55
BLOG
Dwa dni temu z rządu wyleciał minister obrony narodowej Radosław Sikorski, dzisiaj minister spraw wewnętrznych i administracji Ludwik Dorn. Obaj ministrowie pod względem merytorycznym prezentowali się równie miernie jak reszta ministrów tego "rządu". Dorn zasłynął głównie kontrowersyjnymi wypowiedziami, a także tym, że po zakrapianej imprezce w jego resorcie zginęło dwóch policjantów odwożących jednego z urzędników. Za jego czasów policjanci byli także wykorzystywani jako darmowi dostawcy hamburgerów. Sikorski był specem od lanserki prawie tak dobrym jak Marcinkiewicz, a poza tym nie zrobił nic. Nie jest to zresztą do końca jego winą - po prostu jego pomysły były całkowicie sprzeczne z tym co wychodziło z Kancelarii Prezydenta. Powody dymisji są jak zwykle prozaiczne - stali się zbyt samodzielni i zaczęli zagrażać braciom Kaczyńskim. Sikorski nawet nie krył swoich ambicji, które sięgają ponoć aż Pałacu Prezydenckiego, ośmielał się krytykować Kaczyńskich na balangach i chciał patrzeć na ręce Macierewiczowi. Co gorsza potrafił się lansować w mediach, co gorsza opublikował swoją teczkę w necie, stawiając w kłopotliwym położeniu "premiera". Jego odejście było więc kwestią czasu. Nieco bardziej zaskakujące jest sczyszczenie Dorna, ponieważ zna się z Kaczyńskim od lat, zawsze był wobec niego lojalny i nigdy nie chciał wyjść przed szereg. Tym razem jednak wyszedł i ośmielił się mieć inne zdanie niż "wódz". Musiał więc odejść. Za Sikorskiego ministrem obrony narodowej został Szczygło - całkowicie lojalny urzędnik bez ambicji politycznych; za Dorna ma być Kaczmarek - były prokurator, również bez ambicji politycznych. Czy będą lepsi czy gorsi niż ich poprzednicy trudno teraz wyrokować. Będą za to na pewno bardziej lojalni i mniej samodzielni. PS. moim zdaniem ostatnie dymisje znacząco obniżają szanse na wejście Rokity do rządu. Skoro Kaczyński bezpardonowo pozbył się Sikorskiego i Dorna to z tym większym hukiem wywaliłby Rokitę, gdy już nie byłby mu potrzebny.


Komentarze
Pokaż komentarze