Wiktory 2011. Gala 24.10.2012 w Teatrze wielkim w Warszawie.
TVP1:
"Statuetkę po raz drugi wśród polityków otrzymuje Bronisław Komorowski. Janusz Palikot z przyjemnym uśmiechem odgraża się w kuluarach, przepytywany przez dziennikarzy, że za rok to on będzie zwycięzcą, Nominowanego po raz drugi (pierwsza nominacja - do Wiktora 2010) polityka opozycji nie opuszcza humor. Wśród dziennikarzy nagrodę po raz czwarty zdobyła Anita Werner, kapituła doceniła też Jarosława Kuźniara. Warto zaznaczyć, że Wiktora otrzymał też wydawca dziennika Rzeczpospolita - Grzegorz Hajdarowicz, w uzasadnieniu napisano, że "nagroda została przyznana za pilnowanie zasady apolityczności mediów"
To oczywiście political - fiction, ale czy ostatecznie kogoś by to zdziwiło? Dziś na czołówki portali dezinformacyjnych trafiło naprawdę wzruszające info o przyznanych nagrodach Wiktora 2010 - "najważniejszych nagrodach telewizyjnych w Polsce". Nominacje nikogo nie mogą dziwić - wszak wszystko to gotuje się we własnym sosie od dawna - więc nikogo nowe gęby przypadkiem nie przestraszą, nie zaskoczą, nie zaniepokoją.
Jest ciepło i sympatycznie. Po swojemu, wśrod swoich. Dobry bufet, bankiet a nawet after - party i mocne chlanie - oczywiście już OFF THE RECORD. Salon przyznał sobie sam nagrody. Dowodem na upolitycznienie mediów może być choćby lista nominacji wśród polityków - są wszyscy, oczywiście zgodnie z zasadą apartheidu: a więc Broniu, Tusk, Palikot i Napieralski.
Za rok stado świń będzie mogło wyróżnić Hajdarowicza. Jego odpowiedź Stowarzyszeniu Dziennikarzy Polskich nie pozostawia złudzeń. Nie będzie sentymentów w sprawie Rzeczpospolitej - co więcej - nie będzie też kurtuazji.
Hajdarowicz bowiem chyba jednak bezczelnie dał do zrozumienia gdzie ma Lisickiego i Stowarzyszenie jednocześnie.
Gazeta.pl z wielką satysfakcją wybija na pierwszej stronie odpowiedź H. i cytuje fragmenty
"Liczę, że w kolejnych listach znajdę konkretne biznes plany pozwalające sfinansować działalność Presspubliki. Widząc, jak autentyczna jest Państwa troska o losy >>Rzeczpospolitej<< i >>Uważam Rze<<, proszę również, bez wahania, zabiegać o dotacje i reklamodawców, którzy pomogą nam zrealizować nasz wspólny cel, jakim jest rozwój wydawnictwa"
Prawda, że ładne? Ot taka aluzja. Chcieliście grać po swojemu? A figa z makiem! Cóż z tego, że "Uwarzam.." jest liderem wśród tygodników opinii skoro odnaleźć tam można tylko reklamy SKOK-u? Hajdarowicz nie popatrzy na wyniki sprzedaży. Przecież można mniej sprzedawać i mieć reklamy - jeszcze wyjść na tym na swoje. Cóż za idioci z tych dziennikarzy - walczyć z rynkiem? Każde dziecko wie, że należy pisać tak, by reklamy przypływały.
U nas przecież rynek nie kieruje się czymś tak drugorzędnym, jak wyniki sprzedaży. Wyrzuci się Lisickiego i już pojawią się reklamy banków, zegarków i bananów.
Co więcej - Hajdarowicz wyraźnie daje do zrozumienia - z jakimi "dziennikarzami" będzie rozmawiał. Można powiedzieć że zrobił czytelny Coming - Out.
"Życzę, tak Państwu, jak sobie, że pod nowym kierownictwem, SDP wróci do czasów świetności, z epoki Stefana Bratkowskiego, kiedy to było głosem zdrowego rozsądku dla środowiska dziennikarskiego"
I wszystko jasne - za miesiąc, dwa wyjdą nowe numery Uwarzam Rze - coraz bogatsze w reklamy, coraz uboższe w treść. I kto wie czy ten mydełkowy twór skutecznie nie powalczy o czytelników dajmy na toz Newsweekiem. Ot taka paplanina z morałem, wstępem i zakończeniem.
Najlepsze interesy się robi na słomianych inwestycjach.


Komentarze
Pokaż komentarze (28)