W związku z kryzysem gospodarczym toczą się liczne debaty w mediach na temat kryzysu i sposobu walki z nim. Wszyscy politycy chcą coś robić, to zrozumiałe, wybrańcy ludu nie mogą być bierni w obliczu poważnego zagrożenia. Oni chcą nas wybawić z kryzysu i żadne mądre teorie ekonomiczne nie przeszkodzą naszym supermanom.
Jeśli chodzi o supermanów to największym z największych wybawicielem Polaków wydaje się być harnaś lewicy Wojciech Olejniczak. On to twierdzi, że bogaci nie mogą być tak bogaci i część ich majątku trzeba skonfiskować na rzecz biednych wyborców lewicy.
Ten pomysł najpierw mnie trochę zdenerwował, od przeczytania „Ludzkiego działania” Misesa często się denerwuje, jednak po chwili namysłu uznałem go za inspirujący. Cel jest szczytny, wymaga tylko małej modyfikacji i dopracowania - zamiast wywłaszczania najbardziej przedsiębiorczych, sugerowałbym konfiskować majątki wszystkich równie pomysłowych, co Olejniczak dobrych wujaszków polityki.
Poza dobrym przykładem oddania swoim redystrybucyjnym ideom, wzbogaceniem biednych, byłby jeden wielki plus takiego rozwiązania - lewicowi interwencjoniści będą mieli większe problemy na głowie i przestaną ratować gospodarkę tymi samymi działaniami, które stały się przyczyną kryzysu.
Minęło ponad pół wieku od pierwszego wydania „Ludzkiego działania”, w którym Ludwig von Mises wyjaśnił skutki ingerencji państwa w gospodarkę, odejścia od standardu złota, ekspansji kredytowej i inflacji. Dziwi fakt, że zdezorientowani politycy nie odkryli w kryzysie potwierdzenia prawdziwości założeń klasycznie liberalnej austriackiej szkoły ekonomii i wolą wieszczyć kres kapitalizmu, niewydolność wolnego rynku itp.. Jak pisał Mises:
„Cała ta wrzawa wokół działań podejmowanych przez rząd w walce z cyklami służy wyłącznie jednemu celowi, a mianowicie odwróceniu uwagi ogółu od rzeczywistej przyczyny cyklicznych wahań koniunktury. Wszystkie rządy są wierne polityce niskich stóp procentowych, ekspansji kredytowej i inflacji. Kiedy następuje nieuchronny skutek tej krótkowzrocznej polityki, rządy mają do zaoferowania tylko jedno lekarstwo: kontynuowanie działań inflacyjnych.”
Oby Polski rząd był wyjątkiem i oby nie posłuchał rad Grzegorza Kołodki, który w specjalnym liście do Premiera napisał:
„Z nadmierną ostrożnością podchodzi Pan Premier do pożądanych działań interwencyjnych polegających na koniecznej w obecnych warunkach ekspansji fiskalnej. W innych krajach zrozumiano to w obliczu kompromitacji neoliberalizmu, bo czymże jest obecny kryzys finansowo-gospodarczy i jego rozlewanie się po świecie, jak nie totalnym obnażeniem marności tej koncepcji gospodarki rynkowej?”
Na koniec, na pohybel Kołodce i wszystkim interwencjonistom, kilka istotnych cytatów z „Ludzkiego działania” Misesa:
„Człowiek chętnie traktuje swoje sukcesy jako skutek własnych działań i zasłużoną nagrodę za uzdolnienia, pilność i solidność, natomiast odpowiedzialnością za swoje niepowodzenia obarcza zawsze innych (…). Z punktu widzenia opinii publicznej jedyna metoda uporania się z niekorzystnymi skutkami inflacji i ekspansji kredytowej to zwiększenie inflacji i dalsza ekspansja kredytowa.
Przeciętny obserwator widzi fabryki i gospodarstwo rolne, które częściowo lub całkowicie nie wykorzystuje mocy produkcyjnych; widzi magazyny pełne towarów, których nie można sprzedać, a także tłumy bezrobotnych. A przecież mnóstwo ludzi z chęcią zaspokoiłoby swoje potrzeby, nabywając więcej produktów. Jedyną rzeczą której brakuje, jest kredyt. Dodatkowy kredyt umożliwiłby przedsiębiorcom ponowne podjęcie produkcji lub jej rozszerzenie. Bezrobotni mogliby wrócić i kupić wytworzone towary. Wydaje się, że rozumowanie to jest poprawne. Tymczasem jest całkowicie fałszywe. (…)
Jest tylko jeden sposób na to, by z załamania spowodowanego boomem powrócić do stanu rzeczy, w którym stała akumulacja kapitału zapewnia stabilny wzrost dobrobytu materialnego: dzięki nowym oszczędnościom trzeba zakumulować dobra kapitałowe potrzebne do właściwego obdzielania wszystkich branż produkcji niezbędnym kapitałem. Konieczne jest zaopatrzenie w owe dobra tych branż, które nie dysponowały nimi w okresie boomu, gdyż niesłusznie je zaniedbywano. Musi nastąpić spadek płac i ograniczenie konsumpcji do czasu, kiedy zostanie odbudowany kapitał zmarnotrawiony w okresie boomu. Ci, którym nie podobają się uciążliwości okresu dostosowania, musza w porę powstrzymać się od ekspansji kredytowej.
Bezcelowe jest wpływanie na proces dostosowania za pomocą nowej ekspansji kredytowej. W najlepszym razie spowoduje to przerwanie, zakłócenie i przedłużenie ozdrowieńczego procesu depresji, a w najgorszym może wywołać kolejny boom z jego nieuchronnymi konsekwencjami.”


Komentarze
Pokaż komentarze