słaby, ale jest już wystarczająco mocny, by czuć się bezkarnym za stawianie - wypowiadanych grzecznie i  kurtuazyjnie - ale jednak żądań. Zwłaszcza że klakierzy w postaci GW będą umieli te żądania przetłumaczyć na proste sygnały ograniczające się do leadów gazetowych i krzykliwych tytułów Np. "Prezes ulega presji Ziobry" - czy coś takiego.

Kaczyński ma bowiem świadomość, że wyjście teraz sporej grupy posłów z Pisu jest deską do trumny partii, z drugiej strony pójście na rękę Ziobrze oznacza de facto oddanie przynajmniej części władzy.

I tak źle i tak niedobrze. Jedno nie pozostawia wątpliwości. Zdolny Zbyszek podobnie jak urocza Joasia Kluzik, przecenia swoje możliwości i chyba nie ma świadomości z jakim diabłem zawarł pakt.

Niedorzecznym jest przekonanie, że ewentualna partia Ziobry (abstrahując od tego czy będzie to cały PIS, czy nowi secesjoniści) będzie miała realną szansę odnieść większy sukces i przejąć władzę. Nic bardziej mylnego. Ziobro - owszem - będzie kokietowany medialnie przez jakiś czas, ale tylko do momentu skutecznego osłabienia Kaczyńskiego. Później sam Zbyszek stanie się celem nagonki, a to nie będzie trudne, bowiem już teraz Ziobro wśród wielu "po drugiej stronie"  jest postacią przynajmniej równie znienawidzoną jak Kaczyński. Dodatkowo wsparcie Radia Maryja, które będzie wybijane, w każdym doniesieniu medialnym na temat jego partii, będzie dla niego kulą u nogi, oznaczającą zabetonowanie na poziomie maks 10 procent poparcia.

Co więcej - rozpad PISu spowoduje, że naturalnego sojusznika partia Ziobry nie znajdzie, bo Kaczyński już za mocno jest spozycjonowany u wyborców jako polityk radykalny, a przecież nie zrezygnuje z wątku smoleńskiego, który powszechnie jest odbierany jako jeden z dowodów jego radykalizmu (i ogólnie szaleństwa). Tak więc obie siły prawicowe będą się kopać o głosy w zaścianku, zwłaszcza że wielu wyborców ich najzwyczajniej w świecie opuści.

Taki moim zdaniem będzie scenariusz. Przez Zbigniewa nikt już wyborów nie wygra. Ale Ziobrze chyba już nie o to chodzi, on chce poczuć władzę. Chce dzielić i rządzić - choćby na swoim małym poletku. Jak wiemy żądze odbierają rozum.

satrapa
O mnie satrapa

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (44)

Inne tematy w dziale Polityka